Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Boże, pośpiesz ku ratunkowi memu

ks. inf. Ireneusz Skubiś

Modli­twa Kościo­ła, któ­rą odma­wia­my m.in. w bre­wia­rzu, zaczy­na się sło­wa­mi: „Boże, wej­rzyj ku wspo­mo­że­niu memu; Panie, pośpiesz ku ratun­ko­wi memu”. Jest w tym wyraź­nie zazna­czo­ny jeden bar­dzo waż­ny pro­blem: zwró­ce­nie się czło­wie­ka do Boga i ocze­ki­wa­nie Jego pomo­cy. Bo czło­wiek jest isto­tą zależ­ną.

W teo­lo­gii mówi­my, że Bóg jest bytem koniecz­nym, a czło­wiek — bytem przy­god­nym, czy­li że może go nie być, a jeśli jest, to ma swo­ją przy­czy­nę spraw­czą. Zatem – los czło­wie­ka na zie­mi jest zwią­za­ny z jego sła­bo­ścią i ocze­ki­wa­niem pomo­cy.

Pismo Świę­te Sta­re­go Testa­men­tu mówi o ocze­ki­wa­nym przez Izra­eli­tów Mesja­szu, któ­ry wyba­wił­by ten naród od nie­szczęść. Rów­nież w naszych cza­sach wszy­scy jakoś ocze­ku­je­my pomo­cy z góry, we wszyst­kich naszych tro­skach. Takiej pomo­cy ocze­ku­ją róż­ne spo­łecz­no­ści. Nawet pań­stwa, któ­re mają wie­le bogactw czy któ­re mają duże zna­cze­nie, tak­że są jakoś uwa­run­ko­wa­ne, współ­za­leż­ne od innych. A zasta­na­wia­jąc się nad naszą Pol­ską, któ­ra prze­ży­wa­ła wpraw­dzie 100. rocz­ni­cę swo­jej nie­pod­le­gło­ści, szyb­ko zauwa­ży­my, że jeste­śmy jed­nak bar­dzo pod­le­gli innym, widzi­my, jak nie­pew­na jest nasza suwe­ren­ność, i przy­szłość.

Mądra poli­ty­ka pole­ga więc na tym, żeby wypra­co­wać sobie taki model współ­pra­cy, by z tych zależ­no­ści nie wpaść w znie­wol­ni­cze­nie i nie stać się czy­imś wasa­lem. Wol­ność, nie­pod­le­głość, suwe­ren­ność – to temat, któ­ry trze­ba cią­gle mieć przed oczy­ma.

Ale tytu­ło­we pyta­nie: kto nas zba­wi? pozo­sta­nie zapew­ne bez odpo­wie­dzi, jeśli  oprze­my je tyl­ko na dzia­ła­niach  ludz­kich. Popa­trz­my, jak łatwo doko­nać znisz­cze­nia kul­tu­ry euro­pej­skiej, mimo że ma już ponad dwa tysią­ce lat. Kto z ludzi jest w sta­nie ją oca­lić? Roz­glą­da­my się za euro­pej­ski­mi eli­ta­mi, szu­ka­my ich w róż­nych gre­miach: na uni­wer­sy­te­tach, w insty­tu­tach badaw­czych, w gospo­dar­ce, w sys­te­mach zbro­je­nio­wych. Kto może być tym ocze­ki­wa­nym wyzwo­li­cie­lem, zba­wi­cie­lem?  Takie pyta­nie prze­wi­ja się przez nasze dni, mie­sią­ce i lata. Chwa­li­my poli­ty­ków, któ­rym uda­ło się coś osią­gnąć, i kry­ty­ku­je­my tych, któ­rzy nie mogą uzy­skać ocze­ki­wa­nych przez nas efek­tów.

Chciał­bym zwró­cić uwa­gę, że przez wie­ki Kościół speł­niał bar­dzo waż­ną rolę spo­łecz­ną. Przy­po­mi­nał o naj­waż­niej­szych zasa­dach życia wspól­no­to­we­go, pil­no­wał praw­dy, pro­wa­dził do dobra i pięk­na. Dzi­siaj wyda­je się, że został w tym wszyst­kim odsu­nię­ty. A ma on prze­cież ogrom­ne moce wewnętrz­ne! Choć jest zwal­cza­ny, ośmie­sza­ny, potę­pia­ny, to jest w nim Chry­stus, któ­ry daje nie­spo­ży­te siły.

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś