Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (125) Pożyteczne rozstanie

ks. Edward Staniek

Syn Boga w gro­nie Dwu­na­stu jasno odsła­nia cel swe­go przyj­ścia na zie­mię i zada­nia, jakie miał wyko­nać. W ostat­nich godzi­nach przy­go­to­wu­je uczniów do tego, co prze­ży­ją. Teraz zaś idę do Tego, któ­ry Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?”. Ale ponie­waż to wam powie­dzia­łem, smu­tek napeł­nił wam ser­ce. Jed­nak­że mówię wam praw­dę: Poży­tecz­ne jest dla was moje odej­ście. Bo jeże­li nie odej­dę, Pocie­szy­ciel nie przyj­dzie do was. A jeże­li odej­dę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyj­dzie, prze­ko­na świat o grze­chu, o spra­wie­dli­wo­ści i o sądzie (J 16,5–8). Na śmierć tych, któ­rych ceni­my, trze­ba spoj­rzeć ocza­mi Boga i wie­dzieć, że godzi­na ich śmier­ci jest dobrem dla nich i dla nas. Takie jest podej­ście Ewan­ge­lii. Cza­sem trze­ba spo­ro cza­su, zanim czło­wiek to odkry­je. Po ludz­ku bowiem śmierć bli­skiej oso­by jest stra­tą. Bóg nigdy nie zabie­ra, On zawsze zamie­nia. Taka jest Jego logi­ka. Jezus daje nam wzór tego podej­ścia. Trze­ba umieć sobie odpo­wie­dzieć na pyta­nie: Co ja zysku­ję przez śmierć bli­skich? Nie­wie­lu ludzi tak pod­cho­dzi, a ci, któ­rych na to stać, umie jasno okre­ślić, co zysku­ją. Logi­ka tego świa­ta takich roz­wią­zań nie uzna­je. Logi­ka Boża jest na nich opar­ta. Bóg nigdy nie pozba­wia czło­wie­ka war­to­ści, On je zamie­nia na więk­sze. Jezus mówiąc to Apo­sto­łom przy­go­to­wy­wał ich do swo­jej śmier­ci.

Według Jezu­sa Jego odej­ście jest dla nich poży­tecz­ne, bo ono jest warun­kiem przyj­ścia Ducha Świę­te­go, któ­re­go w sce­ne­rii odej­ścia na Gol­go­cie Jezus nazy­wa Pocie­szy­cie­lem. Kolej­na wiel­ka tajem­ni­ca miło­ści Boga do nas. Pierw­szym aktem tej miło­ści było przyj­ście Syna Boże­go na zie­mię, dru­gim będzie zesła­nie na zie­mię Trze­ciej Oso­by Bożej – Ducha Świę­te­go. Apo­sto­ło­wie wcho­dzą w kon­takt z tymi Oso­ba­mi, dostrze­ga­jąc ich odręb­ność. Jako wie­rzą­cy zna­ją Ojca, bo jest nim Bóg Abra­ha­ma, któ­re­mu wie­rzy­li. Pozna­li Syna Boże­go jako swe­go Mistrza. To pozna­nie i doświad­cze­nie miło­ści doko­na­ło się nama­cal­nie, bo przez bli­sko trzy lata z Synem Boga żyli, jak z przy­ja­cie­lem. Teraz Mistrz otwie­ra im oczy na kolej­ne doświad­cze­nie, jakim będzie spo­tka­nie z Duchem Świę­tym.

Przyj­ście Ducha Świę­te­go to kolej­ny etap Obja­wie­nia. Jego pocie­sze­nie pole­ga na prze­ko­na­niu o praw­dzie, jaką Jezus gło­sił. Syn Boga wyko­nał jed­no zada­nie, a Duch Świę­ty będzie reali­zo­wał kolej­ne. Takie są pla­ny Ojca Nie­bie­skie­go. Jezu­so­wi zale­ży na tym, by ucznio­wie kon­cen­tro­wa­li uwa­gę nie tyl­ko na Nim, ale rów­nież na Ojcu i Duchu Świę­tym, bo każ­da z Osób Boskich obja­wia nam inne wymia­ry Bożej miło­ści. Wciąż cho­dzi o pozna­nie Boga, któ­re doko­nu­je się tak umy­słem, jak i ser­cem. Pozna­nie miło­ścią jest o wie­le pew­niej­sze niż pozna­nie umy­słem. W pierw­szym przy­ka­za­niu jest jasno powie­dzia­ne, że trze­ba roz­po­cząć od miło­wa­nia Boga z całe­go ser­ca, a dru­gim kro­kiem jest miło­wa­nie z całe­go umy­słu. Kto te kro­ki prze­sta­wia i chce wszyst­ko uza­leż­nić od umy­słu, nie wej­dzie na dro­gę pozna­nia, jakie jest moż­li­we jedy­nie na dro­dze miło­ści. Świat, w któ­rym żyje­my, podob­nie jak sza­tan, upie­ra się przy rozu­mie – i dla­te­go pro­mu­je nie­na­wiść, a nie miłość.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek