Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (131) Nadeszła godzina

ks. Edward Staniek

Sie­dem­na­sty roz­dział Ewan­ge­lii św. Jana to naj­pięk­niej­sza modli­twa w całym Piśmie Świę­tym. Jest to roz­mo­wa Jezu­sa z Ojcem. Ona koń­czy­ła spo­tka­nie w Wie­czer­ni­ku. Cała jest w duchu „Ojcze nasz” – modli­twy, jakiej nauczył nas Mistrz z Naza­re­tu. Komu zale­ży na dosko­na­le­niu modli­twy w duchu Ewan­ge­lii winien „prze­tra­wić” każ­de sło­wo tej, jaką zapi­sał Jan Ewan­ge­li­sta. Jest wie­le wska­zań doty­czą­cych modli­twy, jakie Jezus prze­ka­zał swym uczniom. Jest też wie­le Jego modlitw zano­to­wa­nych przez Ewan­ge­li­stów. Tyl­ko jeden tekst jest dłuż­szą modli­twą Jezu­sa publicz­nie, wobec Apo­sto­łów, wzno­szo­ną do Ojca. Jan zapa­mię­tał  sło­wa Jezu­sa i zano­to­wał. Jest to jed­na z naj­waż­niej­szych lek­cji modli­twy, jaką trze­ba prze­żyć, jeśli chce­my iść za Jezu­sem. Jego Modli­twa jest aktem miło­ści Ojca Nie­bie­skie­go. Dziś wie­lu mówi pacie­rze, nie­wie­lu umie się modlić. W kolej­nych roz­wa­ża­niach dotknie­my bogac­twa tego tek­stu, bo jego głęb­szy wykład wyma­gał­by  dłuż­sze­go cza­su. Jezus, pod­nió­sł­szy oczy ku nie­bu, rzekł: „Ojcze, nade­szła godzi­na. Otocz swe­go Syna chwa­łą, aby Syn Cie­bie nią oto­czył i aby mocą wła­dzy udzie­lo­nej Mu przez Cie­bie nad każ­dym czło­wie­kiem dał życie wiecz­ne wszyst­kim tym, któ­rych Mu dałeś. A to jest życie wiecz­ne: aby zna­li Cie­bie, jedy­ne­go praw­dzi­we­go Boga, oraz Tego, któ­re­go posła­łeś, Jezu­sa Chry­stu­sa” (J 17,1–3).

Modli­twa jest zawsze ści­śle zwią­za­na z godzi­ną, czy­li jest wpi­sa­na w czas i wyda­rze­nia wple­cio­ne w dzie­ło zba­wie­nia. Nasza modli­twa też jest zwią­za­na z godzi­ną peł­nie­nia woli Ojca – to nie tyl­ko sło­wa, ale dzie­ło, na jakie Ojciec cze­ka. Modli­twa jest zamie­nio­na w czyn. Jezus modli się tuż przed poj­ma­niem. Usta­no­wił Naj­święt­szy Sakra­ment i litur­gicz­ne spo­tka­nie przy sto­le pas­chal­nym w Wie­czer­ni­ku zamie­nia w modli­twę. Żydzi tak koń­czy­li Pas­chę. Jezus jed­nak nadał jej nowe zna­cze­nie i uczy­nił Świę­tą Ucztą, w któ­rą wpi­sał na sta­łe swo­ją mękę, jako Ofia­rę zło­żo­ną za wszyst­kich grzesz­ni­ków. Ponie­waż to wszyst­ko było z Ojcem ści­śle usta­lo­ne, zwra­ca się do Nie­go z proś­bą o dwa dary. Pierw­szym jest oto­cze­nie Syna chwa­łą; dru­gim, aby On mógł prze­ka­zać życie wiecz­ne, czy­li to jakim żyją Oni: Ojciec i Syn, wszyst­kim wybra­nym przez Ojca. Życie to pole­ga na pozna­niu Ojca i Syna. To pozna­nie nie jest dzie­łem rozu­mu, ale miło­ści. Tajem­ni­ca Trój­cy Świę­tej jest dostęp­na jedy­nie dla ludzi wypeł­nio­nych miło­ścią Boga. Jezus mówi te sło­wa tuż przed naj­peł­niej­szym obja­wie­niem tej miło­ści, czy­li śmier­cią za nas na krzy­żu. Ta śmierć jest aktem Jego miło­ści wobec Ojca i wobec nas.

Doty­ka­my tajem­ni­cy miło­ści, o któ­rej nie­wie­le wie­my. Jedy­nym punk­tem tak rozu­mia­nej miło­ści jest nasza decy­zja ponie­sie­nia śmier­ci za oso­bę przez nas kocha­ną. Nie­wie­lu do takie­go oka­za­nia miło­ści dora­sta. U nas sło­wo „miłość” jest w 99 pro­cen­tach  zwią­za­ne ze szczę­ściem, a nie z cier­pie­niem. Tym­cza­sem szczyt miło­ści to śmierć z posłu­szeń­stwa Ojcu, dla nas wia­rę w Nie­go i śmierć za dru­gie­go czło­wie­ka. Jezus o tym roz­ma­wiał z Ojcem, doty­ka­jąc tajem­ni­cy Eucha­ry­stii.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek