Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Czternasty Tydzień Zwykły 8 – 13 VII 2019

Grosz czynszowy

NIEDZIELA: Iz 66,10–14c; Ga 6,14–18

Ewan­ge­lia Łk 10, 1–12.17–20

Pokój kró­le­stwa Boże­go

Jezus wyzna­czył jesz­cze innych, sie­dem­dzie­się­ciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każ­de­go mia­sta i miej­sco­wo­ści, dokąd sam przyjść zamie­rzał. Powie­dział też do nich:

Żni­wo wpraw­dzie wiel­kie, ale robot­ni­ków mało; pro­ście więc Pana żni­wa, żeby wypra­wił robot­ni­ków na swo­je żni­wo. Idź­cie, oto was posy­łam jak owce mię­dzy wil­ki. Nie noście z sobą trzo­sa ani tor­by, ani san­da­łów; i niko­go w dro­dze nie pozdra­wiaj­cie.

Gdy do jakie­go domu wej­dzie­cie, naj­pierw mów­cie: “Pokój temu domo­wi”. Jeśli tam miesz­ka czło­wiek god­ny poko­ju, wasz pokój spo­cznie na nim; jeśli nie, powró­ci do was. W tym samym domu zostań­cie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasłu­gu­je robot­nik na swą zapła­tę. Nie prze­chodź­cie z domu do domu. Jeśli do jakie­go mia­sta wej­dzie­cie i przyj­mą was, jedz­cie, co wam poda­dzą; uzdra­wiaj­cie cho­rych, któ­rzy tam są, i mów­cie im: “Przy­bli­ży­ło się do was kró­le­stwo Boże”.

Lecz jeśli do jakie­go mia­sta wej­dzie­cie, a nie przyj­mą was, wyjdź­cie na jego uli­ce i powiedz­cie: “Nawet proch, któ­ry z wasze­go mia­sta przy­lgnął nam do nóg, strzą­sa­my wam. Wszak­że to wiedz­cie, że bli­skie jest kró­le­stwo Boże”. Powia­dam wam: Sodo­mie lżej będzie w ów dzień niż temu mia­stu.

Wró­ci­ło sie­dem­dzie­się­ciu dwóch z rado­ścią mówiąc: Panie, przez wzgląd na Two­je imię nawet złe duchy nam się pod­da­ją.

Wte­dy rzekł do nich: Widzia­łem sza­ta­na spa­da­ją­ce­go z nie­ba jak bły­ska­wi­ca. Oto dałem wam wła­dzę stą­pa­nia po wężach i skor­pio­nach, i po całej potę­dze prze­ciw­ni­ka, a nic wam nie zaszko­dzi. Jed­nak nie z tego się ciesz­cie, że duchy się wam pod­da­ją, lecz ciesz­cie się, że wasze imio­na zapi­sa­ne są w nie­bie.  

Jezus posy­ła sie­dem­dzie­się­ciu dwóch uczniów. Ewan­ge­li­sta opi­su­je tę decy­zję sło­wa­mi: „wyzna­czył jesz­cze innych”. To zna­czy, że ta decy­zja ukła­da się w całość z poprzed­nią, czy­li wybo­rem Dwu­na­stu. Ale wcze­śniej była jesz­cze inna decy­zja: to Jezus jest posła­ny, by gło­sić sło­wo o kró­le­stwie Bożym. Posła­ny przez Ojca. To posła­nie rodzi się z miło­ści Ojca do wszyst­kich ludzi. Z miło­ści Ojca przy­cho­dzi Zba­wi­ciel. Z tej samej miło­ści idą Apo­sto­ło­wie. I z tej samej miło­ści idą kolej­ni ucznio­wie. Misja Kościo­ła ma jed­no źró­dło: miłość Ojca. To nie jest fana­tyzm ani pro­ze­li­tyzm. To nade wszyst­ko ducho­we odkry­cie, jak wiel­ka i życio­daj­na jest miłość Ojca. Dla­te­go nie wol­no jej ukry­wać. To ona daje man­dat, by iść i nieść bło­go­sła­wień­stwo, pokój, uzdro­wie­nie – jed­nym sło­wem Dobrą Nowi­nę o zba­wie­niu.

PONIEDZIAŁEK Rdz 28,10–22a; Mt 9,18–26

Sło­wo Boże: We śnie ujrzał dra­bi­nę opar­tą na zie­mi, się­ga­ją­cą swym wierz­choł­kiem nie­ba… A gdy Jakub się zbu­dził ze snu, pomy­ślał: „Praw­dzi­wie Pan jest na tym miej­scu, a ja nie wie­dzia­łem”. I zdję­ty trwo­gą rzekł: „O, jak­że miej­sce to przej­mu­je gro­zą! Praw­dzi­wie jest to dom Boga i bra­ma do nie­ba!”.

Nie­zwy­kły był sen Jaku­ba. Zoba­czył dra­bi­nę się­ga­ją­cą nie­ba. To sym­bol modli­twy. Każ­da modli­twa pły­ną­ca ze szcze­re­go i skru­szo­ne­go ser­ca się­ga nie­ba. Czy mamy tego świa­do­mość? Jakub, gdy to zro­zu­miał, był prze­ra­żo­ny. Z naj­głęb­szym prze­ję­ciem wyznał: to jest napraw­dę dom Boga, a ja o tym nie wie­dzia­łem. Być może war­to te sło­wa Jaku­ba przy­po­mi­nać sobie wie­lo­krot­nie, by odkry­wać wyjąt­ko­wość tej sytu­acji, jaką jest zwy­kła modli­twa. Bo tam gdzie pły­nie modli­twa jest miej­sce świę­tej Obec­no­ści. Tam otwie­ra się nie­bo.

WTOREK Rdz 32,23–33; Mt 9,32–37

Sło­wo Boże: A wresz­cie rzekł: „Puść mnie, bo już wscho­dzi zorza!”. Jakub powie­dział: „Nie pusz­czę cię, dopó­ki mi nie pobło­go­sła­wisz!”. Wte­dy tam­ten zapy­tał go: „Jakie masz imię?”. On zaś rzekł: „Jakub”. Powie­dział: „Odtąd nie będziesz zwał się Jakub, lecz Izra­el, bo wal­czy­łeś z Bogiem i ludź­mi, i zwy­cię­ży­łeś”.

Noc­ne prze­ży­cie Jaku­ba – samot­na wal­ka z nie­zna­jo­mym – jest kolej­nym obra­zem modli­twy. Bo ta podob­na jest do wal­ki. Wytrwa­ła wal­ka patriar­chy przy­no­si owo­ce. Jakub otrzy­mu­je nowe imię i bło­go­sła­wień­stwo. Doko­na­ło się ducho­we oczysz­cze­nie. Jakub był oszu­stem, pod­stęp­nie wyłu­dził bło­go­sła­wień­stwo ojca. Teraz wytrwa­le pro­si (wal­czy) i Bóg go wysłu­chu­je. Zmia­na imie­nia ozna­cza uwol­nie­nie od winy. Bóg pra­gnie nas uczy­nić czy­sty­mi i ducho­wo pięk­ny­mi, ale nam samym na tym też musi zale­żeć – o tym trze­ba mówić na modli­twie.

ŚRODA Rdz 41,55–57; 42,5–7.14–15.17–24a; Mt 10,1–7

Sło­wo Boże: Mówi­li mię­dzy sobą: „Ach, zawi­ni­li­śmy prze­ciw­ko bra­tu nasze­mu, patrząc na jego stra­pie­nie, kie­dy nas bła­gał o litość, a nie wysłu­cha­li­śmy go! Dla­te­go przy­szło na nas to nie­szczę­ście”. Ruben zaś tak im powie­dział: „Czyż nie mówi­łem wam: Nie dopusz­czaj­cie się prze­stęp­stwa wzglę­dem tego chłop­ca, ale nie usłu­cha­li­ście mnie…”.

W chwi­li zagro­że­nia wyostrza się myśle­nie czło­wie­ka. Poja­wia się natar­czy­we pyta­nie: dla­cze­go tak się sta­ło? Przy­cho­dzi chwi­la namy­słu. I tak jest z brać­mi Józe­fa. Zdra­dzi­li bra­ta, oszu­ka­li ojca i przez dłu­gie lata trwa­li w swym grze­chu. Gdy sta­nę­li wobec nie­słusz­ne­go oskar­że­nia, przy­po­mnie­li sobie wła­sną nie­pra­wość. I zro­zu­mie­li pod­łość swe­go czy­nu. Teraz widzą wła­sną bez­rad­ność. Trud­ne doświad­cze­nia mogą stać się tera­pią ku nawró­ce­niu. Jest to tera­pia wyma­ga­ją­ca, ale też bło­go­sła­wio­na. Nie bun­tuj­my się, gdy Pan ją zasto­su­je w naszym życiu.

CZWARTEK Prz 2,1–9; Mt 19,27–29

ŚWIĘTO ŚW. BENEDYKTA, OPATA

 Sło­wo Boże: Synu, jeże­li sło­wa me przyj­miesz, zacho­wasz u sie­bie naka­zy, ku mądro­ści nachy­lisz swe ucho, ku roz­trop­no­ści nakło­nisz swe ser­ce; tak, jeśli wezwiesz roz­są­dek, dono­śnie przy­wo­łasz roz­trop­ność; jeśli szu­kać jej poczniesz jak sre­bra i pra­gnąć jej będziesz jak skar­bów – to bojaźń Pań­ską zro­zu­miesz, osią­gniesz pozna­nie Boga.

Pozna­nie Boga nie jest dzia­ła­niem jedy­nie inte­lek­tu­al­nym. Głę­bo­kie pozna­nie Pana poja­wia się wów­czas, gdy czło­wiek wypeł­nia naka­zy Boże. Gdy kie­ru­je się roz­trop­no­ścią – to zna­czy trosz­czy się o wła­ści­wy poziom życia moral­ne­go. Tyl­ko tak zdo­by­wa się mądrość. Dla­te­go war­to Go słu­chać. Jak uczył św. Bene­dykt z Nur­sji, mądrość zaczy­na się od słu­cha­nia. Prze­cież sam Bóg przy­po­mniał ludo­wi: „Słu­chaj, Izra­elu…”. Począt­kiem mądro­ści jest bojaźń Boża, to zna­czy posta­wa peł­na czci i sza­cun­ku wobec Stwór­cy.

 PIĄTEK Rdz 46,1–7.28–30; Mt 10,16–23

Sło­wo Boże: Izra­el wyru­szył w dro­gę z całym swym dobyt­kiem. A gdy przy­był do Beer-Sze­by, zło­żył ofia­rę Bogu ojca swe­go Iza­aka. Bóg zaś w widze­niu noc­nym tak się ode­zwał do Izra­ela: „Jaku­bie, Jaku­bie!”. A  gdy on odpo­wie­dział: „Oto jestem”, rzekł do nie­go: „Jam jest Pan Bóg ojca twe­go. Idź bez oba­wy do Egip­tu…”.

Po latach sta­ry Jakub umie już roz­ma­wiać z Bogiem z poko­rą i zaufa­niem. Nie „kom­bi­nu­je” i nie wal­czy, jak w latach swej mło­do­ści. Choć nie było to dla nie­go łatwe, wyru­sza w dro­gę. Co wię­cej, pokor­nie skła­da ofia­rę. A to zna­czy, że przyj­mu­je to nowe wyzwa­nie. Gdy Pan raz jesz­cze wezwie go po imie­niu, odpo­wia­da z pro­sto­tą: „Oto jestem”. I w grun­cie rze­czy nic wię­cej Bogu nie potrze­ba. Stwór­ca wciąż cze­ka na nasze „oto jestem”. Rów­nież czło­wiek nic wię­cej uczy­nić nie może, jak to jed­no: pozo­stać do dys­po­zy­cji swe­go Pana.

SOBOTA Rdz 49,29–33; 50,15–26; Mt 10,24–33

Sło­wo Boże: Wte­dy bra­cia poszli do Józe­fa i upadł­szy przed nim, rze­kli: „Jeste­śmy two­imi nie­wol­ni­ka­mi”. Lecz Józef powie­dział do nich: „Nie bój­cie się. Czyż ja jestem na miej­scu Boga? Wy nie­gdyś knu­li­ście zło prze­ciw­ko mnie, Bóg jed­nak zamie­rzył to jako dobro, żeby spra­wić to, co jest dzi­siaj, że prze­żył wiel­ki naród”.

Józef, skrzyw­dzo­ny przez bra­ci, oka­zał wyjąt­ko­wą szla­chet­ność ser­ca. Widząc skru­chę bra­ci prze­ba­czył im bez waha­nia. Skąd takie myśle­nie? Skąd tak pięk­ny gest? Dzia­ła­nie Józe­fa jest pięk­ne, bo jest wier­nym odzwier­cie­dle­niem myśle­nia Boże­go. Nasz Pan zawsze myśli o czło­wie­ku pięk­nie. Naj­pięk­niej, jak moż­na sobie wyobra­zić. Nie­ste­ty nasza cia­sno­ta umy­słu, czę­ściej jesz­cze ogra­ni­cze­nia ser­ca, zwy­kle wyni­ka­ją­ce ze złych emo­cji, zabu­rza­ją wła­ści­we oce­ny. Napraw­dę war­to wsłu­chi­wać się w sło­wo Boga i odkry­wać Jego spo­sób myśle­nia.

ks. Roman Sła­weń­ski