Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (79) Miłość Boża prawem Kościoła

ks. Edward Staniek

Jezus mówiąc o Koście­le jako swo­jej owczar­ni zapo­wie­dział, że jako Dobry Pasterz odda swe życie za owce, i że uczy­ni to w imię Bożej miło­ści. Ta miłość jest pra­wem życia Jego owczar­ni, czy­li Kościo­ła. Tę praw­dę uka­zu­je jesz­cze dokład­niej odsła­nia­jąc, że jest to miłość, jaką On darzy Ojca, a Ojciec Jego. Dla­te­go miłu­je Mnie Ojciec, bo Ja życie moje odda­ję, aby je [potem] znów odzy­skać. Nikt Mi go nie zabie­ra, lecz Ja od sie­bie je odda­ję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzy­skać. Taki nakaz otrzy­ma­łem od moje­go Ojca”. – I znów nastą­pi­ło roz­dwo­je­nie mię­dzy Żyda­mi z powo­du tych słów. Wie­lu spo­śród nich mówi­ło: „On jest opę­ta­ny przez złe­go ducha i odcho­dzi od zmy­słów. Cze­mu Go słu­cha­cie?”. Inni mówi­li: „To nie są sło­wa opę­ta­ne­go. Czyż zły duch może otwo­rzyć oczy nie­wi­do­mym?” (J 10,17–21).

Cza­sem sły­szy­my, że Jezus umarł, a Ojciec Go wskrze­sił. W przy­to­czo­nych sło­wach jest jasne stwier­dze­nie, że Jezus sam wybie­ra śmierć i sam wra­ca do życia.  On ma moc życie oddać i je odzy­skać. Doty­ka­my tajem­ni­cy Boskiej god­no­ści Jezu­sa. On jako Syn otrzy­mał od swe­go Ojca roz­kaz odda­nia życia za owce, któ­re zasłu­ży­ły na śmierć, aby je z tej śmier­ci wyba­wić. W tym odda­niu ma obja­wić miłość, jaką tak Ojciec, jak i Syn darzą ludzi. Syn wyko­nu­je roz­kaz, bo jest ide­al­nie posłusz­ny Ojcu. Nie robi tego dla­te­go że musi, ale dla­te­go że chce. Dobro­wol­nie umie­ra i dobro­wol­nie zmar­twych­wsta­je. Po śmier­ci nawie­dza kra­inę śmier­ci, gdzie prze­by­wał Adam i jego syno­wie, aby im oznaj­mić, że razem z Nim zmar­twych­wsta­ną i wej­dą do domu Ojca. Taka jest per­spek­ty­wa szczę­ścia, jakie Jezus i Jego Kościół gło­si potom­kom Ada­ma. Cho­dzi o szczę­ście wiecz­ne, czy­li o uczest­ni­cze­nie w szczę­ściu Boga, tak Ojca, jak i Syna. Ta per­spek­ty­wa była tak szo­ku­ją­ca, że słu­cha­cze uzna­li Jezu­sa za waria­ta. Śmierć i zmar­twych­wsta­nie to para­doks. Ludz­ki rozum widzi śmierć i koniec, bo nie widzi szan­sy zmar­twych­wsta­nia. Para­doks jest nie do przy­ję­cia i jeśli ktoś go uzna­je, to w oczach nie­wie­rzą­cych jest waria­tem. Inni posą­dza­li Jezu­sa, że jest opę­ta­ny, bo jako taki może mówić nie­do­rzecz­no­ści.

Słu­cha­cze podzie­li­li się na dwie gru­py. Jed­ni prze­kre­śli­li Jezu­sa i odrzu­ci­li Jego naukę, a inni widząc cud, jaki uczy­nił, sta­nę­li przed pyta­niem z kim mają do czy­nie­nia. Ich zda­niem opę­ta­ny nie może czy­nić cudów. Cho­dzi­ło o uzdro­wie­nie oczu. Jezus tym cudem sygna­li­zu­je na czym pole­ga róż­ni­ca mię­dzy wie­rzą­cym a nie­wie­rzą­cym. Wie­rzą­cy ma nowe oczy, jakie otrzy­mał i przy­jął od Boga. Nie­wie­rzą­cy ich nie posia­da. Jest to jeden z aktu­al­nych pro­ble­mów, z jaki­mi się zma­ga­my. Wie­rzą­cy może spo­koj­nie roz­ma­wiać z nie­wie­rzą­cym, bo wie co to zna­czy nie mieć wzro­ku. Wystar­czy, że na jeden dzień je zasło­ni i jest w ciem­no­ściach, by rozu­mieć tego, kto oczu nie ma. Ale wie­rzą­cy nie może roz­ma­wiać z nie­wie­rzą­cym o tym, co dzię­ki oczom widzi, bo ten musiał­by mu wie­rzyć; jeśli to czy­ni zaczy­na liczyć się ze świa­tem ludzi o nowych oczach; jeśli nie wie­rzy zosta­ją mu tyl­ko zmy­sły, czy­li świat w zasię­gu ręki. Jezus budu­je Kościół z ludzi widzą­cych, czy­li mają­cych oczy wia­ry. Tyl­ko oni są w sta­nie wejść w świat miło­ści Bożej, jaką żyje Jezus i Jego Ojciec.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek