Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (21)

Lampa w domu

Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Wy jeste­ście świa­tłem świa­ta. Nie może się ukryć mia­sto poło­żo­ne na górze. Nie zapa­la się też lam­py i nie umiesz­cza pod kor­cem, ale na świecz­ni­ku, aby świe­ci­ła wszyst­kim, któ­rzy są w domu. Tak niech wasze świa­tło jaśnie­je przed ludź­mi, aby widzie­li wasze dobre uczyn­ki i chwa­li­li Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie (Mt 5,14–16).
Trud­ne zada­nie zosta­wił Jezus swo­im uczniom. Chce, aby byli lam­pą w domu. Nie musi ich być wie­lu. Jed­na żarów­ka wystar­czy, aby oświe­tlić cały dom. Przez dom rozu­mie jed­no pomiesz­cze­nie. Dziś mamy żarów­ki o róż­nej mocy. Od maleń­kiej aż po taką, jaka błysz­czy na sta­dio­nach spor­to­wych. Uczeń Jezu­sa jest żarów­ką, a o mocy ener­gii – miło­ści Boga w jego ser­cu – decy­du­je on sam. Warun­kiem jest odkry­cie sen­su świa­dec­twa, jakie ma skła­dać. Dba o siłę swej ener­gii miło­ści, gdy odnaj­du­je swe miej­sce, i wie, dla kogo ma świe­cić. Każ­da świe­cą­ca żarów­ka to cen­ne urzą­dze­nie dla miesz­kań­ców domu.
Błę­dem jest rozu­mie­nie zadań ucznia jako zapa­le­nie wszyst­kich świa­tłem Dobrej Nowi­ny. Jezu­so­wi nie zale­ży na tym, aby wszy­scy ludzie na świe­cie byli świa­tłem. On chce, aby w świe­tle żyli. Uczeń ma świe­cić innym, a może ich być wie­lu. Zada­nie wyko­na, o ile świe­ci. Inni potrze­bu­ją jego świa­tła.
Dziś jest wie­lu takich, któ­rym wyda­je się, że świa­tło Dobrej Nowi­ny nie jest im potrzeb­ne, ale gdy zga­szą wszyst­kie świa­tła, to pogrą­żą się w ciem­no­ściach. Jezus wyja­śnia to w roz­mo­wie z Niko­de­mem. „Ludzie bar­dziej umi­ło­wa­li ciem­ność ani­że­li świa­tło: bo złe były ich uczyn­ki. Każ­dy bowiem, kto źle czy­ni, nie­na­wi­dzi świa­tła i nie zbli­ża się do świa­tła, aby jego uczyn­ki nie zosta­ły ujaw­nio­ne. Kto speł­nia wyma­ga­nia praw­dy, zbli­ża się do świa­tła, aby się oka­za­ło, że jego uczyn­ki zosta­ły doko­na­ne w Bogu” (J 3,19–21).
Jeste­śmy świa­tłem świa­ta i dostrze­że­nie tej praw­dy jest połą­czo­ne z wiel­kim szczę­ściem ukry­tym w zada­niach, jakie nam zle­ca Bóg. Jeste­śmy jako świa­tło potrzeb­ni Jezu­so­wi. Kto to odkry­je, potra­fi z wiel­kim spo­ko­jem świe­cić wszę­dzie, gdzie go Jezus posta­wi. On bowiem wybie­ra miej­sce i wyso­kość świecz­ni­ka. Może być żarów­ką w rodzin­nym domu, a domow­ni­cy wobec nie­go odkry­wa­ją, czy ich czy­ny są dobre, czy złe. Jeśli dobre, są coraz bli­żej nie­go i dzię­ku­ją mu za to, że im świe­ci. Jeśli czy­ny ich są złe, to go nie­na­wi­dzą. Tak może być w rodzin­nym domu.
Z tym trze­ba się liczyć i nie dzi­wić się, gdy spo­ty­ka­my bli­skich, któ­rzy nas nie­na­wi­dzą, bo widząc swe czy­ny, zamiast się nawró­cić, usi­łu­ją nas zga­sić. To zga­sze­nie może pole­gać na tym, że chcą zdmuch­nąć miłość w naszych ser­cach, a jeśli się im to nie uda­je, to uży­wa­ją „kor­ca”, czy­li tego, co moż­na prze­li­czyć na pie­nią­dze, aby nas tym „kor­cem” przy­kryć. To jest for­ma prze­kup­stwa, łapó­wek, nad­ska­ki­wa­nia, okla­ski­wa­nia, tłu­ma­cze­nia, jak bar­dzo nam to potrzeb­ne. Wte­dy blask świa­tła ser­ca jest w „kor­cu”, czy­li w mar­nych inte­re­sach.
Kościół jest sie­cią ener­ge­tycz­ną obej­mu­ją­cą cały świat. Jezus zna wszyst­kie jej prze­wo­dy i wie, ile jest Jego żaró­wek roz­miesz­czo­nych po całej zie­mi. Waż­ne jest to, aby ta sieć ducho­we­go świa­tła była spraw­na i żad­na żarów­ka nie była ukry­ta w kor­cu. Jeśli jest ukry­ta, to nie speł­nia zada­nia wyzna­czo­ne­go jej przez Jezu­sa.
Niech żarów­ka nasze­go ser­ca błysz­czy mak­sy­mal­ną mocą świa­tła! n