Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo Ewangelii św. Jana (118) Oczyszczanie Kościoła

ks. Edward Staniek

Praw­da o oczysz­cze­niu Kościo­ła przez same­go Ojca Nie­bie­skie­go jest przez Jezu­sa uka­za­na wyjąt­ko­wo jasno. W Koście­le są lato­ro­śle bez­owoc­ne i te zosta­ną z nie­go usu­nię­te – i to decy­zją Ojca. Po odcię­ciu ich od krze­wu, czy­li od Jezu­sa, usy­cha­ją, a następ­nie zosta­ją znisz­czo­ne, przez spa­le­nie. Taki jest los człon­ków Kościo­ła, któ­rzy nie żyją miło­ścią, jaką prze­ka­zał nam Jezus. Los suchych lato­ro­śli to wiecz­ny ogień. Jezus mówi to bar­dzo spo­koj­nie. Obraz jest czy­tel­ny: Ten, kto we Mnie nie trwa, zosta­nie wyrzu­co­ny jak win­na lato­rośl i uschnie. I zbie­ra się ją, i wrzu­ca do ognia, i pło­nie (J 15,6). Temat odcię­tych i spa­lo­nych lato­ro­śli dziś jest okry­ty mil­cze­niem. A jeśli się o nim mówi, to natych­miast  poja­wia się kry­ty­ka mówią­cych, aby im zamknąć usta, a nie aby pod­wa­żyć to, co mówią, bo sło­wa Boga nie da się wyma­zać, ono się zawsze speł­ni.

W obro­nie gałę­zi bez­owoc­nych sta­je ten, kto na zie­mi żyje kosz­tem Kościo­ła. Takich jest wie­lu. Bez­owoc­ne lato­ro­śle są odci­na­ne przez Boga  dla dobra pozo­sta­łych lato­ro­śli, czy­li Kościo­ła. Mamy z tym do czy­nie­nia od same­go począt­ku. Pierw­szą taką lato­ro­ślą był Judasz.  Sam, kie­dy zoba­czył „owo­ce” swe­go dzia­ła­nia, wybie­ra­jąc samo­bój­stwo odciął się od krze­wu, jakim był Jezus.  On to zoba­czył jesz­cze na zie­mi, a wie­lu zoba­czy dopie­ro na sądzie. Sąd szcze­gó­ło­wy odsła­nia ilość owo­ców wyda­nych przez zdro­wą lato­rośl i ilość zmar­no­wa­ne­go, czy­li bez­owoc­ne­go cza­su, prze­ży­te­go dla sie­bie, a nie dla innych. Judasz też żył kosz­tem Kościo­ła, jaki Jezus orga­ni­zo­wał, bo jako zło­dziej wykra­dał z kasy pie­nią­dze.

W zesta­wie­niu losu lato­ro­śli bez­owoc­nych z tymi, któ­re wyda­ją owo­ce, Jezus odsła­nia jed­ną z tajem­nic trwa­nia w Nim. Jest nią modli­twa proś­by, zano­szo­nej do Ojca w imię Jezu­sa, czy­li w duchu przy­jaź­ni, jaką ochrzczo­ny żyje z Jezu­sem. Jeże­li we Mnie trwać będzie­cie, a sło­wa moje w was, popro­ście, o cokol­wiek chce­cie, a to wam się speł­ni. Ojciec mój przez to dozna chwa­ły, że owoc obfi­ty przy­nie­sie­cie i sta­nie­cie się moimi ucznia­mi (J 15,7n).

Modlić się umie ten, kto żyje sło­wem Jezu­sa. Sku­tecz­ność tej modli­twy zdu­mie­wa, bo nie jest to tyl­ko czy­sto ludz­ka modli­twa, ale zano­szo­na do Ojca razem z Mistrzem.  Jezus wie, o co moż­na Ojca pro­sić – i zawsze dba o to, by proś­ba była zgod­na z Jego wolą. Na taką proś­bę Ojciec odpo­wia­da darem, o jaki jest pro­szo­ny. Sku­tecz­ność modli­twy ucznia Chry­stu­sa zale­ży od stop­nia miło­ści, jaka go z Nim łączy. Taka modli­twa jest wiel­bie­niem Boga Ojca. To wiel­bie­nie pole­ga na szczę­ściu pro­szą­ce­go i szczę­ściu Ojca Nie­bie­skie­go. Chwa­ła Boga jest bowiem Jego szczę­ściem, a jeśli my w nim uczest­ni­czy­my, jest ono i naszym szczę­ściem. Jezus w swej ostat­niej mowie, w Wie­czer­ni­ku, nie­ustan­nie liczy się z Ojcem i wie­le razy o Nim wspo­mi­na, koń­czy zaś tę mowę roz­mo­wą z Ojcem, któ­rą Jan Ewan­ge­li­sta odno­to­wał. Sło­wa o odci­na­niu bez­owoc­nych lato­ro­śli i ich pale­niu też są sło­wa­mi nie tyl­ko Jezu­sa, ale i Ojca, któ­ry pie­lę­gnu­je Kościół.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek