Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Humor

Humor

Przy­cho­dzi bab­cia do dok­to­ra. – Panie dok­to­rze, źle widzę z bli­ska. – mówi bab­cia. – A z dale­ka? – pyta dok­tor. – Oj. Z dale­ka, z dale­ka, aż z Czę­sto­cho­wy. Syn pro­gra­mi­sty pyta ojca: – Tato, dla­cze­go słoń­ce wscho­dzi na wscho­dzie i zacho­dzi na zacho­dzie? – Dzia­ła? To nie ruszaj! W przed­szko­lu na uro­czy­stym poran­ku poświę­co­nym odzy­ska­niu nie­pod­le­gło­ści pani Mag­da, pro­wa­dzą­ca uro­czy­stość, w pew­nym momen­cie mówi: „Zaśpie­wa­my hymn pań­stwo­wy. Na pew­no wszy­scy potra­fi­cie!”. Na to jed­no­gło­śnie gru­pa „Odkryw­ców” chó­rem: „Pol­ska! bia­­ło- czer­wo­ni! Pol­ska, bia­­ło-cze­r­wo­­ni!…”. Spe­cja­li­sta ds. rekru­ta­cji

Przeczytaj więcej »

Humor

Nauczy­ciel pyta Jasia: – Jakie kwia­ty naj­bar­dziej lubisz? – Róże. – Pro­szę, napisz to na tabli­cy. – Chy­ba jed­nak wolę maki – mówi Jasio. Gra w kalam­bu­ry, pani przed­szko­lan­ka sta­ra się, jak może poka­zać lądo­wa­nie tele­mar­kiem. Ma to nasu­nąć dzie­ciom sko­ja­rze­nia z nar­cia­rzem. Pyta: – …dzie­ci, kto to…? Pada odpo­wiedź: – Strach na wró­ble…! – Jesz­cze raz zapew­niam pana, panie wła­dzo, że ten pies nie jest mój. – Ale za panem idzie. – Pan rów­nież za mną idzie, cho­ciaż do mnie pan

Przeczytaj więcej »

Humor

Idzie tury­sta obok lasu i widzi bacę, któ­ry rąbie drze­wo tak, że aż wió­ry lecą. – Baco gdzieś się nauczył tak rąbać!? – Na Saha­rze. – Ale prze­cież to pusty­nia… – Teraz tak. Pewien stu­dent miał egza­min pisem­ny. Sie­dział sobie w ostat­nim rzę­dzie, więc mógł spo­koj­nie pisać. – Pss…! Masz pierw­sze? – usły­szał w pew­nej chwi­li za ple­ca­mi. – Mam. – To daj – stu­dent prze­pi­sał zada­nie i podał do tyłu po kil­ku minu­tach. – Pss…! Masz dru­gie? – Mam. – To daj –

Przeczytaj więcej »

Humor

– Baco, a co trze­ba zro­bić, jak się w górach spo­tka głod­ne­go niedź­wie­dzia? – Nic nie musi­ta robić, on już syć­ko za wos zro­bi… Karol wra­ca ze spo­tka­nia mini­stran­tów. Po dro­dze ponad godzi­nę sza­lał z chło­pa­ka­mi, więc zasta­je rodzi­nę już przy kola­cji. Ojciec jest zły i mówi gniew­nie: – Godzi­na spóź­nie­nia! Prze­trze­pię ci za to skó­rę! Karol usi­łu­je wyjść z sytu­acji obron­ną ręką: – Ksiądz nam dzi­siaj mówił, że cia­ło jest świą­ty­nią Bożą i że nie wol­no go hań­bić! Ojciec na to skry­wa­jąc uśmiech: – Nie

Przeczytaj więcej »

Humor

– Co trze­ba zro­bić, żeby iść do nie­ba? – pyta ksiądz na lek­cji reli­gii. Dzie­ci kolej­no odpo­wia­da­ją: – Trze­ba poma­gać rodzi­com! – … być dobrym! – … cho­dzić do kościo­ła! A Jasiu woła: – Trze­ba umrzeć! Mło­dy wiel­błąd pyta ojca – wiel­błą­da: – Tato, dla­cze­go mamy takie brzyd­kie kopyt­ka, a koni­ki mają takie ład­ne? – Widzisz, my cho­dzi­my w kara­wa­nie i dla­te­go mamy takie, a nie inne kopyt­ka, żeby nie zako­pać się po kola­na w pia­chu. – Tato, a dla­cze­go mamy taką brzyd­ką, sku­dlo­ną sierść, a koni­ki mają

Przeczytaj więcej »

Humor

Kate­che­ta pyta: – Jak dzie­li się modli­twa różań­co­wa? – Na czę­ści. – A czę­ści? – Na kul­ki. Nie­da­le­ko małej para­fii, zbu­do­wa­nej przy dro­dze, sto­ją rabin i ksiądz. Piszą na tabli­cy wiel­ki­mi lite­ra­mi: „KONIEC JEST BLISKI, ZAWRÓĆ NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!”. W chwi­li, gdy piszą ostat­nią lite­rę, zatrzy­mu­je się samo­chód. Wycho­dzi kie­row­ca i krzy­czy: – Zostaw­cie nas w spo­ko­ju. Wy reli­gij­ni fana­ty­cy! Wsia­da z powro­tem do samo­cho­du. Odjeż­dża. Po chwi­li sły­chać wiel­ki huk i trzask… Duchow­ni patrzą na sie­bie i ksiądz mówi: – Eeee… może po pro­stu napi­sać „Most

Przeczytaj więcej »

Humor

Pani w szko­le pyta Jasia: – Jasiu, masz zada­nie domo­we? – Tak, mam. – To pokaż mi je. Na to Jasiu: – Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li. Pro­fe­sor pod­czas wykła­du wście­ka się na spóź­nial­skich: – To nie są wykła­dy, to jest Wędrów­ka Ludów! W tym momen­cie, moc­no spóź­nio­ny wpa­da na salę zagra­nicz­ny stu­dent. Pro­fe­sor wyda­je się, że wybuch­nie, ale w koń­cu uspa­ka­ja się ze sło­wa­mi: – Panu wyba­czam, pan z dale­ka… – Bab­ciu, masz cukie­recz­ki? – Oczy­wi­ście Jasiu, daj rącz­kę, to ci nasy­pię. –

Przeczytaj więcej »

Humor

Lek­cja pol­skie­go. Pani pyta: — Kaziu, kie­dy uży­wa­my dużych liter? — Wte­dy, kie­dy mamy sła­by wzrok. Któ­ry kolor jest naj­bar­dziej wystrza­ło­wy? — gra­nat! Gdzieś dale­ko na bie­gu­nie połu­dnio­wym idą sobie po krze niedź­wie­dzi­ca z niedź­wie­dziąt­kiem. No i maluch pyta: — Mamo, czy ja jestem miś Griz­zly? — Nie synecz­ku, ty jesteś miś polar­ny. Po jakimś cza­sie. — Mamo, czy ja jestem miś bru­nat­ny? — Nie mój dro­gi, ty jesteś miś polar­ny. Zno­wu po chwi­li. — Mamo, a może ja jestem miś koala? —

Przeczytaj więcej »

Humor

Pani przed­szko­lan­ka poma­ga dziec­ku zało­żyć wyso­kie, zimo­we bot­ki. Szar­pią się, męczą, cią­gną… Jest! Weszły! Spo­ce­ni sie­dzą na pod­ło­dze, dziec­ko mówi: – Ale zało­ży­li­śmy buci­ki odwrot­nie.. Pani patrzy, fak­tycz­nie. To je ścią­ga­ją, mor­du­ją się, sapią. Uuuf, zeszły. Wcią­ga­ją je zno­wu, sapią, cią­gną, nie chcą wejść… Uuuf, weszły. Pani sie­dzi, dyszy, a dziec­ko mówi: – Ale to nie moje buci­ki… Pani nie­bez­piecz­nie zwę­ży­ły się oczy, odcze­ka­ła i znów szar­pie się z buta­mi… Zeszły. Na to dziec­ko: – To buci­ki moje­go bra­ta i mama kaza­ła mi je

Przeczytaj więcej »

Humor

Śro­dek mroź­nej i śnież­nej zimy. Pada śnieg. Zaję­cia na Poli­tech­ni­ce – w pew­nym momen­cie przez radio­wę­zeł sły­chać ogło­sze­nie: – Dzień dobry. Tutaj obsłu­ga płu­ga. Czy stu­den­ci, któ­rzy zapar­ko­wa­li swo­je auta przed wjaz­dem na teren Poli­tech­ni­ki mogą prze­su­nąć swo­je auta, aby­śmy mogli zacząć odśnie­ża­nie? Pięt­na­ście minut póź­niej: – Dzień dobry. Mówi rek­tor. Czy dwu­stu stu­den­tów, któ­rzy poszli prze­sta­wić pięć samo­cho­dów moż­ne wró­cić na zaję­cia? Lekarz wybrał się na urlop na nar­ty, nie­ste­ty zbo­czył z tra­sy i zabłą­dził. Aby uła­twić akcję poszu­ki­waw­czą, wydep­tał na śnie­gu napis

Przeczytaj więcej »