Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dwudziesty Czwarty Tydzień Zwykły 16 – 21 IX 2019

Radość z nawrócenia grzesznika

NIEDZIELA: Wj 32,7–11.13–14; 1 Tm 1,12–17

Ewan­ge­lia Łk 15,1–10

Radość z nawró­ce­nia grzesz­ni­ka

Zbli­ża­li się do Jezu­sa wszy­scy cel­ni­cy i grzesz­ni­cy, aby Go słu­chać. Na to szem­ra­li fary­ze­usze i ucze­ni w Piśmie: Ten przyj­mu­je grzesz­ni­ków i jada z nimi. Opo­wie­dział im wte­dy nastę­pu­ją­cą przy­po­wieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgu­bi jed­ną z nich, nie zosta­wia dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu na pusty­ni i nie idzie za zagu­bio­ną, aż ją znaj­dzie? A gdy ją znaj­dzie, bie­rze z rado­ścią na ramio­na i wra­ca do domu; spra­sza przy­ja­ciół i sąsia­dów i mówi im: “Ciesz­cie się ze mną, bo zna­la­złem owcę, któ­ra mi zgi­nę­ła”. Powia­dam wam: Tak samo w nie­bie więk­sza będzie radość z jed­ne­go grzesz­ni­ka, któ­ry się nawra­ca, niż z dzie­więć­dzie­się­ciu spra­wie­dli­wych, któ­rzy nie potrze­bu­ją nawró­ce­nia. Albo jeśli jakaś kobie­ta, mając dzie­sięć drachm, zgu­bi jed­ną drach­mę, czyż nie zapa­la świa­tła, nie wymia­ta domu i nie szu­ka sta­ran­nie, aż ją znaj­dzie? A zna­la­zł­szy ją, spra­sza przy­ja­ciół­ki i sąsiad­ki i mówi: “Ciesz­cie się ze mną, bo zna­la­złam drach­mę, któ­rą zgu­bi­łam”. Tak samo, powia­dam wam, radość powsta­je u anio­łów Bożych z jed­ne­go grzesz­ni­ka, któ­ry się nawra­ca.

Alar­mu­ją­ca wypo­wiedź tera­peu­ty: „Do moje­go gabi­ne­tu z impe­tem wpa­da mło­da kobie­ta z sze­ścio­let­nim chłop­cem. Zdy­sza­na, nie­mal na jed­nym wyde­chu wyrzu­ca potok słów: Dzień dobry, prze­pra­szam za spóź­nie­nie, ale kor­ki, rozu­mie pani, a musia­łam wyjść z pra­cy wcze­śniej, by ode­brać syna z zajęć angiel­skie­go, dłu­go to będzie trwa­ło? Bo potem jesz­cze jedzie­my na tre­ning sza­chów, a jutro Igo­rek ma waż­ny mecz pił­ki noż­nej… Spo­glą­dam na chłop­ca – pochło­nię­ty grą na smart­fo­nie, w ogó­le nie zwra­ca na nas uwa­gi… Roz­bie­ga­nym wzro­kiem roz­glą­da się po gabi­ne­cie, trud­no mu sku­pić uwa­gę, nie sły­szy pole­ceń, sła­bo nawią­zu­je i utrzy­mu­je kon­takt wzro­ko­wy”. Tak, ta sytu­acja wyma­ga grun­tow­nej zmia­ny sty­lu życia. Chłop­ca i jesz­cze bar­dziej mat­ki. To zada­nie dla tera­peu­ty. Ale jest prze­cież jesz­cze wymiar ducho­wy. I w tym obsza­rze rów­nież doko­nu­je się dziś w duszach wie­lu ludzi poważ­ne spu­sto­sze­nie. Potrzeb­na zmia­na sty­lu życia to nic inne­go jak nawró­ce­nie. Tym bar­dziej, że ducho­we zagro­że­nia sta­ją się coraz bar­dziej natar­czy­we i docie­ra­ją do nas ubra­ne w przy­ja­zne sło­wa. Ale to wca­le nie zmniej­sza powa­gi owych ducho­wych puła­pek. I dla­te­go Pan znów wzy­wa do nawró­ce­nia.

PONIEDZIAŁEK 1 Tm 2,1–8; Łk 7,1–10

 Sło­wo Boże: Pole­cam przede wszyst­kim, by proś­by, modli­twy, wspól­ne bła­ga­nia, dzięk­czy­nie­nia odpra­wia­ne były za wszyst­kich ludzi: za kró­lów i za wszyst­kich spra­wu­ją­cych wła­dzę, aby­śmy mogli pro­wa­dzić życie ciche i spo­koj­ne z całą naboż­no­ścią i god­no­ścią. Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zba­wi­cie­la nasze­go…

Paweł pole­ca, by chrze­ści­ja­nie modli­li się za wszyst­kich ludzi, rów­nież za spra­wu­ją­cych wła­dzę. A żył w oto­cze­niu, któ­re wca­le nie było przy­chyl­ne Ewan­ge­lii. Posta­wa Paw­ła wyni­ka z ser­ca Jezu­so­we­go naucza­nia, któ­ry pra­gnie, by każ­dy czło­wiek był zba­wio­ny. Taka modli­twa jest służ­bą chrze­ści­jan wobec spo­łecz­no­ści, w któ­rej żyją. Chrze­ści­ja­nie nie powin­ni dystan­so­wać się od śro­do­wi­ska, nie powin­ni być obo­jęt­ni wobec oto­cze­nia. Prze­ciw­nie, poczu­wa­ją się do odpo­wie­dzial­no­ści za innych i zgod­nie z wyzna­wa­ną wia­rą two­rzą dobro wspól­ne.

WTOREK 1 Tm 3,1–13; Łk 7,11–17

 Sło­wo Boże: Jeśli ktoś dąży do biskup­stwa, pra­gnie dobre­go zada­nia. Biskup więc powi­nien być bez zarzu­tu, mąż jed­nej żony, trzeź­wy, roz­sąd­ny, przy­zwo­ity, gościn­ny, spo­sob­ny do naucza­nia, nie­prze­bie­ra­ją­cy mia­ry w piciu wina, nie­skłon­ny do bicia, ale opa­no­wa­ny, nie­kłó­tli­wy, nie­chci­wy na grosz, dobrze zarzą­dza­ją­cy wła­snym domem…

W kil­ku zda­niach św. Paweł kre­śli obraz oso­by, któ­ra chce pod­jąć funk­cję kie­ro­wa­nia wspól­no­tą Kościo­ła. Pod­sta­wo­we wyma­ga­nia moral­ne w zasa­dzie nie odbie­ga­ją od tych, któ­re odno­szą się do życia innych uczniów Jezu­sa. Apo­stoł zwra­ca uwa­gę na walo­ry moral­ne, któ­re two­rzą por­tret doj­rza­łe­go czło­wie­czeń­stwa. I tak pozo­sta­je do dziś. Jeśli ktoś pra­gnie pod­jąć jaką­kol­wiek posłu­gę w Koście­le, winien przede wszyst­kim cecho­wać się tymi posta­wa­mi, któ­re wska­zu­ją na ukształ­to­wa­ne czło­wie­czeń­stwo. Dopie­ro na takim fun­da­men­cie dzia­ła łaska Pana.

ŚRODA Mdr 4,7–15 lub 1 J 2,12–17; Łk 2,41–52

ŚWIĘTO ŚW. STANISŁAWA KOSTKI

Sło­wo Boże: Zabra­ny został, by złość nie odmie­ni­ła jego myśli albo ułu­da nie uwio­dła duszy: bo urok mar­no­ści prze­sła­nia dobro, a burza namięt­no­ści mąci pra­wy umysł. Wcze­śnie osią­gnąw­szy dosko­na­łość, prze­żył cza­sów wie­le. Dusza jego podo­ba­ła się Bogu, dla­te­go  pośpiesz­nie uszła wśród nie­pra­wo­ści.

Trud­no jest nie­raz roz­po­znać dro­gi Boże, jesz­cze trud­niej jest dostrzec miło­sier­dzie Stwór­cy w codzien­nym życiu. Szcze­gól­nie, gdy przy­cho­dzą trud­ne chwi­le. Gdy czło­wiek-stwo­rze­nie, świa­do­my swej bez­rad­no­ści, chciał­by wykrzy­czeć wobec Boga swój ból i nie­zro­zu­mie­nie, i nie­zgo­dę na to, co się dzie­je, tym bar­dziej (choć dla nas w spo­sób nie­ja­sny, ku nasze­mu zasko­cze­niu) reali­zu­je się miło­sier­dzie Boga wzglę­dem nas. Choć jest ukry­te, to jed­nak nie prze­sta­je nas obej­mo­wać, by pod­nieść i popro­wa­dzić dalej, do celu – do nie­bie­skie­go domu.

CZWARTEK 1 Tm 4,12–16; Łk 7,36–50

Sło­wo Boże: Nie zanie­dbuj w sobie cha­ry­zma­tu, któ­ry został ci dany za spra­wą pro­roc­twa i przez wło­że­nie rąk kole­gium pre­zbi­te­rów. W tych rze­czach się ćwicz, cały im się oddaj, aby two­je postę­py widocz­ne były dla wszyst­kich. Uwa­żaj na sie­bie i na naucza­nie; w tych spra­wach bądź wytrwa­ły!

Cha­ry­zmat ozna­cza, że na począt­ku jest Bóg, łaska. A póź­niej? – choć łaska wciąż dzia­ła, to jed­nak Bóg nie chce dzia­łać bez naszej pra­cy. Dla­te­go Paweł zachę­ca, by Tymo­te­usz nie zanie­dbał otrzy­ma­ne­go cha­ry­zma­tu. Pra­ca nad jakim­kol­wiek cha­ry­zma­tem to przede wszyst­kim sta­ra­nie o żywą i głęb­szą wia­rę. Dopie­ro w dal­szej kolej­no­ści jest to pra­ca nad szcze­gól­ną umie­jęt­no­ścią, któ­rej Pan udzie­la. Rzecz w tym, by nie zapo­mnieć, że z łaski Boga żyje­my i dzia­ła­my. Jeśli o tym ktoś zapo­mni, zaczy­na szko­dzić Kościo­ło­wi.

PIĄTEK 1 Tm 6,2c–12; Łk 8,1–3

Sło­wo Boże: Wiel­kim zyskiem jest poboż­ność w połą­cze­niu z poprze­sta­wa­niem na tym, co się ma. Nic bowiem nie przy­nie­śli­śmy na ten świat; nic nie może­my z nie­go wynieść. Mając nato­miast żyw­ność i odzie­nie, i dach nad gło­wą, bądź­my z tego zado­wo­le­ni. A ci, któ­rzy chcą się boga­cić, popa­da­ją w poku­sę i w zasadz­kę dia­bła…

Oto jeden z sekre­tów uda­ne­go życia: zacho­wać umiar i poprze­sta­wać na tym, co mamy do dys­po­zy­cji. Dobra mate­rial­ne nie­ustan­nie kuszą. Roz­bu­dza­ją ludz­ką wyobraź­nię i z cza­sem znie­wa­la­ją, gdy czło­wiek ule­ga nie­od­par­te­mu wra­że­niu, że naby­wa­jąc kolej­ne rze­czy sta­nie się wresz­cie speł­nio­ny. To jed­nak kłam­stwo. Mądry jest ten, kto potra­fi roz­waż­nie pra­co­wać, by zapew­nić sobie to, co koniecz­ne do życia, i rów­no­cze­śnie potra­fi doce­nić, co już ma do dys­po­zy­cji, zacho­wu­jąc wol­ność wobec chę­ci kolej­ne­go zysku.

 SOBOTA Ef 4,1–7.11–13; Mt 9,9–13

ŚWIĘTO ŚWIĘTEGO MATEUSZA

Sło­wo Boże: Zachę­cam was ja, wię­zień w Panu, aby­ście postę­po­wa­li w spo­sób god­ny powo­ła­nia, do jakie­go zosta­li­ście wezwa­ni, z całą poko­rą i cicho­ścią, z cier­pli­wo­ścią, zno­sząc sie­bie nawza­jem w miło­ści. Usi­łuj­cie zacho­wać jed­ność Ducha dzię­ki wię­zi, jaką jest pokój. Jed­no jest Cia­ło i jeden Duch, bo też zosta­li­ście wezwa­ni do jed­nej nadziei…

We wspól­no­cie Kościo­ła funk­cjo­nu­ją róż­ne powo­ła­nia. I każ­dy winien dzia­łać zgod­nie z wła­snym  powo­ła­niem. Oso­bi­ste powo­ła­nie reali­zu­je się w okre­ślo­nych ramach, któ­re Paweł defi­niu­je poprzez moral­ne wska­za­nia. Są nimi poko­ra, cichość, cier­pli­wość i przede wszyst­kim miłość. To wła­śnie te posta­wy spra­wia­ją, że cha­ry­zmat kon­kret­ne­go czło­wie­ka nie roz­sa­dza wspól­no­ty, ale wpi­su­je się w har­mo­nię wszyst­kich innych cha­ry­zma­tów. Tak dzia­ła Duch Świę­ty, któ­ry powo­łu­jąc do jakie­goś zada­nia, powo­łu­je wpierw do budo­wa­nia jed­no­ści.

ks. Roman Sła­weń­ski