Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (82) Kolejna próba kamienowania Jezusa

ks. Edward Staniek

Akt wia­ry w Jezu­sa jest trud­ny. Łatwiej­szy jest dla ludzi pro­stych niż uczo­nych. Im się wyda­je że dużo wie­dzą i usi­łu­ją wszyst­ko zro­zu­mieć, czy­li włą­czyć w swo­ją wie­dzę. Wycho­dzi to w pole­mi­ce Jezu­sa z uczo­ny­mi w Piśmie. Oni byli pew­ni, że wie­dzą już tak dużo, iż to cze­go nie rozu­mie­ją, ist­nieć nie może. Dziś takich uczo­nych mamy wie­lu. Łatwiej im wie­rzyć w to, cze­go się nauczy­li, niż w to, co im mówi Bóg. Jezus dzię­ku­je Ojcu, za to, że tajem­ni­ce kró­le­stwa prze­ka­zał ludziom pro­stym, a nie uczo­nym (por. Mt 11,25).

I zno­wu Żydzi porwa­li kamie­nie, aby Go uka­mie­no­wać. Odpo­wie­dział im Jezus: „Uka­za­łem wam wie­le dobrych czy­nów pocho­dzą­cych od Ojca. Za któ­ry z tych czy­nów chce­cie Mnie uka­mie­no­wać?”. Odpo­wie­dzie­li Mu Żydzi: „Nie chce­my Cię kamie­no­wać za dobry czyn, ale za bluź­nier­stwo, za to, że Ty będąc czło­wie­kiem uwa­żasz sie­bie za Boga” ( J 10,31–33).

Wie­dzie­li że jest czło­wie­kiem. Był synem Marii, pocho­dził z Naza­re­tu, miał swo­ich krew­nych, był robot­ni­kiem najem­nym, a od pew­ne­go cza­su nauczy­cie­lem. Wszyst­ko się zga­dza­ło. Mówił dużo praw­dy, więc zali­cza­no Go do pro­ro­ków, ale gdy usły­sze­li, jak mówił: Ojciec i Ja jed­no jeste­śmy, porwa­li za kamie­nie. Potrak­to­wa­li tę wypo­wiedź jako wyzna­nie Jezu­sa, że uwa­ża sie­bie za Boga. Jezus spo­koj­nie przy­jął to wyja­śnie­nie, mimo że widział kamie­nie w ich dło­niach i wie­dział, że w każ­dym momen­cie mogą Go nimi zabić. Opa­no­wa­ny, podej­mu­je roz­mo­wę. Przy­po­mi­na im, że w Piśmie nawet słu­cha­cze sło­wa Boże­go są nazwa­ni boga­mi. Odpo­wie­dział im Jezus: „Czyż nie napi­sa­no w waszym Pra­wie: Ja rze­kłem: Boga­mi jeste­ście? Jeże­li [Pismo] nazy­wa boga­mi tych, do któ­rych skie­ro­wa­no sło­wo Boże – a Pisma nie moż­na odrzu­cić – to jak­żeż wy o Tym, któ­re­go Ojciec poświę­cił i posłał na świat, mówi­cie: <Bluź­nisz>, dla­te­go że powie­dzia­łem: <Jestem Synem Bożym?>” (J 10, 34–36).

Zdu­mie­wa jak czę­sto Jezus, któ­ry nie miał żad­nych szkół, jakie koń­czy­li Ucze­ni w  Piśmie, zaska­ku­je ich zna­jo­mo­ścią świę­te­go tek­stu. Po takim argu­men­cie nie mogli rzu­cić kamie­ni. Jeśli są dobry­mi słu­cha­cza­mi sło­wa Boże­go, to i oni są boga­mi. Byli zawsty­dze­ni sła­bą zna­jo­mo­ścią Pisma i zdu­mie­ni Jego wie­dzą. Jezus uchy­la  drzwi, by przez nie mogli dostrzec Jego god­ność. Jesz­cze raz mówi im, że jest tym, któ­re­go Ojciec poświę­cił i posłał na świat. To w Jego ustach nie było bluź­nier­stwem.

Dru­gim argu­men­tem  za praw­dą, któ­rą mówił, były Jego czy­ny.Jeże­li nie doko­nu­ję dzieł moje­go Ojca, to Mi nie wierz­cie! Jeże­li jed­nak doko­nu­ję, to choć­by­ście Mnie nie wie­rzy­li, wierz­cie moim dzie­łom, aby­ście pozna­li i wie­dzie­li, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu”. I zno­wu sta­ra­li się Go poj­mać, ale On uszedł z ich rąk (J 10,37–39).

Sto­imy przed pyta­niem: Czy nale­ży­my do ludzi pro­stych, któ­rym łatwiej wie­rzyć Bogu, czy do uczo­nych, któ­rzy wie­rzą sobie? Odpo­wiedź na to pyta­nie albo otwie­ra drzwi w świat ewan­ge­licz­nej praw­dy, albo je zamy­ka. Dziś wie­lu woli tych drzwi nie doty­kać i cie­szą się, gdy są zamknię­te. Gdy­by je otwar­li, zbyt wie­le musie­li­by w życiu zmie­nić.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek