Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Czytając „Dzienniczek” czułem się kochany przez Pana Boga

Michał Kondrat

Wywiad z Micha­łem Kon­dra­tem, reży­se­rem fil­mu „Miłość i Miło­sier­dzie”, któ­ry tra­fił do pol­skich kin.

Jaka jest św. sio­stra Fau­sty­na w Pana fil­mie?

Zale­ża­ło mi, żeby była praw­dzi­wa. Z gru­pą eks­per­tów ana­li­zo­wa­li­śmy wie­le świa­dectw osób, któ­re ją zna­ły. Mię­dzy inny­mi dziew­cząt, któ­ry­mi opie­ko­wa­ły się sio­stry z jej zgro­ma­dze­nia, czy rodzin, u któ­rych słu­ży­ła przed wstą­pie­niem do klasz­to­ru. Była oso­bą zde­cy­do­wa­ną i bar­dzo kon­kret­ną; inte­li­gent­ną, mimo nie­wiel­kie­go wykształ­ce­nia. Mia­ła przy­do­mek „Śmiesz­ka”, ponie­waż czę­sto cho­dzi­ła uśmiech­nię­ta. W sumie nie powin­no to dzi­wić. To zro­zu­mia­łe, że czło­wiek żyją­cy w bli­skiej rela­cji z Bogiem jest szczę­śli­wy, a nie tak, jak to sobie zazwy­czaj wyobra­ża­my, że mistyk jest oso­bą ode­rwa­ną od rze­czy­wi­sto­ści.

Skąd wziął się pomysł fil­mu o Miło­sier­dziu Bożym i św. Fau­sty­nie?

Począt­ko­wo mia­łem pomysł na zro­bie­nie fil­mu fabu­lar­ne­go o św. sio­strze Fau­sty­nie, któ­ry miał być reali­zo­wa­ny w języ­ku angiel­skim, z akto­ra­mi ame­ry­kań­ski­mi. Nawet uda­ło mi się pozy­skać kopro­du­cen­ta z USA, a tak­że dwóch wybit­nych ame­ry­kań­skich sce­na­rzy­stów. Jed­nak przy­go­to­wu­jąc dla niech doku­men­ta­cję, nie­zbęd­ną do stwo­rze­nia sce­na­riu­sza, natkną­łem się na nie­zna­ne dotąd doku­men­ty, w tym listy bł. księ­dza Micha­ła Sopoć­ki. Jeden z nich był adre­so­wa­ny do Waty­ka­nu. Dotar­łem rów­nież do nie­zna­nych histo­rii osób, w tym mala­rza pierw­sze­go obra­zu Jezu­sa Miło­sier­ne­go – prof. Euge­niu­sza Kazi­mi­row­skie­go. W pew­nym momen­cie uświa­do­mi­łem sobie, jak waż­ne jest prze­ka­za­nie tych infor­ma­cji świa­tu, by mógł lepiej zro­zu­mieć isto­tę Boże­go Miło­sier­dzia. Dla­te­go wła­śnie zde­cy­do­wa­łem, by odło­żyć reali­za­cję fabu­ły bio­gra­ficz­nej o s. Fau­sty­nie, a stwo­rzyć „Miłość i Miło­sier­dzie”.

W cza­sie reali­za­cji fil­mu uda­ło się dotrzeć i zwró­cić uwa­gę na kil­ka fak­tów zupeł­nie nowych czy mało zna­nych. O jakie fak­ty cho­dzi w szcze­gól­no­ści?

Jed­nym z takich fak­tów jest fascy­nu­ją­ca histo­ria wileń­skie­go obra­zu, przed­sta­wia­ją­ce­go obja­wio­ny wize­ru­nek Chry­stu­sa – toż­sa­my, jak się oka­zu­je, z Cału­nem Turyń­skim i sław­ną chu­s­tą z Ovie­do. Obraz, przy któ­re­go malo­wa­niu uczest­ni­czy­ła s. Fau­sty­na, jest jed­nym z nie­licz­nych źró­deł wie­dzy o tym, jak wyglą­dał Zba­wi­ciel. W fil­mie przed­sta­wia­my bada­nia nauko­we na ten temat.

Opr. (aga)

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.