Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Czy bluźnierstwo można nazwać kulturą?

ks. inf. Ireneusz Skubiś

Przez Pol­skę idzie fala bluź­nier­stwa i pro­fa­na­cji świę­to­ści. Nawet w cza­sie ciem­nej nocy sta­li­now­skiej nie noto­wa­no takich bluź­nierstw i zbez­czesz­czeń. Rów­nież komu­ni­ści, okrut­ni i bez­ce­re­mo­nial­ni, nie mie­li odwa­gi doko­ny­wać publicz­nie takich wysko­ków, któ­rych jeste­śmy świad­ka­mi w postę­po­wym XXI wie­ku. Nigdy też nie przy­szło nam do gło­wy w cza­sie pon­ty­fi­ka­tu Jana Paw­ła II, że po jego śmier­ci nastą­pią tak bez­pre­ce­den­so­we ata­ki na insty­tu­cję Kościo­ła, na kapła­nów i bisku­pów. Mało tego, w ostat­nim cza­sie usi­łu­je się dotknąć znie­wa­gą naj­więk­sze­go z Pola­ków – św. Jana Paw­ła II.

Ostat­nio w Pol­sce obser­wu­je­my pew­ne zabie­gi z nie­któ­rych krę­gów poli­tycz­nych, by zde­pre­cjo­no­wać wszyst­ko, co sta­no­wi naszą świę­tość i praw­dę. Tym­cza­sem Pol­skę sta­no­wi jej histo­ria, zwią­za­na nie­roz­łącz­nie z Kościo­łem kato­lic­kim, jej boha­te­ro­wie i męczen­ni­cy, wśród któ­rych  tak wie­le jest osób duchow­nych. Pol­ska to tak­że nasza sze­ro­ko poję­ta kul­tu­ra, a w niej modli­twa i Eucha­ry­stia, spra­wo­wa­na w tysią­cach naszych kościo­łów, katedr, klasz­to­rów i kaplic. Moż­na to tak­że prze­li­czać na milio­ny, a pew­nie i miliar­dy pol­skich serc, któ­re przez ponad tysiąc lat z naj­więk­szą miło­ścią i usza­no­wa­niem oka­zy­wa­ły i oka­zu­ją  Jezu­so­wi Eucha­ry­stycz­ne­mu przy­wią­za­nie, usza­no­wa­nie i odda­nie. Trze­ba tu koniecz­nie dodać odcho­dzą­cych do wiecz­no­ści, bra­ci i sio­stry, któ­rzy w ostat­nich momen­tach swo­je­go życia przyj­mu­ją Pana Jezu­sa na dro­gę do wiecz­no­ści. Bo wia­ra łączy się nie­po­dziel­nie z nadzie­ją życia wiecz­ne­go, ofia­ro­wa­ne­go nam przez Pana Boga. Trze­ba tu pamię­tać o boha­ter­skich kapła­nach, któ­rzy czę­sto w bar­dzo trud­nych oko­licz­no­ściach, w wię­zie­niach, łagrach, obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, nara­ża­jąc swo­je życie, sta­ra­li się spra­wo­wać Mszę św.

Z jakąż więc bole­ścią i zdu­mie­niem  zoba­czy­li­śmy pod­czas tzw. mar­szu rów­no­ści bez­czesz­cze­nie Naj­święt­szej Ofia­ry – Mszy św. To zuchwa­łość, któ­ra pro­wa­dzi do wewnętrz­ne­go i zewnętrz­ne­go spu­sto­sze­nia. Co moż­na bowiem powie­dzieć o ludziach, któ­rzy pory­wa­ją się na takie bar­ba­rzyń­stwo? A co powie­dzieć o uczest­ni­kach tej maska­ra­dy? Szo­ku­je przede wszyst­kim akcep­ta­cja pre­zy­den­ta War­sza­wy dla obrzy­dli­we­go dzia­ła­nia. Sły­sza­łem tak­że b. mar­szał­ka z SLD, któ­ry z cynicz­nym uśmie­chem pod­czas dys­ku­sji tele­wi­zyj­nej akcep­tu­ją­co mówił o tym hanieb­nym wyda­rze­niu, miał jesz­cze odwa­gę wspo­mnieć, że jego ojciec nale­żał do Miko­łaj­czy­kow­skie­go PSL-u.

A więc są wśród nas, Pola­ków tacy, dla któ­rych świę­to­kradz­two i bluź­nier­stwo są dopusz­czal­ne i uzy­sku­ją ich przy­zwo­le­nie. Jak zauwa­ża­my, tych bluź­nierstw i ubli­ża­nia Jezu­so­wi Chry­stu­so­wi oraz Jego Naj­święt­szej Mat­ce poja­wia się coraz wię­cej. A co na to mil­czą­cy olbrzym, czy­li pol­scy kato­li­cy, któ­rzy prze­cież patrzą na to wszyst­ko? Dla­cze­go nie reagu­ją? Co na to Akcja Kato­lic­ka, inne kato­lic­kie sto­wa­rzy­sze­nia i orga­ni­za­cje kato­lic­kie? Co na to pol­scy dusz­pa­ste­rze?

Cią­gle wra­cam do idei Ruchu „Euro­pa Chri­sti”, powta­rza­jąc: Policz­my się. Są nas, kato­li­ków, milio­ny. Nato­miast nasze życie kul­tu­ral­ne opa­no­wu­ją ludzie, dla któ­rych nie ma żad­nej świę­to­ści, choć gło­szą cał­kiem co inne­go. I choć wybo­ry par­la­men­tar­ne wygry­wa opcja pra­wi­co­wa, to jed­nak lewa­cy i libe­ra­ło­wie wywie­ra­ją ogrom­ny wpływ na jakość prze­ka­zu spo­łecz­ne­go. Przy­czy­ny – oprócz ogrom­nych fun­du­szy – nale­ży upa­try­wać w funk­cjo­no­wa­niu  w naszej prze­strze­ni medial­nej róż­nych nadaw­ców, któ­rzy prak­tycz­nie bez prze­szkód upra­wia­ją anty­pol­ską i anty­chrze­ści­jań­ską poli­ty­kę medial­ną. Cią­gle jeste­śmy prze­cież „pod oku­pa­cją” rze­ko­mo pol­skich nazw i tytu­łów, któ­rych wła­ści­cie­la­mi są w więk­szo­ści fir­my nie­miec­kie. Mówi się o nich, że piszą i nada­ją po pol­sku, ale po pol­sku nie myślą. Moż­na więc powie­dzieć, że „wszyst­ko, co Pol­skę sta­no­wi” jest dziś osa­czo­ne wizją obcych, nie­ko­niecz­nie życz­li­wych nam ludzi. A dzie­je się tak w imię wol­no­ści sło­wa.

W ostat­nim cza­sie pro­po­zy­cje zde­cy­do­wa­ne­go osła­bie­nia nasze­go pań­stwa są zdu­mie­wa­ją­ce. Za sło­wa­mi pozor­nej tro­ski o oby­wa­te­la czai się wizja Pol­ski sła­bej, nic nie­zna­czą­cej w Euro­pie i świe­cie. Dla­te­go wła­śnie dziś trze­ba nam zadbać o pań­stwo sil­ne gospo­dar­czo, poli­tycz­nie i kul­tu­ral­nie. Zwra­cam tu uwa­gę zwłasz­cza na prze­strzeń kul­tu­ry. Praw­dzi­wa kul­tu­ra ma prze­cież wyraz chrze­ści­jań­ski, zarów­no gdy cho­dzi o kul­tu­rę pol­ską, jak i tę euro­pej­ską. jed­nak naszą klę­ską jest zanik elit chrze­ści­jań­skich – zosta­ły one owład­nię­te przez opcje lewi­cu­ją­ce i libe­ral­ne. Mówią o tym wyraź­nie wiel­cy ludzie Kościo­ła, m.in. ks. kard. Robert Sarah, ks. kard. Ger­hard L. Mül­ler i inni, któ­rych głos trze­ba zauwa­żać. Jed­no jest pew­ne: trze­ba pod­jąć wiel­ki bój o powrót wia­ry w Chry­stu­sa Zmar­twych­wsta­łe­go. To spra­wa klu­czo­wa. Nie wol­no oddać pałecz­ki prze­wo­dze­nia nam ludziom pro­mu­ją­cym ate­izm i mark­sizm, nie wol­no przejść obo­jęt­nie obok ide­olo­gii gen­der. Dobrze, że Sto­li­ca Apo­stol­ska ostat­nio w tej spra­wie zabra­ła głos.

Tak wie­le mówi się dziś o nowej ewan­ge­li­za­cji. To bar­dzo waż­ne, by nowo­cze­sny­mi środ­ka­mi dotrzeć z Ewan­ge­lią do jak naj­więk­szej licz­by wier­nych. Prze­kaz papie­ro­wy jest nadal aktu­al­ny i potrzeb­ny. Ile egzem­pla­rzy pra­sy kato­lic­kiej sprze­da­je się w naszych para­fiach? Śmiem twier­dzić, że gdy­by ta pra­sa była obec­na w pol­skich domach, łatwiej mogli­by­śmy dziś dać odpór bluź­nier­stwu i zarzu­tom wygła­sza­nym prze­ciw ludziom Kościo­ła.

Bogu dzię­ki, jeste­śmy wszy­scy Kościo­łem i może­my sta­no­wić wiel­ką siłę. Czy jed­nak nale­ży cze­kać aż ude­rzą w nas tak, że trud­no już będzie się pod­nieść? Uru­cha­miaj­my ewan­ge­licz­ne myśle­nie poprzez korzy­sta­nie z dostęp­nych w każ­dej for­mie kato­lic­kich prze­ka­zów i nie daj­my sobie wmó­wić, że życie bez Boga ma więk­szy sens. A bluź­nier­stwo i pro­fa­na­cja, któ­rym się posłu­gu­je nie­przy­ja­ciel Chry­stu­sa, sza­tan, wysta­wia mu odpo­wied­nie świa­dec­two.

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś