Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bitwa o sądy

Bitwa o sądy/J. Socha

Zamęt wokół refor­my sys­te­mu sądow­nic­twa osią­gnął taki poziom, że tyl­ko czy­tel­ni­cy wytrwa­le śle­dzą­cy donie­sie­nia medial­ne, a zara­zem zorien­to­wa­ni w zagad­nie­niach praw­ni­czych, są w sta­nie wyło­wić z szu­mu infor­ma­cyj­ne­go fak­ty istot­ne. Obraz cało­ści znie­kształ­ca histe­ria śro­do­wisk pozba­wio­nych wpły­wów oraz moż­li­wo­ści trak­to­wa­nia sądów jako narzę­dzi zała­twia­nia wła­snych spraw, wspie­ra­na groź­ba­mi insty­tu­cji unij­nych, któ­rym nie w smak jest nie­za­leż­ność War­sza­wy od bruk­sel­skich, a wła­ści­wie ber­liń­skich dyrek­tyw. Nie bez zna­cze­nia jest her­me­tycz­ny język deba­ty.

Ponie­waż trze­ba Rzecz­po­spo­li­tą spro­wa­dzić z powro­tem do pozio­mu pań­stew­ka kolo­nial­ne­go wobec UE, każ­dy pre­tekst jest dobry, cze­go przy­kła­dem niech będzie wal­ka z pol­skim węglem, pro­wa­dzo­na pod sztan­da­ra­mi ide­olo­gii eko­lo­gi­zmu głów­nie przez rząd RFN. Wszyst­kie przed­się­wzię­cia wzmac­nia­ją­ce naszą suwe­ren­ność, jak np. uwol­nie­nie się od rosyj­sko-nie­miec­kie­go źró­dła ropy czy prze­kop Mie­rzei Wiśla­nej, budzą pro­te­sty Zacho­du i rodzi­mych bene­fi­cjen­tów daw­ne­go sta­nu rze­czy, wystę­pu­ją­cych jaw­nie w obcym inte­re­sie.

Im bar­dziej zaba­gnio­ny jest sys­tem spra­wie­dli­wo­ści, tym lepiej dla mafij­nych ukła­dów, się­ga­ją­cych poza gra­ni­ce Pol­ski. „Nad­zwy­czaj­na kasta ludzi”, jak okre­śli­ła swo­ich kole­gów Ire­na Kamiń­ska, sędzia Naczel­ne­go Sądu Admi­ni­stra­cyj­ne­go, dosko­na­le poru­sza­ła się w tych męt­nych wodach i czer­pa­ła ‒ miej­my nadzie­ję, że czas prze­szły jest tu uza­sad­nio­ny ‒ ze swo­ich przy­wi­le­jów korzy­ści. Dziś pod­no­si gwałt, kąsa i awan­tu­ru­je się, bo koń­czy się czas jej nie­za­leż­no­ści od pra­wa. Refor­ma, któ­ra weszła już w życie, nie jest, jak chcą „nad­zwy­czaj­ni ludzie”, zama­chem na kon­sty­tu­cyj­ną nie­za­wi­słość wła­dzy sędziow­skiej, lecz na lek­ce­wa­że­nie przez tę wła­dzę prze­pi­sów praw­nych i przy­ję­tych zasad moral­nych.

Panu­ją­cy w cywi­li­zo­wa­nym świe­cie sys­tem trój­po­dzia­łu wła­dzy zakła­da, że każ­da z nich jest kon­tro­lo­wa­na przez spo­łe­czeń­stwo. W Pol­sce doszło do dege­ne­ra­cji: oby­wa­te­le kon­tro­lo­wa­li par­la­ment, rząd i pre­zy­den­ta ‒ ale sędziów nie. Oni wybie­ra­li się, wyna­gra­dza­li i awan­so­wa­li sami, patrząc przez pal­ce na prze­stęp­stwa kole­gów po fachu. W odróż­nie­niu od innych państw post­ko­mu­ni­stycz­nych, nie prze­pro­wa­dzo­no u nas po 1989 roku wery­fi­ka­cji sędziów ani pro­ku­ra­to­rów: nadal oskar­ża­li oraz orze­ka­li ci sami ludzie, któ­rzy zhań­bi­li się w sta­nie wojen­nym i wcze­śniej. Tak­że w spra­wach o odszko­do­wa­nia dla ludzi przez PRL skrzyw­dzo­nych.

Tym­cza­sem nowe­li­za­cja pra­wa o ustro­ju sądów powszech­nych, usta­wy o Sądzie Naj­wyż­szym, Kra­jo­wej Radzie Sądow­nic­twa, sądach admi­ni­stra­cyj­nych, woj­sko­wych i pro­ku­ra­tu­rze wpro­wa­dza odpo­wie­dzial­ność dys­cy­pli­nar­ną za „dzia­ła­nia lub zanie­cha­nia mogą­ce unie­moż­li­wić lub istot­nie utrud­nić funk­cjo­no­wa­nie wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści” oraz za „dzia­łal­ność publicz­ną nie­da­ją­cą się pogo­dzić z zasa­da­mi nie­za­leż­no­ści sądów i nie­za­wi­sło­ści sędziów”. I wła­śnie ten koniec bez­kar­no­ści roz­ju­szył śro­do­wi­sko, krzy­czą­ce o „usta­wie kagań­co­wej”. Rzecz­nik dys­cy­pli­nar­ny może teraz wycią­gać kon­se­kwen­cje w każ­dej spra­wie doty­czą­cej sędzie­go. Izba Dys­cy­pli­nar­na Sądu Naj­wyż­sze­go zyska­ła szer­sze upraw­nie­nia do uchy­la­nia immu­ni­te­tów sędziów oraz pro­ku­ra­to­rów.

Nowe regu­la­cje doty­czą wie­lu kwe­stii szcze­gó­ło­wych, pla­no­wa­ne są tak­że dal­sze zmia­ny uprasz­cza­ją­ce struk­tu­rę sądów, waż­ne jest jed­nak to, co zmia­ny ozna­cza­ją dla zwy­kłe­go oby­wa­te­la. Mają one uspraw­nić tok postę­po­wa­nia, skró­cić czas ocze­ki­wa­nia na wyrok, a w dal­szej kolej­no­ści wyeli­mi­no­wać oso­by „nad­zwy­czaj­nie” zasłu­żo­ne dla komu­ni­stycz­nej wła­dzy. Tak, aby nigdy już nie decy­do­wa­ły o losie swo­ich daw­nych ofiar.

Anna Zechen­ter