Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo Ewangelii św. Jana (111) Czyny i modlitwa wierzącego

ks. Edward Staniek

Czym się róż­ni czło­wiek wie­rzą­cy od nie­wie­rzą­ce­go? Dziś nikt nie chce jasno spre­cy­zo­wać odpo­wie­dzi na to pyta­nie, bo celem jest zacie­ra­nie róż­ni­cy mię­dzy wie­rzą­cym i nie­wie­rzą­cym. O tym celo­wym zacie­ra­niu gra­nic nie­wie­le się mówi, a jeśli ten temat się podej­mu­je to dla­te­go, aby gło­sić glo­ba­lizm, w któ­rym nie ma żad­nych róż­nic. Jezu­sa jed­nak ten temat inte­re­so­wał i zale­ża­ło Mu na tym, by kto­kol­wiek, kto opo­wie się po Jego stro­nie, miał jasną świa­do­mość róż­ni­cy, jaka ist­nie­je mię­dzy nim a nie­wie­rzą­cym. Wierz­cie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeże­li zaś nie – wierz­cie przy­naj­mniej ze wzglę­du na same dzie­ła! Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Kto we Mnie wie­rzy, będzie tak­że doko­ny­wał tych dzieł, któ­rych Ja doko­nu­ję, owszem, i więk­sze od tych uczy­ni, bo Ja idę do Ojca. A o cokol­wiek pro­sić będzie­cie w imię moje, to uczy­nię, aby Ojciec był oto­czo­ny chwa­łą w Synu. O cokol­wiek pro­sić mnie będzie­cie w imię moje, Ja to speł­nię (J 14,11–14).

Naj­czę­ściej ten tekst jest odczy­ty­wa­ny jako zapo­wiedź cudów, jakie czy­nił Jezus, a następ­nie będą czy­ni­li Jego ucznio­wie. Jezu­so­wi jed­nak nie cho­dzi o cuda. On wie­dział, że nawet Jego cudom nie wie­rzy­li i dla­te­go pod­jął inne dzie­ło, milio­ny razy więk­sze – dobro­wol­nie przy­jął upo­ko­rze­nie, nie­spra­wie­dli­wy wyrok śmier­ci, ogrom cier­pie­nia, jakie Mu zada­no. To dzie­ło uwień­czył zmar­twych­wsta­niem i ono jako dzie­ło zba­wie­nia jest naj­więk­szym Jego dzie­łem. Mówiąc o uczniach, któ­rzy potra­fią Mu zawie­rzyć w stu pro­cen­tach, zapo­wia­da że więk­szych rze­czy doko­na­ją niż On. Wie­lu bowiem było i jest o wie­le dłu­żej kato­wa­nych niż On, prze­by­wa­ją w wię­zie­niach nie kil­ka godzin, ale nie­win­nie nawet dzie­siąt­ki lat. Jeśli jako wie­rzą­cy umie­ją pod­łą­czyć swe cier­pie­nia do Jego, oni rów­nież uczest­ni­czą w zba­wie­niu świa­ta. To tajem­ni­cze sło­wa Jezu­sa i nie da się ich w peł­ni zro­zu­mieć. Jezus pod­pro­wa­dza do modli­twy jako pod­łą­cze­nia do Nie­go i wspól­nym wyko­ny­wa­niu dzieł, jakich ocze­ku­je Ojciec Nie­bie­ski.

Zapew­nia, że jeśli będzie­my pro­sić o pomoc w wypeł­nie­niu woli Ojca, On naszych próśb wysłu­cha, a Jezus je speł­ni. Takie połą­cze­nie wia­ry – obec­nej w dzie­łach – i modli­twy jest odpo­wie­dzią na pyta­nie: Czym róż­ni się czło­wiek wie­rzą­cy w Jezu­sa od nie­wie­rzą­ce­go? Wiel­ko­ścią dzieł oce­nia­nych z punk­tu widze­nia Boga oraz potę­gą modli­twy wysłu­chi­wa­nej przez Ojca, a reali­zo­wa­nej przez Syna. Czło­wiek wie­rzą­cy doko­nu­je wiel­kich dzieł, zna­nych Bogu i modli się pro­sząc Boga o to, co jest zgod­ne z Jego wolą. Te proś­by zosta­ją speł­nio­ne.  Wie­lu trak­tu­je sło­wa Jezu­sa jako zapew­nie­nie wysłu­cha­nia naszych pra­gnień tak, jak my sobie tego życzy­my. Tym­cza­sem Bóg nie wysłu­cha proś­by, któ­ra obró­ci się prze­ciw nam. Otrzy­ma­ny dar źle wyko­rzy­sta­ny szko­dzi, a nie ubo­ga­ca.  Każ­da modli­twa proś­by win­na być zano­szo­na do Boga z doda­niem słów: Ojcze, o ile to jest dla nas dobre. Ty to wiesz. Nie udzie­laj nam darów, któ­re wyko­rzy­sta­my szko­dząc sobie i innym. Kto tak koń­czy modli­twę proś­by, ten jest uczniem Jezu­sa i czę­sto dzię­ku­je Bogu za to, że jego proś­ba nie zosta­ła wysłu­cha­na. Mądrzy rodzi­ce nigdy nie dają dzie­ciom tego, o co one pro­szą, jeśli ten dar w ich rękach został­by źle wyko­rzy­sta­ny.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek