Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (113) Tajemnica Bożej miłości

ks. Edward Staniek

Nie jest łatwo powie­dzieć kto kocha Jezu­sa, bo sło­wo „miłość” jest rozu­mia­ne na tysią­ce spo­so­bów. Jezus ma tyl­ko jed­no jej rozu­mie­nie: miłość to pozna­nie i wyko­na­nie Jego przy­ka­zań.

Kto ma przy­ka­za­nia moje i zacho­wu­je je, ten Mnie miłu­je. Kto zaś Mnie miłu­je, ten będzie umi­ło­wa­ny przez Ojca mego, a rów­nież Ja będę go miło­wał i obja­wię mu sie­bie”. Rzekł do Nie­go Juda, ale nie Iska­rio­ta: „Panie, cóż się sta­ło, że nam się masz obja­wić, a nie świa­tu?”. W odpo­wie­dzi rzekł do nie­go Jezus: „Jeśli Mnie kto miłu­je, będzie zacho­wy­wał moją naukę, a Ojciec mój umi­łu­je go, i przyj­dzie­my do nie­go, i będzie­my u nie­go prze­by­wać. Kto Mnie nie miłu­je, ten nie zacho­wu­je słów moich. A nauka, któ­rą sły­szy­cie, nie jest moja, ale Tego, któ­ry Mnie posłał, Ojca” (J 14,21–24).

Pierw­szym kro­kiem jest umi­ło­wa­nie Jezu­sa przez dokład­ne peł­nie­nie Jego przy­ka­zań; dru­gi krok sta­wia Ojciec Nie­bie­ski, a jest nim Jego akt miło­ści tego, kto kocha Jezu­sa. Cho­dzi o miłość Bożą, a nie ludz­ką. Trze­cim kro­kiem jest zanu­rze­nie ucznia w miło­ści, jaką darzy go Jezus, obja­wie­nie mu Jego tajem­ni­cy, czy­li Kim On JEST. Cho­dzi o miłość nasta­wio­ną na wza­jem­ne pozna­nie osób, któ­re się kocha­ją. W miło­ści łączą­cej Ojca z Synem zosta­ją zanu­rze­ni ucznio­wie Jezu­sa. Wszyst­ko roz­po­czy­na się od pozna­nia przy­ka­zań poda­nych przez Jezu­sa i umi­ło­wa­nia Go. Ta miłość bije ryt­mem przy­ka­zań Jezu­sa, zwłasz­cza przy­ka­za­nia „wza­jem­nej miło­ści”. Dla­te­go ten, kto jest zako­cha­ny w Jezu­sie, nie ma kło­po­tów w wyko­na­niu Jego przy­ka­zań, bo miłość ide­al­nie roz­po­zna­je ich sens i widzi w nich dro­gę do coraz więk­sze­go szczę­ścia.

Celem tej miło­ści jest coraz więk­sze wta­jem­ni­cze­nie w bogac­two pozna­nia Syna Boże­go, któ­ry obja­wia­jąc sie­bie, obja­wia nam Ojca Nie­bie­skie­go. Juda pyta Jezu­sa, dla­cze­go obja­wia się im, a nie świa­tu. On nie rozu­miał tego, że Syn Boga zde­cy­do­wał się na dwu­krot­ne nawie­dze­nie zie­mi. Jed­no w ukry­ciu, dostęp­ne jedy­nie dla wta­jem­ni­czo­nych, o któ­rych Jezus mówi i z któ­ry­mi mówi. Jest On dostęp­ny dla nich tyl­ko dro­gą wia­ry. W dru­gim przyj­ściu obja­wi się każ­de­mu czło­wie­ko­wi. Do Jego roz­po­zna­nia wia­ra już nie będzie potrzeb­na. Obja­wie­nie praw­dy o Synu Boga będzie oczy­wi­ste dla wszyst­kich. Wte­dy każ­dy wyda na sie­bie wyrok, z jakie­go powo­du nie uwie­rzył w Syna Boże­go w cza­sie Jego pierw­sze­go przyj­ścia na zie­mię i zamiesz­ka­nia mię­dzy nami w skraj­nym ubó­stwie i upo­ko­rze­niu.

Jezus odpo­wia­da­jąc Judzie zazna­cza, że wia­ra w Nie­go jest warun­kiem zachwy­tu Jego nauką i zacho­wa­nia Jego przy­ka­zań. Kto nie wie­rzy w Nie­go nie jest zdol­ny do życia Ewan­ge­lią. Ser­ce wie­rzą­ce­go jest miesz­ka­niem Ojca i Syna, i na tym pole­ga jego wiel­kość.  Dla czło­wie­ka wie­rzą­ce­go jest to pre­cy­zyj­ne okre­śle­nie jego toż­sa­mo­ści. On wie, że jest miesz­ka­niem Ojca i Syna. Oto wiel­kość czło­wie­ka, do któ­rej dora­sta ten, komu zale­ży na tym, by kimś być. Ewan­ge­li­za­cja pole­ga jedy­nie na posta­wie­niu ludziom pyta­nie: kim ty jesteś? Od tego się wszyst­ko zaczy­na. Kim jest czło­wiek to sze­ro­kie pyta­nie. Pyta­nie o zaro­dek – czło­wiek? o życie w łonie mat­ki – czło­wiek? o dzie­ciń­stwo – czło­wiek? Życie to dora­sta­nie do odpo­wie­dzi na pyta­nia: Kim ja jestem? Nie­wiel­ki pro­cent ludzi na zie­mi dora­sta do nie­go, a ten, kto dora­sta i zde­cy­du­je się kochać miło­ścią obja­wio­ną przez Jezu­sa, już zna tajem­ni­cę swej toż­sa­mo­ści i do szczę­ścia nic mu nie jest potrzeb­ne.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek