Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bogactwo ewangelii św. Jana (93) Sumienie czy przekonanie?

ks. Edward Staniek

Wskrze­sze­nie czło­wie­ka to wiel­kie dobro dla nie­go i bli­skich, ale dla wro­gów Jezu­sa to nie dobro, to poważ­ne zło. Ich zda­niem pole­ga­ło ono na tym, że auto­ry­tet Jezu­sa wzra­stał, kosz­tem ich auto­ry­te­tu. Na to sobie nie mogli pozwo­lić i ofi­cjal­nie na zebra­niu San­he­dry­nu posta­no­wi­li zabić nie tyl­ko Jezu­sa, ale i wskrze­szo­ne­go Łaza­rza.

Wiel­ki tłum Żydów dowie­dział się, że [Jezus] tam jest; a przy­by­li nie tyl­ko ze wzglę­du na Nie­go, ale tak­że by ujrzeć Łaza­rza, któ­re­go wskrze­sił z mar­twych. Arcy­ka­pła­ni zatem posta­no­wi­li stra­cić rów­nież Łaza­rza, gdyż wie­lu z jego powo­du odłą­czy­ło się od Żydów i uwie­rzy­ło w Jezu­sa (J 12,9–11).

Doty­ka­my waż­ne­go pyta­nia: Czy dobro i zło to war­to­ści obiek­tyw­ne, z któ­ry­mi win­ni się wszy­scy liczyć, czy też są to war­to­ści subiek­tyw­ne, czy­li czło­wiek sam o nich decy­du­je. Jeśli widzi, że coś jest dla nie­go dobre, to tak czy­ni, a jeśli na tym czy­nie­niu tra­ci, to trak­tu­je to jako zło. Arcy­ka­pła­ni sami decy­du­ją o tym, co dla nich jest dobre, a nawet co jest dobre dla naro­du. Oni czy­nią to w imię prze­ko­na­nia, a nie sumie­nia. Roz­róż­nie­nie mię­dzy sumie­niem a prze­ko­na­niem jest bar­dzo waż­ne. Sumie­nie nie pozwa­la mor­do­wać nie­win­nych ludzi, a prze­ko­na­nie pozwa­la.

Jeste­śmy świad­ka­mi przej­ścia na subiek­tyw­ne podej­ście do dobra i zła oraz zde­cy­do­wa­ne­go odrzu­ce­nia obiek­tyw­nie rozu­mia­nej hie­rar­chii war­to­ści. Jest to zwią­za­ne z wyma­za­niem z życia – i to w ska­li świa­ta – sumie­nia, któ­re jest obiek­tyw­nym gło­sem Boga. On w każ­dym czło­wie­ku, uży­wa­ją­cym rozu­mu i wol­nej woli, mówi co jest dobre, a co złe. Dziś sło­wo „sumie­nie” jest albo wykre­ślo­ne, albo zamie­nia­ne na sło­wo „prze­ko­na­nie”. Nale­ży pamię­tać, że prze­ko­na­nie jest subiek­tyw­ną oce­ną i ono albo chce się liczyć z sumie­niem, albo samo decy­du­je o tym, co dobre, a co złe. Ten kto mówi, że ma rację, posłu­gu­je się prze­ko­na­niem, a kto sumie­niem wie, że tyl­ko Bóg ma rację.

Na świe­cie prze­ko­na­niem zaj­mu­ją się psy­cho­lo­go­wie i psy­chia­trzy, a w Koście­le Chry­stu­so­wym sumie­niem zaj­mu­je się kapłan, któ­ry od Jezu­sa otrzy­mał wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów. On jest spe­cja­li­stą od sumie­nia. Żaden lekarz nie ma wła­dzy odpusz­cza­nia grze­chów. On nawet nie wie czym jest grzech, bo z posłu­szeń­stwem Bogu się nie liczy. Jeste­śmy świad­ka­mi jak kilo­me­tro­we kolej­ki usta­wia­ją się do psy­cho­lo­gów i psy­chia­trów – i wszy­scy mają do tego peł­ne pra­wo. Nato­miast w Koście­le Chry­stu­so­wym coraz mniej pod­cho­dzi do kapła­na, aby wyznać swo­je grze­chy, czy­li swe nie­po­słu­szeń­stwo Bogu.

Twór­cze jutro jest w rękach ludzi posłusz­nych sumie­niu. Tra­ge­dia jutra będzie dzie­łem prze­ko­na­nych. Doty­ka­my róż­ni­cy, jaka ist­nie­je mię­dzy czło­wie­kiem wie­rzą­cym w Boga, bo on liczy się z sumie­niem, nawet jeśli nie zna Boga na pod­sta­wie Obja­wie­nia. On wie­rzy w Boga obja­wio­ne­go jako pierw­sza przy­czy­na i cel wszel­kie­go stwo­rze­nia, On w sumie­niu liczy się z Jego pra­wem.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek