Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (81) Owce Jezusa

ks. Edward Staniek

Sło­wa Jezu­sa okre­śla­ją­ce kto jest Jego owcą, zdu­mie­wa­ją i wzy­wa­ją do kry­tycz­ne­go spoj­rze­nia na Kościół i jasnej odpo­wie­dzi na pyta­nie, w jakiej mie­rze jestem owcą Jezu­sa. Moje owce słu­cha­ją mego gło­su, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wiecz­ne. Nie zgi­ną one na wie­ki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, któ­ry Mi je dał, jest więk­szy od wszyst­kich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jed­no jeste­śmy (J 10,27–30).

Owce Jezu­sa idą za Nim, czy­li Go naśla­du­ją. On daje im życie. Nie cho­dzi o życie docze­sne, ale o życie jakim On żyje. Ono jest darem Jezu­sa, zna­nym owcom, zachwy­co­nym bogac­twem tego życia. Spo­tka­nie w miło­ści z Jezu­sem decy­du­je o przy­na­leż­no­ści do Jego Kościo­ła. Jeśli tego spo­tka­nia nie ma, to przy­na­leż­ność może być złu­dze­niem, któ­re wie­lu usi­łu­je uza­sad­nić wpi­sem do ksiąg ochrzczo­nych. Wpis nic nie daje, jeśli nie ma miło­ści do Chry­stu­sa. Kolej­ną praw­dą jest pew­ność zba­wie­nia tego, kto uzna­je Jezu­sa za swój naj­wyż­szy auto­ry­tet. On bowiem gwa­ran­tu­je, że Jego owca nie zgi­nie. Ata­ku­ją­cych owce, nale­żą­ce do Jezu­sa, było i jest wie­lu, ale  nikt nie jest w sta­nie wygrać z Jezu­sem, On odda życie za owce, ale owcy nie stra­ci. Przy­na­leż­ność do Kościo­ła to pew­ność zba­wie­nia.

Jezus w swej wypo­wie­dzi odsła­nia praw­dę, o któ­rej mówi się mało. Nam się wyda­je, że to my decy­du­je­my o przy­na­leż­no­ści do Kościo­ła Jezu­so­we­go. Tym­cza­sem o tym decy­du­je Ojciec Nie­bie­ski. To On daje pew­nych ludzi swe­mu Syno­wi, wzy­wa­jąc ich, by z Nim uczest­ni­czy­li w szczę­ściu. Owce Jezu­sa są w rękach Jego i Ojca Nie­bie­skie­go, któ­re­go Jezus nazy­wa więk­szym od wszyst­kich. Z takich rąk nikt nie jest w sta­nie wyrwać czło­wie­ka,  wta­jem­ni­czo­ne­go w Miłość Ojca i Syna. Tego czło­wie­ka moż­na zabić, ale nie moż­na go wyrwać z rąk Boga. Doświad­cza­ją tego wszy­scy męczen­ni­cy. Oni się śmier­ci nie lęka­ją, wybie­ra­ją Jezu­sa. Odda­ją życie za Nie­go. Taka jest logi­ka Miło­ści Bożej. Jezus, Syn Boga, odda­je życie za mnie – i to zga­dza­jąc się na okrut­ną śmierć, połą­czo­ną z upo­ko­rze­niem i cier­pie­niem tak wiel­kim, jak tyl­ko ludzie mogą wymy­ślić, a ten, kto Jezu­sa spo­tka, jest też w sta­nie odpo­wie­dzieć na Jego miłość odda­jąc życie za Nie­go. Taki jest akt miło­ści wza­jem­nej, któ­ra jest przy­ka­za­niem Ewan­ge­lii. Świat nie zna mocy tej miło­ści. Jego atak koń­czy się, gdy z nie­na­wi­ści uśmier­ca czło­wie­ka, a miłość Boża w chwi­li takiej śmier­ci wta­pia czło­wie­ka w Chry­stu­sa i nie tyl­ko go zba­wia, lecz umoż­li­wia mu udział w zba­wie­niu innych. Śmierć męczeń­ska może być ofia­ro­wa­na za innych, nawet za tych, któ­rzy nas ranią i zabi­ja­ją. Miłość Boża zawsze odno­si zwy­cię­stwo nad nie­na­wi­ścią. Ta bowiem uśmier­ci i już nic wię­cej zro­bić nie potra­fi, a miłość przyj­mu­je śmierć i zamie­nia ją w akt zbaw­czej miło­ści tego, kto mor­du­je.

Jezus przy­po­mi­na, że kto­kol­wiek jest w Jego Koście­le, ten doświad­cza tajem­ni­cy jed­no­ści, jaką żyje Ojciec i Jego Syn. Tej jed­no­ści na zie­mi nie spo­ty­ka­my, to jed­na z wiel­kich tajem­nic same­go Boga. Jezus chce tych, któ­rzy żyją miło­ścią tak z Nim, jak i z Ojcem, włą­czyć w tę jed­ność. Doty­ka­my tajem­ni­cy jed­no­ści Kościo­ła. Myśli­my, że cho­dzi o jed­ność wyznaw­ców i dener­wu­je­my się widząc podzia­ły insty­tu­cji kościel­nej. Jezus ma na uwa­dze Jed­ność, któ­ra od Boga pocho­dzi i do Boga pro­wa­dzi. W tej mowie przy­go­to­wu­je nie­któ­rych słu­cha­czy do tego, co im prze­ka­że w Wie­czer­ni­ku.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek