Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Czy Święci tracą ważność?

Ołtarz główny w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Zabawie, sanktuarium bł. Karoliny

Listo­pad roz­po­czę­li­śmy od rado­snej uro­czy­sto­ści wspo­mnie­nia Wszyst­kich Świę­tych, tak­że tych, o któ­rych nie wie­my, któ­rych cudów nie udo­ku­men­to­wa­li­śmy, któ­rych aure­oli za życia nie zdą­ży­li­śmy dostrzec. Wciąż jed­nak sta­ją nam przed ocza­mi posta­cie tych, któ­rych zna­my, o któ­rych pamię­ta­my, któ­rzy nam patro­nu­ją. Cza­sem może nie­co się krzy­wi­my na myśl o tym jak daw­no żyli, i w jak nie­przy­sta­ją­cej do współ­cze­snych cza­sów rze­czy­wi­sto­ści. Cóż, świę­tym sta­je się nie­za­leż­nie od cza­sów, a zależ­nie od rela­cji do Boga – ta zawsze jest w sta­nie nas ubo­ga­cić. Chciał­bym dowieść praw­dy tego zda­nia, wyła­wia­jąc z kalen­da­rza nad­cho­dzą­ce­go tygo­dnia tro­je świę­tych z róż­nych cza­sów: bł. Karo­li­nę Kóz­ków­nę, św. Cecy­lię i św. Kle­men­sa.

Dzie­le­nie się wia­rą

Naj­bliż­sza naszym cza­som – bł. Karo­li­na Kóz­ków­na żyła na począt­ku wie­ku XX. Była cór­ką pro­stych rol­ni­ków z miej­sco­wo­ści Wał-Ruda w tar­now­skim. Mia­ła dzie­się­cio­ro rodzeń­stwa. Z domu wynio­sła przy­kład żywej wia­ry, któ­rą pie­lę­gno­wa­li jej rodzi­ce, ucząc dzie­ci codzien­nej wspól­nej modli­twy wie­czo­rem i przy posił­kach, codzien­ne­go śpie­wa­nia Godzi­nek oraz czę­ste­go życia sakra­men­tal­ne­go. Karo­li­na była zapra­wio­na do pra­cy na roli i opie­ki nad licz­nym rodzeń­stwem, co nie prze­szko­dzi­ło jej w zdo­by­ciu pod­sta­wo­we­go wykształ­ce­nia. Wie­le cza­su poświę­ca­ła dzie­le­niu się wia­rą, niczym kate­chet­ka modli­ła się, śpie­wa­ła pie­śni z rodzeń­stwem, a tak­że anga­żo­wa­ła się w nie­sie­nie miło­sier­dzia cho­rym i star­szym – odwie­dza­jąc ich z pomo­cą fizycz­ną, ale i czy­ta­jąc dla nich Pismo Świę­te i lite­ra­tu­rę reli­gij­ną.

Czyż po stu latach od jej tra­gicz­nej śmier­ci w roku 1914 coś z tej posta­wy się zdez­ak­tu­ali­zo­wa­ło? Czy dzi­siaj już nie ma zapo­trze­bo­wa­nia na żywy przy­kład prze­ży­wa­nia wia­ry w rodzi­nie, w spo­łe­czeń­stwie – przez odwie­dza­nie tak wie­lu ludzi scho­ro­wa­nych, osa­mot­nio­nych poprzez sta­rość? W koń­cu – czy i dzi­siaj mło­dy czło­wiek nie potrze­bu­je moc­ne­go i mądre­go zaan­ga­żo­wa­nia, któ­re poma­ga się roz­wi­jać w rela­cjach i w pomna­ża­niu talen­tów, a nie tyl­ko w zdo­by­wa­niu kolej­nych pozio­mów gry, czy „laj­ków” w wir­tu­al­nej rze­czy­wi­sto­ści?

Har­mo­nij­ne pięk­no ducha

Teraz kalen­darz litur­gicz­ny tygo­dnia zabie­rze nas 1800 lat wstecz, do cza­sów, w któ­rych żyła św. Cecy­lia – czczo­na dzi­siaj jako patron­ka muzy­ki kościel­nej. Nie dys­po­nu­je­my jej tak szcze­gó­ło­wym życio­ry­sem, jak w przy­pad­ku bł. Karo­li­ny, ale jed­na wia­do­mość wyda­je się być pew­na – św. Cecy­lia była kobie­tą nie­zwy­kle uro­dzi­wą. Wdzię­ki jej cia­ła nie prze­wyż­sza­ły jed­nak wdzię­ków duszy, obmy­tej wodą Chrztu św. – i dla Chry­stu­sa pozy­ska­ła swe­go przy­szłe­go męża oraz jego bra­ta. W mał­żeń­stwie razem z mężem pod­ję­li ślub czy­sto­ści…

To może wyda­wać się dość dziw­ny przy­kład, ale my dzi­siaj sza­le­je­my na punk­cie pięk­na cia­ła i kul­tu mło­do­ści, że o wszel­kich spo­so­bach odzie­ra­nia sek­su­al­no­ści z odpo­wie­dzial­no­ści nie wspo­mnę. Ta pięk­na kobie­ta przy­po­mi­na nam dzi­siaj war­tość har­mo­nii w życiu – aby pięk­no cia­ła współ­gra­ło z pięk­nem ducha, aby życie czło­wie­ka było sym­fo­nią współ­pra­cy we wszyst­kich prze­ja­wach czło­wie­czeń­stwa. Har­mo­nia, czy­li współ­brz­mie­nie – tego wyraź­nie bra­ku­je współ­cze­sne­mu czło­wie­ko­wi, co tak nachal­nie i gło­śno przy­po­mi­na nam maso­wa kul­tu­ra, lan­su­jąc kult cia­ła i jego uży­cia… Osiem­na­ście wie­ków, a temat nader aktu­al­ny!

Krze­wi­ciel Dobrej Nowi­ny

To teraz sta­nie­my w cza­sach pamię­ta­ją­cych Chry­stu­sa, choć tu już mamy schy­łek pierw­sze­go wie­ku – św. Kle­mens był bowiem trze­cim następ­cą św. Pio­tra – zmia­ny na tro­nie Pio­tro­wym nastę­po­wa­ły czę­sto, z racji krwa­wych prze­śla­do­wań Kościo­ła. Z pocho­dze­nia, ten nasz świę­ty był żydow­skim nie­wol­ni­kiem oswo­bo­dzo­nym przez Rzy­mia­ni­na o imie­niu Kle­mens, na któ­re­go cześć z wdzięcz­no­ści przy­jął imię. Po Chrzcie św. został pre­zbi­te­rem, a w koń­cu wybra­no go papie­żem. Ten nie­wol­nik z uro­dze­nia, oka­zał się być czło­wie­kiem bar­dzo głę­bo­ko wol­nym. Pośród przy­bie­ra­ją­cych na sile prze­szkód zewnętrz­nych – prze­śla­do­wań – musiał sta­wić czo­ła tak­że wewnętrz­nym nie­sna­skom, jakie tra­wi­ły Kościół, cze­go wymow­nym świa­dec­twem jest List do chrze­ści­jan w Koryn­cie, przy­pi­sy­wa­ny mu przez tra­dy­cję. Krze­wiąc pokój i pojed­na­nie, sam podzie­lił los współ­bra­ci chrze­ści­jan i został zesła­ny do nie­wol­ni­czej pra­cy w kopal­niach Cher­so­ne­zu Tau­rydz­kie­go (dzi­siej­szy Krym). Tam nie zaprze­stał umac­niać bra­ci w wie­rze, co w koń­cu przy­ku­ło wzrok żoł­nie­rzy…

Czło­wiek sprzed dwóch tysię­cy lat – uwol­nio­ny nie­wol­nik, zaan­ga­żo­wa­ny w wia­rę neo­fi­ta, cier­pli­wy krze­wi­ciel Dobrej Nowi­ny o poko­ju i pojed­na­niu – któ­re z tych okre­śleń zda­je się być dzi­siaj prze­sta­rza­łe, nie­po­trzeb­ne, nie­dzi­siej­sze? W naszej czę­ści świa­ta zda­je się żyć wśród ludzi wol­nych, a jed­nak tak czę­sto znie­wa­la­nych na wła­sne życze­nie przez nało­gi! Zda­je się, że w naszej Ojczyź­nie bar­dzo wie­lu jest ochrzczo­nych, ale gdzie to zaan­ga­żo­wa­nie w spra­wy wia­ry? Dobra Nowi­na od setek lat wsą­cza się w nasze ser­ca, aby je prze­mie­niać, a wciąż tyle sączy się z nich nie­na­wi­ści, nie­po­ko­jów, waśni… Jak­że przy­kład życia św. Kle­men­sa jest aktu­al­ny na tle dzi­siej­szych realiów, choć dzie­lą nas mil­le­nia ist­nie­nia!

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

Ks. Dawid Leśniak