Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo Ewangelii św. Jana (101) Nadeszła godzina

ks. Edward Staniek

Roz­dział trzy­na­sty Ewan­ge­lii św. Jana roz­po­czy­na rela­cję z Wie­czer­ni­ka. Bogac­two tego, co zawie­ra się w kolej­nych pię­ciu roz­dzia­łach, jest tak wiel­kie, że sto­imy jak przed Hima­la­ja­mi, a każ­dy ze szczy­tów trze­ba zdo­by­wać oddziel­nie, by w cza­sie zdo­by­wa­nia pozna­wać nie­zwy­kłe tajem­ni­ce Obja­wio­nej Praw­dy. Tek­sty te są dostęp­ne jedy­nie dla wta­jem­ni­czo­nych. Nie­wie­lu w ten naj­wyż­szy masyw ducho­wych szczy­tów wcho­dzi. Więk­szość woli jedy­nie zdję­cia tych szczy­tów i prze­pa­ści, któ­re w Ewan­ge­lii nie są ska­łą i śnie­giem, ale samym życiem.

Było to przed Świę­tem Pas­chy. Jezus wie­dząc, że nade­szła Jego godzi­na przej­ścia z tego świa­ta do Ojca, umi­ło­waw­szy swo­ich na świe­cie, do koń­ca ich umi­ło­wał. W cza­sie wie­cze­rzy, gdy dia­beł już nakło­nił ser­ce Juda­sza Iska­rio­ty syna Szy­mo­na, aby Go wydać, wie­dząc, że Ojciec dał Mu wszyst­ko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wie­cze­rzy i zło­żył sza­ty. A wziąw­szy prze­ście­ra­dło nim się prze­pa­sał (13,1–4).

Jezus wie­dział, że nade­szła Jego godzi­na, czy­li śmierć. On dobro­wol­nie się na nią zde­cy­do­wał. Zna­jąc mecha­nizm zbu­do­wa­ny przez wro­gów, któ­ry był podob­ny do „maszyn­ki” mie­lą­cej mię­so, zgo­dził się, aby Go w nią wło­żo­no i uśmier­co­no. W swo­ich pla­nach posta­no­wił zamie­nić cia­ło w pokarm dają­cy życie wiecz­ne tym, któ­rzy w Nie­go uwie­rzą. Bogac­two tego, co w tej „maszyn­ce” do mię­sa będzie prze­ka­za­ne ludziom w pew­nej mie­rze zosta­ło przez Jezu­sa sko­men­to­wa­ne. Jan ten komen­tarz umie­ścił w swej Ewan­ge­lii.

Każ­dy świa­dom tego, że jest uczniem Jezu­sa, liczy się ze swo­ją godzi­ną. Wie, że ta godzi­na może ubo­ga­cić jego i wie­lu innych. Rzad­ko jest to męczeń­ska śmierć, ale zawsze liczy się umie­jęt­ność zamia­ny jej w akt miło­ści Boga, ludzi i sie­bie. Trze­ba swo­ją śmierć odczy­tać jako godzi­nę przej­ścia z tego świa­ta do Ojca. Tak śmierć widzą wie­rzą­cy w Jezu­sa. Śmierć moja ma być aktem miło­ści nie­za­leż­nie od tego, w jakiej sce­ne­rii spoj­rzę w jej oczy. Jezus trak­tu­je swo­ją śmierć jako akt miło­ści Ojca i miło­ści swo­ich. Jan pisze, że do koń­ca ich umi­ło­wał. To okre­śle­nie zna­czy, że kochał ich tak, jak to tyl­ko było moż­li­we, czy­li naj­do­sko­na­lej. Tę miłość obja­wia wybra­nym. Było ich tyl­ko jede­na­stu. Ewan­ge­li­sta pod­kre­śla, że ser­ce Juda­sza było już u wro­gów Jezu­sa, by im Go tej nocy wydać.

Jezus wie­dział, jak kochał Go Ojciec, któ­ry Mu cał­ko­wi­cie zaufał. To zaufa­nie jest uję­te w sło­wach Ojciec dał Mu wszyst­ko w ręce.  Wszyst­ko co miał Ojciec oddał w ręce Syna, aby On, sko­ro stał się czło­wie­kiem, ludz­kim języ­kiem obja­wił tę nie­po­ję­tą, wza­jem­ną miłość Boga, miłość Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go. Jezus wykład tej miło­ści roz­po­czy­na od umy­cia Apo­sto­łom nóg. W lite­ra­tu­rze świa­ta nie ma podob­ne­go tek­stu. Nawet św. Paweł pisząc Hymn o miło­ści skła­nia gło­wę przed tym wykła­dem, jaki Jezus wygło­sił w Wie­czer­ni­ku.

Komu zale­ży na pozna­niu miło­ści, ten wcze­śniej czy póź­niej wcho­dzi do Wie­czer­ni­ka, aby w tym wykła­dzie uczest­ni­czyć. On też w sakra­men­tal­nej for­mie jest obec­ny dla uczest­ni­czą­cych w Eucha­ry­stii. Msza świę­ta jest spo­tka­niem z Jezu­sem w Wie­czer­ni­ku i jest uczest­ni­cze­niem w Jego wykła­dzie na temat miło­ści. Każ­de świa­do­me uczest­nic­two we Mszy świę­tej jest nowym kro­kiem wta­jem­ni­cze­nia w rze­czy­wi­stość Miło­ści Boga i czło­wie­ka. Szczę­śli­wy, kto ocza­mi wia­ry tak pod­cho­dzi do Mszy świę­tej.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek