Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pierwszy Tydzień Wielkiego Postu 11 – 16 III 2019

Kuszenie Jezusa

NIEDZIELA: Pwt 26,4–10; Rz 10,8–13

Ewan­ge­lia  Łk 4,1–13

Jezus prze­by­wał w Duchu Świę­tym na pusty­ni i był kuszo­ny

Jezus pełen Ducha Świę­te­go powró­cił znad Jor­da­nu i czter­dzie­ści dni prze­by­wał w Duchu na pusty­ni, gdzie był kuszo­ny przez dia­bła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upły­wie poczuł głód. Rzekł Mu wte­dy dia­beł: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamie­nio­wi, żeby się stał chle­bem”.
Odpo­wie­dział mu Jezus: „Napi­sa­ne jest: Nie samym chle­bem żyje czło­wiek”.

Wów­czas wypro­wa­dził Go w górę, poka­zał Mu w jed­nej chwi­li wszyst­kie kró­le­stwa świa­ta i rzekł dia­beł do Nie­go: „Tobie dam potę­gę i wspa­nia­łość tego wszyst­kie­go, bo mnie są pod­da­ne i mogę je odstą­pić, komu chcę. Jeśli więc upad­niesz i oddasz mi pokłon, wszyst­ko będzie Two­je”.

Lecz Jezus mu odrzekł: „Napi­sa­ne jest: Panu, Bogu swe­mu, będziesz odda­wał pokłon i Jemu same­mu słu­żyć będziesz”.

Zapro­wa­dził Go też do Jero­zo­li­my, posta­wił na naroż­ni­ku świą­ty­ni i rzekł do Nie­go: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napi­sa­ne: Anio­łom swo­im roz­ka­że o Tobie, żeby Cię strze­gli, i na rękach nosić Cię będą, byś przy­pad­kiem nie ura­ził swej nogi o kamień”.

Lecz Jezus mu odparł: „Powie­dzia­no: Nie będziesz wysta­wiał na pró­bę Pana, Boga  swe­go”.
Gdy dia­beł dokoń­czył całe­go kusze­nia, odstą­pił od Nie­go aż do cza­su.

 

Trzy­krot­nie sza­tan kusi Jezu­sa. Za każ­dym razem przed­sta­wia inną pro­po­zy­cję, licząc na to że któ­raś z nich będzie sku­tecz­na. Zmę­czo­ne­mu przez post Jezu­so­wi suge­ru­je zaspo­ko­je­nie potrzeb cia­ła, się­gnię­cie po wła­dzę nad świa­tem bez żad­ne­go wysił­ku czy też schle­bia, pró­bu­jąc wzbu­dzić pychę. W grun­cie rze­czy wszyst­kie sza­tań­skie pro­po­zy­cje mają jeden wspól­ny mia­now­nik: pójść za gło­sem wygod­ne­go ego­izmu, nie licząc się z tym, cze­go ocze­ku­je Bóg. Jezus jed­no­znacz­nie odrzu­ca pomy­sły sza­ta­na. Mógł to zro­bić, bo w Jego ser­cu była dosko­na­ła miłość wobec Boga. Jeśli wal­czy­my z jaką­kol­wiek poku­są, roz­wi­jaj­my w sobie miłość wobec Stwór­cy. A sta­nie się tak, jeśli o dar miło­ści pokor­nie codzien­nie pro­si­my.

PONIEDZIAŁEK Kpł 19,1–2.11–18; Mt 25,31–46

Sło­wo Boże: Bądź­cie świę­ty­mi, bo Ja jestem świę­ty, Pan, Bóg wasz! Nie będzie­cie kraść, nie będzie­cie kła­mać, nie będzie­cie oszu­ki­wać jeden dru­gie­go. Nie będzie­cie przy­się­gać fał­szy­wie na moje imię. Było­by to zbez­czesz­cze­niem imie­nia Boga twe­go. Ja jestem Pan! Nie będziesz uci­skał bliź­nie­go, nie będziesz go wyzy­ski­wał.

Defi­niu­jąc świę­tość Bóg opi­su­je posta­wę czło­wie­ka w rela­cji do dru­gie­go czło­wie­ka. Łatwo bowiem o nie­bez­piecz­ne uprosz­cze­nie, gdy świę­tość łączy­my przed wszyst­kim z poboż­no­ścią, z nie­co­dzien­ny­mi doświad­cze­nia­mi Tym­cza­sem odrzu­ce­nie krę­tac­twa, prze­bie­gło­ści, nie­uczci­wo­ści, nie­spra­wie­dli­wo­ści to naj­bar­dziej widocz­ny wymiar świę­to­ści. Bóg cał­kiem pro­sto i zwy­czaj­nie mówi o naj­bar­dziej oczy­wi­stych posta­wach, zro­zu­mia­łych dla każ­de­go. Bo pro­gram świę­te­go życia jest rze­czy­wi­ście dla każ­de­go.

WTOREK Iz 55,10–11; Mt 6,7–15

Sło­wo Boże: Podob­nie jak ule­wa i śnieg spa­da­ją z nie­ba i tam nie powra­ca­ją, dopó­ki nie nawod­nią zie­mi, nie użyź­nią jej i nie zapew­nią uro­dza­ju, tak iż wyda­je nasie­nie dla siew­cy i chleb dla jedzą­ce­go, tak sło­wo, któ­re wycho­dzi z ust moich: nie wra­ca do Mnie bez­owoc­nie, zanim wpierw nie doko­na tego, co chcia­łem.

Bóg nie rzu­ca słów na wiatr. Tak poważ­nie trak­tu­je każ­de sło­wo, iż jeśli coś raz wypo­wie, nigdy tego nie odwo­ła. „Sło­wo Pana jest nie­zmien­ne jak nie­bio­sa. Wier­ność Two­ja trwa z poko­le­nia na poko­le­nie…” – mówi natchnio­ny autor Psal­mu (119/118,89). Bóg umie cze­kać. Cze­ka na każ­de­go grzesz­ni­ka. U kra­tek kon­fe­sjo­na­łu. U stop­ni ołta­rza. Bóg umie cze­kać tak­że ten kolej­ny raz. Dla­te­go Bóg mówi do każ­de­go – i o tym war­to pomy­śleć na począt­ku Wiel­kie­go Postu. Nie ogra­ni­czaj­my sku­tecz­no­ści sło­wa Boże­go w naszym życiu.

ŚRODA Jon 3,1–10; Łk 11,29–32

Sło­wo Boże: Jonasz wstał i poszedł do Nini­wy, jak powie­dział Pan. Nini­wa była mia­stem bar­dzo roz­le­głym – na trzy dni dro­gi. Począł więc iść Jonasz przez mia­sto jeden dzień dro­gi i wołał, i gło­sił: „Jesz­cze czter­dzie­ści dni, a Nini­wa zosta­nie zbu­rzo­na”. I uwie­rzy­li miesz­kań­cy Nini­wy Bogu, ogło­si­li post.

Gdy­by pasa­żer mógł zoba­czyć, że pociąg się wyko­lei, z pew­no­ścią sze­ro­kim łukiem omi­nął­by kole­jo­wy dwo­rzec. Gdy Jonasz odsła­nia przed miesz­kań­ca­mi Nini­wy ponu­rą przy­szłość, to dla­te­go, by poka­zać, że nie jest ona skut­kiem Bożej bez­względ­no­ści, ale ludz­kich grze­chów. Przed grze­chem nie ma bowiem innej przy­szło­ści jak klę­ska – chy­ba że poja­wi się woła­nie o miło­sier­dzie. I rów­no­cze­śnie nawró­ce­nie ludz­kie­go ser­ca. Bo nie­zmien­ne sło­wo Boga kry­je w sobie zawsze głę­bo­ką wraż­li­wość na nasz los.

CZWARTEK Est (Wlg) 14,1.3–5.12–14; Mt 7,7–12

Sło­wo Boże: Wspo­mnij, Panie, daj się roz­po­znać w chwi­li nasze­go udrę­cze­nia i dodaj mi odwa­gi, Kró­lu bogów i Wład­co nad wszyst­ki­mi wład­ca­mi. Włóż sto­sow­ną mowę w moje usta… Wybaw nas ręką Two­ją i wspo­móż mnie opusz­czo­ną i nie mają­cą niko­go poza Tobą, Panie, któ­ry wiesz wszyst­ko.

W obli­czu  każ­dej trud­nej sytu­acji otwie­ra­ją się przed czło­wie­kiem zawsze przy­naj­mniej dwie moż­li­wo­ści. Jed­na, nazna­czo­na bun­tem i poczu­ciem bez­rad­no­ści, pro­wa­dzi do odrzu­ce­nia Boga. Dru­ga, utka­na z modli­twy i pokor­nej proś­by o pomoc, przy­no­si pokój i wzrost wia­ry. Este­ra, osa­czo­na przez wro­gów, dzię­ki obec­no­ści dobrych dorad­ców wcho­dzi na dro­gę modli­twy, postu, bła­ga­nia. W ten spo­sób ratu­je nie tyl­ko sie­bie, ale i cały naród. Ta logi­ka rato­wa­nia będą­cych w opre­sji nic się od tam­tych cza­sów nie zmie­ni­ła.

PIĄTEK Ez 18,21–28; Mt 5,20–26

Sło­wo Boże: Jeśli spra­wie­dli­wy odstą­pił od spra­wie­dli­wo­ści, dopusz­czał się grze­chu i umarł, to umarł z powo­du grze­chów, któ­re popeł­nił. A jeśli bez­boż­ny odstą­pi od bez­boż­no­ści, któ­rej się odda­wał, i postę­pu­je według pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści, to zacho­wa duszę swo­ją przy życiu.

Dopó­ki jest przed nami choć­by jesz­cze tyl­ko jed­na godzi­na życia, nic nie jest osta­tecz­nie prze­są­dzo­ne. Bo pra­wy może pobłą­dzić i pod­jąć fał­szy­wą decy­zję, któ­ra prze­kre­śli wszyst­ko, co było wcze­śniej. Z kolei nie­pra­wy może zro­zu­mieć swą sytu­ację, wezwać imie­nia Boże­go i zosta­nie uspra­wie­dli­wio­ny. Niech zatem spra­wie­dli­wy nie usy­pia swej czuj­no­ści i nie wpa­da w pułap­kę swej dosko­na­ło­ści.  Niech błą­dzą­cy nie tra­ci nadziei, bo ma przed sobą kolej­ny krok i ten może być bło­go­sła­wio­ny, i zde­cy­do­wać o wszyst­kim.

SOBOTA Pwt 26,16–19; Mt 5,43–48

Sło­wo Boże: Dziś Pan, Bóg twój, roz­ka­zu­je ci wyko­nać te pra­wa i naka­zy. Prze­strze­gaj ich, wypeł­niaj z całe­go swe­go ser­ca i z całej duszy. Dziś uzy­ska­łeś od Pana oświad­cze­nie, że będzie dla cie­bie Bogiem, o ile ty będziesz cho­dził Jego dro­ga­mi, prze­strze­gał Jego praw, pole­ceń i naka­zów oraz słu­chał Jego gło­su.

Bóg wybrał nas, byśmy byli Jego ludem. To była Jego ini­cja­ty­wa. I wciąż dzia­ła tak samo: pozwa­la się poznać, prze­ma­wia, wska­zu­je dro­gę. Przede wszyst­kim obie­cu­je swą obec­ność. Obec­ność Boga Ojca obok nas to pokój, bez­pie­czeń­stwo i miłość. To obec­ność, za któ­rą się tęsk­ni. Któ­rej wciąż za mało. Obie­ca­na nam od Chrztu obec­ność Pana jest fak­tem w codzien­no­ści. Trze­ba jedy­nie uwie­rzyć. Trze­ba roz­po­znać Jego dro­gi. Trze­ba poko­chać Jego pra­wa. W ten spo­sób obec­ność Pana nabie­ra wyraź­nych kształ­tów.

ks. Roman Sła­weń­ski