Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo Ewangelii św. Jana (119) Pełna radość

ks. Edward Staniek

Każ­dy czło­wiek ma swo­je rozu­mie­nie miło­ści; nie­wie­lu potra­fi ją ująć w sło­wa, i dla­te­go chęt­niej czy­ni to gesta­mi. Ludz­ka miłość nale­ży do pojęć, któ­rych nie umie­my zde­fi­nio­wać. A co dopie­ro miłość Boska? Jej żad­ne sło­wa nie są w sta­nie ująć. Jest wiel­ką tajem­ni­cą, a Jezus mówi o niej czę­sto i przy­po­mi­na, że naj­waż­niej­szym przy­ka­za­niem jest to, aby­śmy miło­wa­li Boga z całe­go ser­ca, z całej duszy, z całe­go umy­słu i ze wszyst­kich sił. Już to przy­ka­za­nie jest jak drzwi zamknię­te na czte­ry zam­ki, trze­ba mieć klu­cze do ich otwie­ra­nia. Jezus kil­ka godzin przed aresz­to­wa­niem mówił: Jak Mnie umi­ło­wał Ojciec, tak i Ja was umi­ło­wa­łem. Wytrwaj­cie w miło­ści mojej! Jeśli będzie­cie zacho­wy­wać moje przy­ka­za­nia, będzie­cie trwać w miło­ści mojej, tak jak Ja zacho­wa­łem przy­ka­za­nia Ojca mego i trwam w Jego miło­ści. To wam powie­dzia­łem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była peł­na (J 15,9–11).

Z obja­wie­nia  wie­my, że Bóg jest Miło­ścią. Jezus odsła­nia, że jest to miłość wza­jem­na Ojca i Syna, i że przy­był na zie­mię, aby ludzi dobrej woli w tę miłość wta­jem­ni­czyć, czy­li aby umie­li kochać nie tyl­ko ludz­ką miło­ścią, ale i Boską. W tym prze­ka­zie posłu­gu­je się naszy­mi sło­wa­mi i sygna­li­zu­je, że tajem­ni­ca tej miło­ści pole­ga na zacho­wa­niu przy­ka­zań danych przez Boga Ojca i przez Nie­go. Ponie­waż miłość to nie wie­dza, ale umie­jęt­ność życia, do jej prze­ka­zu nie wystar­czy sło­wo. Trze­ba wzo­ru, by moż­na było go naśla­do­wać. Jezus jako czło­wiek sza­nu­je przy­ka­za­nia otrzy­ma­ne od Ojca i zacho­wu­je je wier­nie. Dokład­ność zacho­wa­nia może­my obser­wo­wać śle­dząc Jego życie i sta­ra­jąc się Go naśla­do­wać. Bóg miłu­jąc nas sta­wia tyl­ko jeden waru­nek: zacho­wa­nia przy­ka­zań, czy­li peł­nie­nia Jego woli, a nie swo­jej. W miło­ści ludz­kiej czę­sto cho­dzi o to, aby ten, kogo kocha­my, peł­nił naszą wolę.  Bóg zna­jąc ten nasz język, wzy­wa nas, aby­śmy peł­ni­li Jego wolę, bo wów­czas On swo­je szczę­ście prze­le­je w nasze ser­ca. Ewan­ge­li­za­cja nie pole­ga na naucza­niu o miło­ści, lecz na miło­wa­niu miło­ścią nie tyl­ko ludz­ką, ale i Boską. Tak czy­nił to Jezus i On zawsze jest z tym, któ­ry ewan­ge­li­zu­je, czy­li daje udział w Dobrej Nowi­nie.

Jezus wypo­wia­da sło­wa szo­ku­ją­ce: To wam powie­dzia­łem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była peł­na. W nich utoż­sa­mia swo­ją radość z miło­ścią. Miłość jest RADOŚCIĄ. My to wyczu­wa­my jak­by intu­icyj­nie. Woli­my mówić o szczę­ściu, a dokład­nie o nie cho­dzi. Miłość Boga jest Jego i naszym szczę­ściem. Ludzie szczę­ścia szu­ka­ją, a wład­ca tego świa­ta pro­po­nu­je milio­ny spo­so­bów uszczę­śli­wia­nia, tyl­ko wszyst­kie te szczę­ścia są prze­mi­ja­ją­ce, a nawet męczą­ce. Po godzi­nach swo­je­go szczę­ścia ludzie pada­ją ze zmę­cze­nia. Boska miłość nie tyl­ko nie wyczer­pu­je sił, ale ładu­je nasze aku­mu­la­to­ry szczę­ściem, któ­re zamie­nia w czyn. Praw­dzi­wa radość, czy­li peł­nia szczę­ścia, to twór­czość uszczę­śli­wia­ją­ca innych. Peł­nia rado­ści jest tyl­ko w miło­ści, jaką Jezus nam prze­ka­zu­je. To jest uszczę­śli­wia­nie innych tak na zie­mi, jak i w wiecz­no­ści. Temat peł­ni rado­ści jest pod­ję­ty w sce­ne­rii wyjąt­ko­wo moc­nych i bole­snych napięć. Jezus to czy­ni sygna­li­zu­jąc, że Jego miłość i szczę­ście nie zni­ka­ją w godzi­nach bólu, ale w nich rosną, bo wła­sny ból i cier­pie­nie zamie­nia­ją w szczę­ście innych, czy­li ich zba­wie­nie. To tajem­ni­ca Ewan­ge­lii.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek