Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo Ewangelii św. Jana (128) Smutek zamienić w radość

ks. Edward Staniek

Praw­da o nowym życiu, cze­ka­ją­cym wie­rzą­ce­go w Jezu­sa, z tru­dem docie­ra­ła do uczniów. Nie rozu­mie­li sło­wa „chwi­la”, o któ­rej Mistrz mówił. Jezus pró­bu­je im  wytłu­ma­czyć tę praw­dę wia­ry przez odwo­ła­nie się do obra­zu mat­ki, któ­ra rodzi. Ten obraz odsła­nia tajem­ni­cę śmier­ci jako dru­gich naro­dzin, a rów­no­cze­śnie sens bólu, jaki prze­ży­wa rodzą­ca. Ten ból jest połą­czo­ny z wiel­ką nadzie­ją nowe­go życia.

Jesz­cze chwi­la, a nie będzie­cie Mnie widzieć, i zno­wu chwi­la, a ujrzy­cie Mnie”. Wów­czas nie­któ­rzy z Jego uczniów mówi­li mię­dzy sobą: „Co to zna­czy, co nam mówi: <Chwi­la, a nie będzie­cie Mnie widzieć, i zno­wu chwi­la, a ujrzy­cie Mnie>; oraz: <Idę do Ojca>?”. Powie­dzie­li więc: „Co zna­czy ta chwi­la, o któ­rej mówi? Nie rozu­mie­my tego, co mówi”. Jezus poznał, że chcie­li Go pytać, i rzekł do nich: „Pyta­cie się jeden dru­gie­go o to, że powie­dzia­łem: <Chwi­la, a nie będzie­cie Mnie widzieć, i zno­wu chwi­la, a ujrzy­cie Mnie?>. Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Wy będzie­cie pła­kać i zawo­dzić, a świat się będzie wese­lił. Wy będzie­cie się smu­cić, ale smu­tek wasz zamie­ni się w radość. Kobie­ta, gdy rodzi, dozna­je smut­ku, bo przy­szła jej godzi­na. Gdy jed­nak uro­dzi dzie­cię, już nie pamię­ta o bólu z powo­du rado­ści, że się czło­wiek naro­dził na świat. Tak­że i wy teraz dozna­je­cie smut­ku” (J 16,16–22).

Naważ­niej­sze momen­ty w życiu czło­wie­ka wie­rzą­ce­go to po pierw­sze: akt poczę­cia, któ­ry jest aktem stwo­rze­nia. Po dru­gie: akt naro­dzin, czy­li opusz­cze­nie śro­do­wi­ska wody pło­do­wej i wej­ście w świat odde­chu tle­nem. Po trze­cie: Chrzest, któ­ry jest naro­dze­niem do życia Boże­go. Po czwar­te: śmierć, czy­li opusz­cze­nie świa­ta, w któ­rym oddy­cha się tle­nem i wej­ście w świat, w któ­rym oddy­cha się świę­to­ścią. Jezus jako Syn Czło­wie­czy miał już za sobą eta­py roz­wo­ju, a zbli­żał się do ostat­nie­go, czy­li do śmier­ci cia­ła i jego zmar­twych­wsta­nia. Chciał, aby ucznio­wie przy­go­to­wa­li się do tego, w czym mie­li uczest­ni­czyć. Dla nich była to wiel­ka i bar­dzo waż­na lek­cja. Po niej potra­fi­li mądrze umie­rać. Judasz jej nie prze­żył i umie­rał głu­pio. Życie jest przy­go­to­wa­niem do „chwi­li” przej­ścia z życia na zie­mi do życia w kró­le­stwie Bożym. Ten, kto zna radość tego przej­ścia, śmier­ci się nie oba­wia, mimo że może być połą­czo­na z cier­pie­niem.

Dugi temat, jaki Jezus podej­mu­je, to poucze­nie doty­czą­ce bólu roz­sta­nia z oso­bą bli­ską. Im bliż­sze spo­tka­nie, tym wię­cej bólu przy roz­sta­niu. Śmierć samot­ne­go niko­go nie rani, a służ­by porząd­ko­we zaj­mu­ją się tyl­ko usu­nię­ciem cia­ła. Kto żyje w świe­cie spo­tkań, ten zna ból śmier­ci. Jezus pocie­sza Apo­sto­łów, że ten ból mija, bo otwie­ra się szan­sa na spo­tka­nie, któ­re się już nigdy nie skoń­czy. Wszyst­kie praw­dzi­we spo­tka­nia mają taką war­tość, one się nie koń­czą, lecz zmar­twych­wsta­ją.

Świat, w jakim żyje­my, pro­gra­mo­wo nisz­czy spo­tka­nia, by każ­de­go mieć do dys­po­zy­cji.  Pro­mu­je się spo­tka­nia z komór­ką, kom­pu­te­rem, cie­nia­mi na ekra­nie. Ewan­ge­lia to spo­tka­nie z dru­gim czło­wie­kiem ser­ce – ser­ce, i spo­tka­nie z Bogiem rów­nież ser­ce – ser­ce. Bole­sne roz­sta­nie jest tyl­ko tam, gdzie jest spo­tka­nie.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek