Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo Ewangelii św. Jana (120) Oddać życie za przyjaciela

ks. Edward Staniek

Naj­wyż­szy szczyt miło­ści to odda­nie życia za swe­go przy­ja­cie­la. W żad­nej księ­dze świa­ta nie jest to tak jasno okre­ślo­ne, jak w Ewan­ge­lii. Jezus nie tyl­ko okre­ślił – On udo­wod­nił, że ten szczyt zdo­był: To jest moje przy­ka­za­nie, aby­ście się wza­jem­nie miło­wa­li, tak jak Ja was umi­ło­wa­łem. Nikt nie ma więk­szej miło­ści od tej, gdy ktoś życie swo­je odda­je za przy­ja­ciół swo­ich. Wy jeste­ście przy­ja­ciół­mi moimi, jeże­li czy­ni­cie to, co wam przy­ka­zu­ję. Już was nie nazy­wam słu­ga­mi, bo słu­ga nie wie, co czy­ni pan jego, ale nazwa­łem was przy­ja­ciół­mi, albo­wiem oznaj­mi­łem wam wszyst­ko, co usły­sza­łem od Ojca mego (J 15,12–15).

Naj­do­sko­nal­szą miłość wza­jem­ną, w for­mie przy­jaź­ni, Jezus czy­ni swo­im przy­ka­za­niem i nie trak­tu­je go jako para­gra­fu, tyl­ko jako wezwa­nie do naśla­do­wa­nia. W nim odnaj­du­je się każ­dy przy­ja­ciel Jezu­sa, bo On za nie­go umie­ra. Wzy­wa, aby Jego uczeń dorósł do tego, by oddać życie za swe­go przy­ja­cie­la. To jest zada­nie, przed któ­rym stoi ten, kto zde­cy­do­wał się na dosko­na­le­nie swej miło­ści z Jezu­sem, czy­li na zdo­by­cie szczy­tu miło­ści, jakim dla Jezu­sa była Gol­go­ta. Ilu uczniów Jezu­sa dora­sta do tej decy­zji? Ilu zda­je sobie spra­wę z tego, że chcą doróść? Ma to miej­sce jedy­nie w ser­cu żyją­cym w przy­jaź­ni z Jezu­sem. Goto­wość na odda­nie życia za przy­ja­cie­la to egza­min doj­rza­ło­ści w szko­le Jezu­sa.

Jezus ogła­sza­jąc to przy­ka­za­nie  przy­po­mi­na, że jego reali­za­cja pole­ga na dokład­nym – choć zawsze na mia­rę naszych moż­li­wo­ści – Jego naśla­do­wa­niu. Dla głęb­sze­go zro­zu­mie­nia wyma­gań, jakie sta­wia swym uczniom, zazna­cza, że nie nazy­wa ich słu­ga­mi, bo słu­ga nie jest dopusz­czo­ny do tajem­nic swe­go pana. Słu­ga wyko­nu­je zada­nia, ale tajem­nic swe­go pana nie zna.  Na czym pole­ga­ją te tajem­ni­ce? Na wpro­wa­dze­niu w pro­gra­my reali­zo­wa­ne przez Pana.  To wta­jem­ni­cze­nie wyma­ga dys­kre­cji i zaufa­nia. W Koście­le Jezu­sa jest wie­le służ­by, peł­nią­cej zada­nia zle­co­ne przez Nie­go, ale mało przy­ja­ciół wta­jem­ni­czo­nych w Jego odwiecz­ne pla­ny, mają­ce na celu zba­wie­nie. Czło­wiek spra­wie­dli­wy, żyją­cy zgod­nie ze swym sumie­niem, jest wta­jem­ni­czo­ny w stwór­cze pro­gra­my Boga, a więc w dobro ludzi, mate­rii oży­wio­nej i nie­oży­wio­nej, bo ich dobro jest celem Boga. Dopie­ro ten uczeń Jezu­sa, któ­ry dora­sta do przy­jaź­ni z Nim, jest wta­jem­ni­czo­ny w pla­ny zba­wie­nia, czy­li szczę­ścia stwo­rzeń mają­cych rozum i wol­ną wolę. One są zdol­ne do miło­ści, nie tyl­ko ludz­kiej, ale i Boskiej. Przy­ja­cie­le Jezu­sa to ludzie goto­wi oddać życie za dru­gie­go.

Na pierw­szy rzut oka wyda­je się, że jest ich nie­wie­lu. Kie­dy jed­nak ocza­mi Boga spo­glą­da­my na decy­zje ludzi, to dora­sta­ją­cych do tej miło­ści jest wie­lu. Nie zawsze czy­nią to gło­śno w imię miło­ści Jezu­sa, ale milio­ny ludzi odda­ją życie za swych przy­ja­ciół. Róż­ne są for­my śmier­ci za dru­gie­go. Począw­szy od tak czy­tel­nej, jak śmierć Mak­sy­mi­lia­na Kol­be­go, czy tych, któ­rzy ginę­li i giną za ojczy­znę. Taką miło­ścią umie­ra­ją mat­ki wybie­ra­jąc życie dziec­ka kosz­tem swe­go; tak umie­ra­ją ludzie opie­ku­ją­cy się zakaź­nie cho­ry­mi, w akcji stra­ża­cy, goprow­cy, ratow­ni­cy… Każ­dy czło­wiek wcho­dzą­cy w swo­ją doj­rza­łość takich przy­ja­ciół Jezu­sa zna. Histo­ria mówi o wie­lu… To, co się sta­ło dwa tysią­ce lat temu na Gol­go­cie, dzie­je się każ­de­go dnia. Goto­wych na śmierć za przy­ja­cie­la jest wie­lu. Dobra Nowi­na wciąż żyje.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek