Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Czwarty Tydzień Wielkanocny 13 – 18 V 2019

Jezus Pasterz/fot. www.pixabay.com

NIEDZIELA: Dz 13, 14.43–52; Ap 7, 9.14b-17

Ewan­ge­lia J 10,27–30

Jezus daje swo­im  owcom życie wiecz­ne

Jezus powie­dział: Moje owce słu­cha­ją mego gło­su, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wiecz­ne. Nie zgi­ną one na wie­ki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, któ­ry Mi je dał, jest więk­szy od wszyst­kich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jed­no jeste­śmy.

Jezus, dobry Pasterz mówi o słu­cha­niu Jego gło­su, ocze­ku­je też posłu­szeń­stwa. Zazna­cza przy tym, że zna swo­je owce, a to zna­czy tyl­ko jed­no – miłu­je je i darzy życiem wiecz­nym. Wyja­śnie­nie tych Jezu­so­wych pra­gnień może­my zna­leźć w sło­wie skie­ro­wa­nym do pol­skiej mistycz­ki, Ali­cji Len­czew­skiej. W 1992 r. Ali­cja zapi­sa­ła takie sło­wo Pana: „Jeśli czy­ny twe­go ser­ca, tak wewnętrz­ne jak i zewnętrz­ne (ujaw­nio­ne świa­tu) rodzą się z cze­go­kol­wiek inne­go niż z czy­stej miło­ści, to zna­czy z Boga, to powstrzy­maj się, bo będą to czy­ny złe – zro­dzo­ne z upa­dłej natu­ry ludz­kiej. I zra­nisz sie­bie i bliź­nich two­ich. I zasmu­cisz ser­ce twe­go Boga”. Jeśli dziś patrzy­my na Jezu­sa, dobre­go Paste­rza i roz­po­zna­je­my coraz moc­niej Jego miłość, to odpo­wiedź może być tyl­ko jed­na: jesz­cze więk­sza tro­ska o czy­stość nasze­go ser­ca i peł­niej­szy kształt naszej miło­ści.

PONIEDZIAŁEK  Dz 11, 1–18; J 10, 1–10

Sło­wo Boże: Przy­po­mnia­łem sobie wte­dy sło­wa, któ­re wypo­wie­dział Pan: „Jan chrzcił wodą, wy zaś będzie­cie ochrzcze­ni Duchem Świę­tym”. Jeże­li więc Bóg udzie­lił poga­nom tego same­go daru co nam, któ­rzy­śmy uwie­rzy­li w Pana Jezu­sa Chry­stu­sa, to jak­żeż ja mogłem sprze­ci­wić się Bogu? Gdy to usły­sze­li, zamil­kli.

To nic dziw­ne­go, że w naszym myśle­niu posłu­gu­je­my się zna­ny­mi nam sche­ma­ta­mi. Pan wie­dząc o tym w widocz­ny spo­sób inter­we­niu­je i spra­wia, że wie­rzą­cy w Chry­stu­sa Żydzi uzna­ją pra­wo pogan do zba­wie­nia. To była praw­dzi­wa rewo­lu­cja men­tal­na. Jezus wyraź­nie poka­zał Apo­sto­łom i wszyst­kim innym, że są nowe, ogrom­ne prze­strze­nie dla Dobrej Nowi­ny. Nie­ste­ty w nas, w naszym myśle­niu tkwią barie­ry. Ale Pan je poko­nu­je. Tak było w histo­rii wie­lo­krot­nie. Tak też jest dziś. Dla­te­go wsłu­chi­wa­nie się w głos Ducha Boże­go jest tak koniecz­ne.

WTOREK  Dz 1, 15–17. 20–26; J 15, 9–17

ŚWIĘTO ŚW. MACIEJA

Sło­wo Boże: Posta­wio­no dwóch: Józe­fa, zwa­ne­go Bar­sa­bą, z przy­dom­kiem Justus, i Macie­ja. I taką odmó­wi­li modli­twę: „Ty, Panie, znasz ser­ca wszyst­kich, wskaż z tych dwóch jed­ne­go, któ­re­go sobie wybra­łeś, by zajął miej­sce w tym posłu­gi­wa­niu i w apo­stol­stwie, któ­re­mu sprze­nie­wie­rzył się Judasz, aby pójść swo­ją dro­gą”.

Obok sie­bie mogą stać oso­by rów­nie uzdol­nio­ne i prak­tycz­nie przy­go­to­wa­ne do pod­ję­cia okre­ślo­nej funk­cji. W życiu spo­łecz­nym wybór doko­nu­je się np. dro­gą kon­kur­su. To powszech­nie przy­ję­ta for­ma roze­zna­wa­nia sytu­acji. Lecz w spra­wach Bożych, w Koście­le, jest tyl­ko jed­no roz­wią­za­nie – trze­ba roze­znać wolę Pana. Ludz­kie przy­miar­ki i zabie­gi prę­dzej czy póź­niej odsło­nią swą jało­wość. Owoc­ność zapew­nia jedy­nie Pan, któ­ry czło­wie­ka czy­ni swym świad­kiem. Jeśli Kościół się modli, wzra­sta. Jeśli ludzie Kościo­ła wybie­ra­ją ludz­kie stra­te­gie – tra­ci­my wszy­scy.

 ŚRODA Dz 12, 24 – 13, 5a; J 12, 44–50

 Sło­wo Boże: Gdy odpra­wia­li publicz­ne nabo­żeń­stwo i pości­li, rzekł Duch Świę­ty: „Wyznacz­cie Mi już Bar­na­bę i Szaw­ła do dzie­ła, do któ­re­go ich powo­ła­łem”. Wte­dy odpra­wiw­szy post i modli­twę oraz nało­żyw­szy na nich ręce, wypra­wi­li ich. A oni posła­ni przez Ducha Świę­te­go zeszli do Seleu­cji, a stam­tąd odpły­nę­li na Cypr.

Na pierw­szy rzut wyda­je się to pew­ną prze­sa­dą i rodzi się pyta­nie: czy Duch Świę­ty tak nama­cal­nie ste­ru­je Kościo­łem? Czy w tak bez­po­śred­ni spo­sób wszyst­kim rzą­dzi? Pyta­my, bo praw­do­po­dob­nie utra­ci­li­śmy pro­stą wia­rę, któ­ra odczy­tu­je bli­skość Ducha Boże­go i Jego deli­kat­ne dzia­ła­nie w ser­cach ludzi. A prze­cież teo­re­tycz­nie wie­rzy­my, że każ­da rzecz, każ­da sytu­acja wyni­ka z dzia­ła­nia i woli Stwór­cy. Czy może zatem dzi­wić, że Pan wcho­dzi w szcze­gó­ły nasze­go życia? Posta­wa apo­sto­łów jest zachę­tą, by tak­że w codzien­nych spra­wach pro­sić Boga o wska­zów­kę.

CZWARTEK 1 Kor 1, 10–13. 17–18; J 17, 20–26

ŚWIĘTO ŚW. ANDRZEJA BOBOLI

Sło­wo Boże: Upo­mi­nam was, bra­cia, w imię Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, aby­ście byli zgod­ni i by nie było wśród was roz­ła­mów; byście byli jed­ne­go ducha i jed­nej myśli. Donie­sio­no mi bowiem o was, bra­cia moi, przez ludzi Chloe, że zda­rza­ją się mię­dzy wami spo­ry. Myślę o tym, co każ­dy z was mówi: „Ja jestem Paw­ła, a ja Apol­lo­sa…”.

Gdy obok sie­bie sta­ją ludzie zaan­ga­żo­wa­ni w pra­cę dla Kościo­ła, dość szyb­ko poja­wia się róż­ni­ca zdań. Bo tyl­ko obo­jęt­ni nie wzbu­dza­ją kon­tro­wer­sji. Gdy jed­nak poja­wia się róż­ni­ca poglą­dów, tym bar­dziej potrzeb­ne jest umi­ło­wa­nie jed­no­ści, potrzeb­ny jest ktoś, kto potra­fi jed­no­czyć wszyst­kich w służ­bie Panu, mimo iż podą­ża­ją róż­ny­mi dro­ga­mi. To jed­na z trud­niej­szych posług w Koście­le. Jej ser­cem jest cią­głe prze­ko­ny­wa­nie, że miłość Boga jest nie­wy­czer­pa­na i na tyle pojem­na, by objąć tym samym pra­gnie­niem bar­dzo róż­nych ludzi.

PIĄTEK Dz 13, 26–33; J 14, 1–6

Sło­wo Boże: Nam zosta­ła prze­ka­za­na nauka o tym zba­wie­niu, bo miesz­kań­cy Jeru­za­lem i ich zwierzch­ni­cy nie uzna­li Jezu­sa, a potę­pia­jąc Go wypeł­ni­li gło­sy Pro­ro­ków, odczy­ty­wa­ne co sza­bat. Cho­ciaż nie zna­leź­li w Nim żad­nej winy zasłu­gu­ją­cej na śmierć, zażą­da­li od Piła­ta, aby Go stra­cił.

Jeśli w swo­im prze­mó­wie­niu Paweł mówi o błę­dach tych, któ­rzy odrzu­ci­li Jezu­sa i ska­za­li na śmierć, to nie czy­ni tego, by napięt­no­wać i oskar­żać. Nie chce budzić w kim­kol­wiek nie­na­wi­ści. Pra­gnie nato­miast, by raz popeł­nio­ny błąd nie został powtó­rzo­ny przez innych, przez kolej­ne poko­le­nia. Co wię­cej, mówi o zmar­twych­wsta­niu Jezu­sa. Ogła­sza Dobrą Nowi­nę – to jest Boża odpo­wiedź na ludz­ki grzech. Jeśli dziś gło­si­my zmar­twych­wsta­nie Pana, to tak­że z tą myślą: każ­dy, kto zra­nił Pana swo­im grze­chem, może mieć udział w rado­ści Zmar­twych­wsta­łe­go.

SOBOTA Dz 13, 44–52; J 14, 7–14

Sło­wo Boże: Zebra­ło się nie­mal całe mia­sto, aby słu­chać sło­wa Boże­go. Gdy Żydzi zoba­czy­li tłu­my, ogar­nę­ła ich zazdrość, i bluź­niąc, sprze­ci­wia­li się temu, co mówił Paweł. Wte­dy Paweł i Bar­na­ba powie­dzie­li odważ­nie: „Nale­ża­ło gło­sić sło­wo Boże naj­pierw wam. Sko­ro jed­nak odrzu­ca­cie je… zwra­ca­my się do pogan”.

Miło­sier­dzie Boże pra­gnie objąć wszyst­kich, jed­nak­że gdy odrzu­ci­my Jezu­so­we wezwa­nie do prze­mia­ny życia, zmar­nu­je­my dar, któ­ry Bóg przy­go­to­wał od zało­że­nia świa­ta. Zazdrość zamknę­ła ser­ca Żydów w Antio­chii na sło­wo Boże. Apo­sto­ło­wie opusz­cza­ją ich zgro­ma­dze­nie. Sło­wo Ewan­ge­lii będą gło­sić innym. W naszym życiu każ­dy grzech i każ­de złe upodo­ba­nie ogra­ni­cza­ją naszą zdol­ność przy­ję­cia sło­wa Boże­go. W kon­se­kwen­cji może to pro­wa­dzić do odrzu­ce­nia Jezu­sa. Pozo­sta­jąc w wię­zie­niu złych czy­nów tra­ci­my zdol­ność rado­wa­nia się miło­ścią Stwór­cy.

ks. Roman Sła­weń­ski