Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dogmat najbliższy człowiekowi

Dogmat najbliższy człowiekowi/fot. W. Płaneta

Dogmat to praw­da wia­ry wypro­wa­dzo­na z Pisma Świę­te­go i Tra­dy­cji, wyra­żo­na naj­pro­ściej. Dogma­ty są sfor­mu­ło­wa­ne nie tyl­ko po to, byśmy z nich korzy­sta­li w naszym życiu wia­ry, byśmy pod­da­wa­li się ich pro­wa­dze­niu. Z wie­lu roz­mów z piel­grzy­ma­mi wyni­ka jasno, że naj­waż­niej­szy dla czło­wie­ka cho­dzą­ce­go dzi­siaj po świe­cie jest dogmat o Miło­ści Boga do czło­wie­ka. Pismo Świę­te wypo­wia­da to choć­by w Listach świę­te­go Jana: „Bóg jest Miło­ścią” (1 J 4,8b).

W kul­tu­rze semic­kiej, w któ­rej powsta­wa­ły księ­gi Pisma Świę­te­go, czę­sto poja­wia się sfor­mu­ło­wa­nie  „ner­ki i ser­ce czło­wie­ka”. Bibli­ści pod­po­wia­da­ją, że „ner­ki” ozna­cza­ją  moc czło­wie­ka: zarów­no cia­ła jak i ducha, a „ser­ce” jest rozu­mia­ne jako „miej­sce” rozu­mu (rozu­mo­wa­nia), woli i uczuć oraz sym­bol życia. W ser­cu zapi­sa­ne jest pra­wo Boże, tu rodzą się posta­no­wie­nia do dzia­ła­nia.

Ser­ce i ner­ki łącz­nie – to osta­tecz­nie to, co w czło­wie­ku naj­waż­niej­sze.

Powszech­ne intu­icje

Nie pod­le­ga dys­ku­sji fakt, że od naj­daw­niej­szych cza­sów ser­ce jest sym­bo­lem tego, co naj­waż­niej­sze. Już w sta­ro­żyt­nych zna­le­zi­skach odkry­wa­no rysun­ki ser­ca ryso­wa­ne­go jako znak zasług czło­wie­ka, prze­bi­te ser­ce jest nie­mal wszę­dzie trak­to­wa­ne jako znak miło­ści. Widzi­my je – nie­ste­ty – wyry­te scy­zo­ry­kiem na ław­kach i pło­tach we współ­cze­sno­ści.

Podob­nie i w naszej wie­rze Ser­ce Pana Jezu­sa jest trak­to­wa­ne jako sym­bol miło­ści Boga do czło­wie­ka. Prze­bi­te Ser­ce Pana Jezu­sa to wyraź­ny prze­kaz, ile Pan Bóg jest w sta­nie dla czło­wie­ka zro­bić, jak Jemu zale­ży na każ­dym z nas. Wymo­wę tego sym­bo­lu pod­kre­śla koro­na cie­nio­wa, zało­żo­na na gło­wę Zba­wi­cie­la.

Pierw­sze obja­wie­nia

Histo­ry­cy jako pierw­sze oso­by zwią­za­ne z kul­tem Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­sa wska­zu­ją świę­tą Mech­tyl­dę (1241–1298), świę­tą Ger­tru­dę (1250–1303) i świę­ta Mał­go­rza­tę z Kor­to­ny (1252–1297). Jed­nak naj­więk­szą rolę w sze­rze­niu kul­tu Ser­ca Jezu­so­we­go przy­pi­su­je się świę­te­mu Jano­wi Eude­so­wi, świę­tej Mał­go­rza­cie Marii Ala­co­que (obo­je żyli w XVII wie­ku). W czy­tel­ni Inter­ne­to­wej Litur­gii Godzin czy­ta­my, że w doku­men­tach zwią­za­nych z wynie­sie­niem św. Jana Eude­sa na ołta­rze zapi­sa­no, że jest on „twór­cą litur­gicz­ne­go kul­tu Ser­ca Jezu­sa i Maryi” oraz: „Pło­nąc sam szcze­gól­ną miło­ścią ku Naj­święt­szym Ser­com Jezu­sa i Maryi, powziął pierw­szy – a nie było to bez natchnie­nia Boże­go – myśl publicz­ne­go kul­tu ku ich czci. Nale­ży go prze­to uwa­żać za ojca tego, tak miłe­go nam nabo­żeń­stwa. (…) Był tak­że tego kul­tu dok­to­rem, albo­wiem ku czci obu Serc uło­żył ofi­cjum i Mszę świę­tą. Był wresz­cie ich apo­sto­łem, bo całym ser­cem przy­kła­dał się do sze­rze­nia tego zba­wien­ne­go nabo­żeń­stwa”. Życio­ry­sy świę­tej Mał­go­rza­ty Marii Ala­co­que poda­ją sło­wa zatwier­dzo­nych obja­wień, w któ­rych Pan Jezus poka­zu­jąc jej swo­je Ser­ce, peł­ne ognia, rzekł do niej: „Moje Boskie Ser­ce tak pło­nie miło­ścią ku ludziom, że nie może dłu­żej utrzy­mać tych pło­mie­ni gore­ją­cych, zamknię­tych w moim łonie. Ono pra­gnie roz­lać je za two­im pośred­nic­twem i pra­gnie wzbo­ga­cić ludzi swo­imi Boży­mi skar­ba­mi”.

Odpo­wiedź na dzi­siej­sze pro­ble­my

Wie­le się dzi­siaj pisze o samot­no­ści w tłu­mie. Współ­cze­śni ludzie zuchwa­le albo nie­ro­zum­nie potra­fią dopusz­czać poku­sę, któ­ra pod­su­wa myśl, że Bóg o nich zapo­mniał. Obja­wia­jąc Swo­je Ser­ce prze­bi­te na Kal­wa­rii Pan Jezus przy­po­mi­na, że cze­ka na każ­de­go, kto odrzu­ca­jąc pychę z ufno­ścią się Jemu powie­rzy. Nie przy­pad­kiem powta­rza się ostat­nio modli­twę księ­dza  Dolin­do Ruoto­lo: „Jezu, Ty się tym zaj­mij!”.

Pustel­nik Andrzej