Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Drugi Tydzień Adwentu 9 – 14 XII 2019

Pełna Łaski

NIEDZIELA: Rdz 3,9–15; Ef 1,3–6.11–12

Ewan­ge­lia Łk 1,26–38

Bądź pozdro­wio­na, peł­na łaski, Pan z Tobą.

Bóg posłał anio­ła Gabrie­la do mia­sta w Gali­lei, zwa­ne­go Naza­ret, do Dzie­wi­cy poślu­bio­nej mężo­wi, imie­niem Józef, z rodu Dawi­da; a Dzie­wi­cy było na imię Mary­ja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdro­wio­na, peł­na łaski, Pan z Tobą, bło­go­sła­wio­na jesteś mię­dzy nie­wia­sta­mi. Ona zmie­sza­ła się na te sło­wa i roz­wa­ża­ła, co mia­ło­by zna­czyć to pozdro­wie­nie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Mary­jo, zna­la­złaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i poro­dzisz Syna, któ­re­mu nadasz imię Jezus. Będzie On wiel­ki i będzie nazwa­ny Synem Naj­wyż­sze­go, a Pan Bóg da Mu tron Jego pra­oj­ca, Dawi­da. Będzie pano­wał nad domem Jaku­ba na wie­ki, a Jego pano­wa­niu nie będzie koń­ca. Na to Mary­ja rze­kła do anio­ła: Jak­że się to sta­nie, sko­ro nie znam męża? Anioł Jej odpo­wie­dział: Duch Świę­ty zstą­pi na Cie­bie i moc Naj­wyż­sze­go osło­ni Cię. Dla­te­go też Świę­te, któ­re się naro­dzi, będzie nazwa­ne Synem Bożym. A oto rów­nież krew­na Two­ja, Elż­bie­ta, poczę­ła w swej sta­ro­ści syna i jest już w szó­stym mie­sią­cu ta, któ­ra ucho­dzi za nie­płod­ną. Dla Boga bowiem nie ma nic nie­moż­li­we­go. Na to rze­kła Mary­ja: Oto Ja słu­żeb­ni­ca Pań­ska, niech Mi się sta­nie według twe­go sło­wa! Wte­dy odszedł od Niej anioł.

Gdy cie­szą­ca się peł­nią łaski Ewa zgrze­szy­ła, Bóg zaczął wołać: „Gdzie jesteś?”. Czło­wiek skrę­ca­jąc na dro­gę grze­chu wcho­dzi w prze­strzeń, któ­ra ponie­kąd pozo­sta­je poza Bożym wzro­kiem. Spo­śród wie­lu kobiet Bóg swo­im wzro­kiem ujrzał Mary­ję – peł­ną łaski. I do Niej posłał Gabrie­la. Zoba­czył Tę, któ­ra była wol­na od grze­chu, przez co cał­ko­wi­cie odda­na swe­mu Stwór­cy. Każ­dy z nas bywa raz bli­żej Ewy, raz bli­żej Maryi. Gdy skrę­ca­my w stro­nę Ewy, Pan z nie­po­ko­jem woła: gdzie jesteś? Gdy wra­ca­my, sta­je­my się rado­ścią nasze­go Pana.

PONIEDZIAŁEK  Iz 35,1–10; Łk 5,17–26

Sło­wo Boże: „Otóż żeby­ście wie­dzie­li, że Syn Czło­wie­czy ma na zie­mi wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów” – rzekł do spa­ra­li­żo­wa­ne­go: „Mówię ci, wstań, weź swo­je łoże i idź do domu!”. I natych­miast wstał wobec nich, wziął łoże, na któ­rym leżał, i poszedł do swe­go domu, wiel­biąc Boga. Wte­dy zdu­mie­nie ogar­nę­ło wszyst­kich; wiel­bi­li Boga…

Pro­rok Iza­jasz zapo­wie­dział, że pustyn­na, spie­czo­na zie­mia zakwit­nie, bo przy­bę­dzie Pan. I oto Jezus pochy­la się nad czło­wie­kiem spa­ra­li­żo­wa­nym. Ten, któ­ry o wła­snych siłach nie był w sta­nie zro­bić jed­ne­go kro­ku, był jak pusty­nia pozba­wio­na wody życia. Ów brak nie wyni­kał jed­nak tyl­ko z fizycz­nej sła­bo­ści. O wie­le bar­dziej był skut­kiem popeł­nio­nych grze­chów. Dla­te­go Jezus widząc spa­ra­li­żo­wa­ne­go i chcąc mu pomóc, w pierw­szym odru­chu odpusz­cza mu grze­chy. I dopie­ro na potwier­dze­nie tego, co już się doko­na­ło, uzdra­wia fizycz­nie.

WTOREK Iz 40,1–11; Mt 18,12–14

Sło­wo Boże: Jak wam się zda­je? Jeśli kto posia­da sto owiec i zabłą­ka się jed­na z nich: to czy nie zosta­wi dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu na górach i nie pój­dzie szu­kać tej, któ­ra się błą­ka? A jeśli mu uda się ją odna­leźć, zapraw­dę, powia­dam wam: cie­szy się nią bar­dziej niż dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu tymi, któ­re się nie zabłą­ka­ły.

Pro­rok Iza­jasz w chwi­li moc­ne­go uci­sku zapo­wia­da, że przyj­dzie czas, gdy wszyst­ko się zmie­ni. Bo nie­pra­wość zosta­ła już odpo­ku­to­wa­na. I dla­te­go gło­si sło­wa nadziei. Jezus wypeł­nia te pro­ro­cze sło­wa. Poprzez przy­po­wieść o zagu­bio­nej owcy poka­zu­je logi­kę, któ­ra kształ­tu­je Jego postę­po­wa­nie wobec czło­wie­ka. Gdy czu­je­my się pozba­wie­nie pomo­cy, jak­by na ubo­czu, gdy ule­ga­my wra­że­niu, że nikt o nas nie myśli, to się­gnij­my do pro­ro­ka Iza­ja­sza. Się­gnij­my do Ewan­ge­lii. Wsłu­chaj­my się w sło­wa Boga – wte­dy zro­zu­mie­my, że jest ina­czej niż myśli­my.

ŚRODA Iz 40,25–31; Mt 11,28–30

Sło­wo Boże: Przyjdź­cie do Mnie wszy­scy, któ­rzy utru­dze­ni i obcią­że­ni jeste­ście, a Ja was pokrze­pię. Weź­cie na sie­bie moje jarz­mo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokor­ne­go ser­ca, a znaj­dzie­cie uko­je­nie dla dusz waszych. Albo­wiem słod­kie jest moje jarz­mo, a moje brze­mię lek­kie.

Pro­rok Iza­jasz wska­zał, że Bóg odsła­nia się swe­mu ludo­wi jako ten, któ­ry dys­po­nu­je wszel­ką potę­gą, jest pełen mądro­ści i daje siłę zmę­czo­ne­mu. Jezus wyraź­nie wypeł­nia to pro­ro­cze wska­za­nie. Zachę­ca, by każ­dy czu­jąc utru­dze­nie, zmę­cze­nie czy wręcz wyczer­pa­nie, przy­szedł do Nie­go, swe­go Zba­wi­cie­la. Wie­lu szu­ka pomo­cy po ciem­ku, łapiąc cokol­wiek daje się zła­pać. Ale tak dzia­ła­jąc może­my uchwy­cić się cze­goś, co z cza­sem nas zato­pi. Tyl­ko Pan dys­po­nu­je potę­gą, któ­ra nie ma rów­nej sobie, któ­ra jest mądro­ścią i sku­tecz­nie nas wzmoc­ni.

CZWARTEK Iz 41,13–20; Mt 11,11–15

Sło­wo Boże: Mię­dzy naro­dzo­ny­mi z nie­wiast nie powstał więk­szy od Jan Chrzci­cie­la. Lecz naj­mniej­szy w kró­le­stwie nie­bie­skim więk­szy jest niż on. A od cza­su Jana Chrzci­cie­la aż dotąd kró­le­stwo nie­bie­skie dozna­je gwał­tu, a zdo­by­wa­ją je ludzie gwał­tow­ni. Wszy­scy bowiem Pro­ro­cy i Pra­wo pro­ro­ko­wa­li aż do Jana.

Pro­rok Iza­jasz uczy opor­ny naród izra­el­ski, że Bóg na pew­no przyj­dzie z pomo­cą. Sko­ro nie nale­ży szu­kać wody tam, gdzie jej nie ma, to prze­ciw­nie, nale­ży zwró­cić się do  Boga – bo tyl­ko w Nim jest ratu­nek. Dla­te­go też Jezus wska­zu­je na wiel­kość Jana znad Jor­da­nu, któ­ry całe swe życie rady­kal­nie słu­chał Boga i tego uczył innych. Nawet gdy przy­szło mu zapła­cić naj­wyż­szą cenę. Potrzeb­na jest pew­na gwał­tow­ność – to gwał­tow­ni­cy pory­wa­ją kró­le­stwo Boże, czy­li ludzie zde­cy­do­wa­ni do rady­kal­ne­go wysił­ku, któ­rzy nie boją się tru­du.

 PIĄTEK Iz 48,17–19; Mt 11,16–19

Sło­wo Boże: Z kim mam porów­nać to poko­le­nie? Podob­ne jest ono do prze­sia­du­ją­cych na ryn­ku dzie­ci, któ­re gło­śno przy­ma­wia­ją swym rówie­śni­kom: „Przy­gry­wa­li­śmy wam, a nie tań­czy­li­ście; bia­da­li­śmy, a wy nie zawo­dzi­li­ście”. Przy­szedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opę­tał”.

Pro­rok Iza­jasz w imie­niu Boga wypo­wia­da skar­gę same­go Boga: gdy­by ludzie posłu­cha­li przy­ka­zań, gdy­by poszli za sło­wem Boga, wów­czas odna­leź­li­by pokój w swym ser­cu i zapew­ni­li sobie pomyśl­ność. Ale nie­ste­ty, jak zauwa­ża Jezus, wie­lu woli narze­kać. Wie­lu ma na ustach kry­tycz­ne uwa­gi, któ­re nicze­go nie budu­ją. Wręcz prze­ciw­nie, dzia­ła­ją destruk­cyj­nie, osła­bia­ją ducha, zamy­ka­ją ser­ca ludz­kie na Boże sło­wo. Rezul­tat może być tyl­ko jeden: nie­za­do­wo­le­nie i w kon­se­kwen­cji zmar­no­wa­nie wie­lu sytu­acji, bo nie powsta­ło dobro, któ­re powstać mogło.

SOBOTA Syr 48,1–4.9–11; Mt 17,10–13

Sło­wo Boże: „Cze­mu ucze­ni w Piśmie twier­dzą, że naj­pierw musi przyjść Eliasz?”. Jezus odparł: „Eliasz istot­nie przyj­dzie i wszyst­ko napra­wi. Lecz powia­dam wam: Eliasz już przy­szedł, a nie pozna­li go i postą­pi­li a nim tak, jak chcie­li. Tak i Syn Czło­wie­czy ma od nich cier­pieć”. Wte­dy ucznio­wie zro­zu­mie­li, że mówił im o Janie Chrzci­cie­lu.

Mędrzec Syrach uczy o wiel­ko­ści pro­ro­ka Elia­sza: wal­czył o miej­sce dla Boga w ludz­kich ser­cach. Nawet wte­dy gdy sam jako jedy­ny słu­ga Boga sta­nął naprze­ciw setek pro­ro­ków Baala. I zwy­cię­żył. Podob­nie zacho­wał się Jan Chrzci­ciel. Całe życie wal­czył, by Bóg zna­lazł posłuch wśród ludu. Tą samą dro­gą szedł Jezus. A ludzie tak samo jak za cza­sów Elia­sza, jak za dni Jana Chrzci­cie­la, jak i wte­dy gdy nauczał Jezus, uka­zu­ją swo­ją nie­zdol­ność do zro­zu­mie­nia Bożych zamy­słów, do podą­ża­nia dro­gą przy­ka­zań. Tym bar­dziej pro­śmy dziś Boga, byśmy zro­zu­mie­li Jego sło­wo.

ks. Roman Sła­weń­ski