Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Drugi Tydzień Zwykły 20 – 25 I 2020

Baranek Boży

NIEDZIELA: Iz 49,3.5–6; 1 Kor 1,1–3

Ewan­ge­lia  J 1, 29–34

Duch Świę­ty spo­czął na Jezu­sie
Jan zoba­czył Jezu­sa, nad­cho­dzą­ce­go ku nie­mu, i rzekł: Oto Bara­nek Boży, któ­ry gła­dzi grzech świa­ta. To jest Ten, o któ­rym powie­dzia­łem: „Po mnie przyj­dzie Mąż, któ­ry mnie prze­wyż­szył god­no­ścią, gdyż był wcze­śniej ode mnie”. Ja Go przed­tem nie zna­łem, ale przy­sze­dłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się obja­wił Izra­elo­wi. Jan dał takie świa­dec­two: Ujrza­łem Ducha, któ­ry jak gołę­bi­ca zstę­po­wał z nie­ba i spo­czął na Nim. Ja Go przed­tem nie zna­łem, ale Ten, któ­ry mnie posłał, abym chrzcił wodą, powie­dział do mnie: „Ten, nad któ­rym  ujrzysz Ducha zstę­pu­ją­ce­go i spo­czy­wa­ją­ce­go nad Nim, jest Tym, któ­ry chrzci Duchem Świę­tym”. Ja to ujrza­łem i daję świa­dec­two, że On jest Synem Bożym.

Aż dwu­krot­nie w krót­kiej wypo­wie­dzi Jan Chrzci­ciel zazna­cza, że wcze­śniej nie znał Zba­wi­cie­la. Mógł jed­nak znać Jezu­sa. Wszak był jego krew­nym. Ale czy mógł przy­pusz­czać, że Jezus jest Mesja­szem? Być może poza tym opi­sa­nym w Ewan­ge­lii spo­tka­niem matek, Jezus i Jan nie mie­li oka­zji, by nawią­zać głęb­szą zna­jo­mość. Tym moc­niej brzmią teraz sło­wa pro­ro­ka, któ­ry swo­je posłan­nic­two zwią­za­ne z gło­sze­niem sło­wa Boże­go i udzie­la­niem chrztu w wodach Jor­da­nu rozu­miał jako dzia­ła­nie przy­go­to­wu­ją­ce na przyj­ście Zba­wi­cie­la. Wszyst­ko robił z myślą, że Zba­wi­ciel się ujaw­ni. I tak się sta­ło. Nie wię­zy krwi, ale pra­wość i spra­wie­dli­wość Jana, tak­że jego wier­ność natchnie­niom ducho­wym i nie­złom­ność w gło­sze­niu praw­dy Bożej pozwo­li­ły mu zoba­czyć Zba­wi­cie­la na wła­sne oczy. Pozwo­li­ły mu uka­zać Zba­wi­cie­la innym. Jak my sami może­my zoba­czyć Zba­wi­cie­la? Jak sku­tecz­nie poka­zać Go innym? Dokład­nie tym samym spo­so­bem: pra­wość, spra­wie­dli­wość i wier­ność sumie­niu – to jest dro­ga, by odkryć dys­kret­ną obec­ność Pana i do niej prze­ko­nać innych.

PONIEDZIAŁEK 1 Sm 15,16–23; Mk 2,18–22

Sło­wo Boże: Ucznio­wie Jana i fary­ze­usze mie­li wła­śnie post. Przy­szli więc do Jezu­sa i pyta­li: „Dla­cze­go ucznio­wie Jana i ucznio­wie fary­ze­uszów poszczą, a Twoi ucznio­wie nie poszczą?” Jezus im odpo­wie­dział: „Czy goście wesel­ni mogą pościć, dopó­ki pan mło­dy jest z nimi?”.

Jezus nawią­zu­je do dobrze zna­nej meta­fo­ry miło­ści męż­czy­zny i kobie­ty, by opi­sać swo­ją rela­cję do uczniów. Do ludz­kiej duszy. Do każ­de­go z nas. Jeśli miłość łączy czło­wie­ka z Jezu­sem, to czymś natu­ral­nym jest radość, któ­rej obra­zem jest uczta. I wte­dy nie ma miej­sca na post. Bo jest to radość total­na i tak głę­bo­ka, że nic nie jest w sta­nie jej zakłó­cić. Czy to ozna­cza, że nie ma tu miej­sca na post? Na cier­pie­nie i smu­tek? Nie. Te przyj­dą nie­uchron­nie. Ale ponad nimi zawsze pozo­sta­nie miłość.

WTOREK 1 Sm 16,1–13; Mk 2,23–28

Sło­wo Boże: Czy nie czy­ta­li­ście, co uczy­nił Dawid, kie­dy zna­lazł się w potrze­bie i poczuł głód, on i jego towa­rzy­sze? Jak wszedł do domu Boże­go za Abia­ta­ra i jadł chle­by pokład­ne… To sza­bat został usta­no­wio­ny dla czło­wie­ka, a nie czło­wiek dla sza­ba­tu. Zatem Syn Czło­wie­czy jest panem sza­ba­tu.

To było wręcz rewo­lu­cyj­ne stwier­dze­nie: sza­bat jest dla czło­wie­ka. Lecz czym jest sza­bat? Tu nie cho­dzi o dzień okre­ślo­ny jako świą­tecz­ny. Sza­bat to sam Bóg. I Jezus stwier­dza: Bóg jest dla czło­wie­ka. Po raz kolej­ny Jezus  uka­zu­je, jak nie­zwy­kła jest miłość Boga, sko­ro sam Stwór­ca sta­je ponie­kąd do dys­po­zy­cji stwo­rze­nia. Sza­bat został dany czło­wie­ko­wi, by ten kar­mił się Bogiem. Pozo­sta­wia­my inne spra­wy, by odkryć smak Pana. Dzień świą­tecz­ny jest pięk­ny przez to, że może­my kar­mić się Jego świę­tą obec­no­ścią

ŚRODA 1 Sm 17,32–33.37.40–51; Mk 3,1–6

Sło­wo Boże: A śle­dzi­li Go, czy nie uzdro­wi go w sza­bat, żeby Go oskar­żyć. On zaś rzekł do czło­wie­ka z uschłą ręką: Pod­nieś się na śro­dek!”… Wte­dy spoj­rzaw­szy woko­ło po wszyst­kich z gnie­wem, zasmu­co­ny z powo­du zatwar­dzia­ło­ści ich ser­ca, rzekł do czło­wie­ka: „Wycią­gnij rękę”.

Jezus spo­ty­ka czło­wie­ka z uschnię­ta ręką. To czło­wiek nie­peł­no­spraw­ny, jed­nak­że ta nie­peł­no­spraw­ność zwią­za­na z unie­ru­cho­mie­niem ręki ozna­cza pew­ną nie­zdol­ność do się­ga­nia tak­że po war­to­ści ducho­we. Jeśli Jezus przy­no­si nam dar zba­wie­nia, to w czło­wie­ku musi się poja­wić pra­gnie­nie tego daru. Jezu­so­we uzdro­wie­nie pole­ga na tym, że sta­je­my się zdol­ni pra­gnąć Jego łaski. Może­my wycią­gnąć zdro­wą rękę, to zna­czy odzy­sku­je­my wol­ność. Ser­cem zaczy­na rzą­dzić nie sta­re przy­zwy­cza­je­nie, ale czy­ste pra­gnie­nie łaski.

CZWARTEK 1 Sm 18,6–9;19,1–7; Mk 3,7–12

Sło­wo Boże: A przy­szło za Jezu­sem wiel­kie mnó­stwo ludzi z Gali­lei. Tak­że z Judei, z Jero­zo­li­my, z Idu­mei i Zajor­da­nia oraz z oko­lic Tyru i Sydo­nu szło do Nie­go mnó­stwo wiel­kie na wieść o tym, jak wie­le dzia­łał. Toteż pole­cił swym uczniom, żeby łód­ka była dla Nie­go w pogo­to­wiu ze wzglę­du na tłum.

Tłu­my ludzi cią­gną do Jezu­sa i to nie tyl­ko z Gali­lei, gdzie się wycho­wał. Sła­wa Nauczy­cie­la z Naza­re­tu roz­le­wa się na sąsied­nie kra­iny. I wszy­scy przy­cho­dzą­cy znaj­du­ją pomoc. Doświad­cza­ją uzdro­wie­nia, uwol­nie­nia od złych duchów, dozna­ją pocie­sze­nia. Czy dziś Jezus nie doko­nu­je wiel­kich czy­nów? Ależ doko­nu­je każ­de­go dnia. Dla­cze­go wieść o tym nie poru­sza serc ludz­kich? Być może dziś ucznio­wie Pana zbyt sła­bym gło­sem mówią o tym, co dzie­je się przez Jezu­sa. A może sami tego już nie dostrze­ga­ją.

PIĄTEK 1 Sm 24,3–21; Mk 3,13–19

Sło­wo Boże: Jezus wyszedł na górę i przy­wo­łał do sie­bie tych, któ­rych sam chciał, a oni przy­szli do Nie­go. I usta­no­wił Dwu­na­stu, aby Mu towa­rzy­szy­li, by mógł wysy­łać ich na gło­sze­nie nauki i by mie­li wła­dzę wypę­dzać złe duchy. Usta­no­wił więc Dwu­na­stu: Szy­mo­na, któ­re­mu nad­dał imię Piotr; dalej Jaku­ba…

Jak kie­dyś Moj­żesz, tak dziś Jezus wycho­dzi na górę i powo­łu­je lud Boży – nowy lud. Ten sta­ry wywo­dził się od Abra­ha­ma, Jaku­ba i jego synów. Nowy lud wyra­sta z woli same­go Zba­wi­cie­la i ma w swo­im rodo­wo­dzie Dwu­na­stu Apo­sto­łów. To oni, wybra­ni przez Pana, są nowym fun­da­men­tem Kościo­ła, któ­ry nadal speł­nia ta samo zada­nie: jest posła­ny, by gło­sić sło­wo i uwal­niać ludzi od zła. Ale począt­kiem jest towa­rzy­sze­nie Jezu­so­wi, to zna­czy wsłu­chi­wa­nie się w Jego pra­gnie­nia. Tu jest ukry­ta toż­sa­mość Kościo­ła.

SOBOTA Dz 22,3–16; Mk 16,15–18

Świę­to Nawró­ce­nia św. Paw­ła Apo­sto­ła

Sło­wo Boże: Idź­cie na cały świat i gło­ście Ewan­ge­lie wszel­kie­mu stwo­rze­niu. Kto uwie­rzy i przyj­mie chrzest, będzie zba­wio­ny; a kto nie uwie­rzy, będzie potę­pio­ny. Tym zaś, któ­rzy uwie­rzą te zna­ki towa­rzy­szyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzu­cać, nowy­mi języ­ka­mi mówić będą…

Sza­weł, z ducha gor­li­wy fary­ze­usz, przez to rów­nież nie­ustę­pli­wy w tępie­niu chrze­ści­jan, nagle został powa­lo­ny na zie­mię. Czy w ten spo­sób Pan roz­pra­wia się z wro­ga­mi? Tak mogło się nie­któ­rym wyda­wać. Ale w tym, co prze­żył Sza­weł nie było nic z poni­że­nia i tanie­go try­um­fu nad wro­giem. Pan w miło­sier­dziu swo­im poka­zał Szaw­ło­wi stan jego duszy: prze­śla­du­jąc był śle­py i poni­żo­ny pra­gnie­niem zemsty. Gdy Paweł to zro­zu­miał, otwarł ser­ce na łaskę. Łaską bowiem jest widzieć swo­je błę­dy. Choć nie zawsze chce­my tę łaskę przy­jąć.

ks. Roman Sła­weń­ski