Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dwudziesty drugi tydzień zwykły 2 – 7 IX 2019

Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony

NIEDZIELA: Syr 3,17–18.20.28–29; Hbr 12,18–19.22–24a

Ewan­ge­lia Łk 14,1.7–14

Kto się wywyż­sza, będzie poni­żo­ny, a kto się poni­ża, będzie wywyż­szo­ny

Gdy Jezus przy­szedł do domu pew­ne­go przy­wód­cy fary­ze­uszów, aby w sza­bat spo­żyć posi­łek, oni Go śle­dzi­li.

I opo­wie­dział zapro­szo­nym przy­po­wieść, gdy zauwa­żył, jak sobie wybie­ra­li pierw­sze miej­sca. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zapro­si na ucztę, nie zaj­muj pierw­sze­go miej­sca, by cza­sem ktoś zna­ko­mit­szy od cie­bie nie był zapro­szo­ny przez nie­go. Wów­czas przyj­dzie ten, kto was obu zapro­sił, i powie ci: „Ustąp temu miej­sca”; i musiał­byś ze wsty­dem zająć ostat­nie miej­sce.

Lecz gdy będziesz zapro­szo­ny, idź i usiądź na ostat­nim miej­scu. Wte­dy przyj­dzie gospo­darz i powie ci: „Przy­ja­cie­lu, prze­siądź się wyżej”; i spo­tka cię zaszczyt wobec wszyst­kich współ­bie­siad­ni­ków. Każ­dy bowiem, kto się wywyż­sza, będzie poni­żo­ny, a kto się poni­ża, będzie wywyż­szo­ny.

Do tego zaś, któ­ry Go zapro­sił, rzekł: Gdy wyda­jesz obiad albo wie­cze­rzę, nie zapra­szaj swo­ich przy­ja­ciół ani bra­ci, ani krew­nych, ani zamoż­nych sąsia­dów, aby cię i oni nawza­jem nie zapro­si­li, i miał­byś odpła­tę. Lecz kie­dy urzą­dzasz przy­ję­cie, zaproś ubo­gich, ułom­nych, chro­mych i nie­wi­do­mych.

A będziesz szczę­śli­wy, ponie­waż nie mają czym tobie się odwdzię­czyć; odpła­tę bowiem otrzy­masz przy zmar­twych­wsta­niu spra­wie­dli­wych. 

 

Nosi­my w sobie dzie­dzic­two pierw­sze­go czło­wie­ka – Ada­ma. Jak nasz biblij­ny pra­oj­ciec pra­gnie­my zna­cze­nia, pada­my ofia­rą próż­no­ści. Adam chciał zająć miej­sce Boga, a to jest nie­moż­li­we i zawsze koń­czy się dra­ma­tycz­ny­mi skut­ka­mi. Jezus poka­zu­je praw­dzi­we obli­cze Ojca i spo­sób, w jaki może­my się do Ojca upodob­nić. Bez­kom­pro­mi­so­wa wal­ka z cho­ro­bą ego­izmu, próż­no­ści i zdo­by­wa­nia naj­lep­szej pozy­cji wobec innych to koniecz­ny krok, by nastą­pił ducho­wy roz­wój. A za tym natych­miast iść musi bez­in­te­re­sow­ność i otwar­tość wobec ubo­gich mate­rial­nie i ducho­wo. Każ­de poczu­cie wyż­szo­ści odda­la nas od Stwór­cy. Każ­de dzia­ła­nie, któ­re pły­nie z soli­dar­nej miło­ści, sta­wia nas w bli­sko­ści wobec Pana. Kto przyj­mu­je taką posta­wę w codzien­nym życiu, tym samym przyj­mu­je zapro­sze­nie na ucztę osta­tecz­ną przy zmar­twych­wsta­niu  spra­wie­dli­wych.

 

PONIEDZIAŁEK1 Tes 4,13–18; Łk 4,16–30

 Sło­wo Boże: To bowiem gło­si­my wam jako sło­wo Pań­skie, że my, żywi, pozo­sta­wie­ni na przyj­ście Pana, nie wyprze­dzi­my tych, któ­rzy pomar­li. Sam bowiem Pan zstą­pi z nie­ba na hasło i na głos archa­nio­ła i na dźwięk trą­by Bożej, a zmar­li w Chry­stu­sie powsta­ną pierw­si. Potem my, żywi, tak pozo­sta­wie­ni, wraz z nimi będzie­my porwa­ni…

Jed­ną z nie­ła­twych do przy­ję­cia prawd, któ­re gło­si chrze­ści­jań­stwo, jest pew­ność co do powtór­ne­go przyj­ścia Jezu­sa i zmar­twych­wsta­nia. Idąc za Jezu­sem, wie­rząc w Jezu­sa obec­ne­go pomię­dzy nami, zara­zem ocze­ku­je­my na Jego przyj­ście. Ocze­ku­je­my tak­że na nasze zmar­twych­wsta­nie, któ­re osta­tecz­nie jest po to, byśmy w peł­ni jako oso­by ducho­wo-cie­le­sne mogli być z naszym Panem i Zba­wi­cie­lem. Paweł w uro­czy­sty spo­sób praw­dę tę prze­ka­zu­je Tesa­lo­ni­cza­nom. Po cóż bowiem była­by nasza wia­ra, gdy­by nie było zmar­twych­wsta­nia?

WTOREK 1 Tes 5,1–6.9–11; Łk 4,31–37

Sło­wo Boże: Kie­dy bowiem będą mówić: „Pokój i bez­pie­czeń­stwo”, tak nie­spo­dzia­nie przyj­dzie na nich zagła­da, jak bóle na brze­mien­ną, i nie umkną. Ale wy, bra­cia, nie jeste­ście w ciem­no­ściach, aby ów dzień miał was zasko­czyć jak zło­dziej. Wszy­scy wy bowiem jeste­ście syna­mi świa­tło­ści i syna­mi dnia.

Zagła­da mate­rial­ne­go świa­ta jest natu­ral­nym skut­kiem pro­ce­sów fizycz­nych. Dla pozba­wio­nych wia­ry chwi­la koń­ca świa­ta jest koń­cem ist­nie­nia, osta­tecz­ną pust­ką. Koń­czy się dokład­nie wszyst­ko. Dla wie­rzą­cych nato­miast wte­dy wła­śnie roz­bły­śnie nowe, nie­koń­czą­ce się świa­tło, „któ­re nie zna zacho­du”. Wie­rząc, już jeste­śmy ludź­mi świa­tła, całe życie przy­go­to­wu­je­my się na ten wyjąt­ko­wy moment, by chwi­la śmier­ci nas nie zasko­czy­ła. I wte­dy tak potrzeb­ny czło­wie­ko­wi pokój ser­ca popły­nie nie z ludz­kiej pocie­chy, a z mocy sło­wa Boże­go.

ŚRODA Kol 1,1–8; Łk 4,38–44

Sło­wo Boże: Dzię­ki czy­ni­my Bogu (…) z powo­du nadziei nagro­dy odło­żo­nej dla was w nie­bie. O niej to już przed­tem usły­sze­li­ście dzię­ki gło­sze­niu praw­dy – Ewan­ge­lii, któ­ra do was dotar­ła. Podob­nie jak jest na całym świe­cie, tak rów­nież i u was owo­cu­je ona i rośnie od dnia, w któ­rym usły­sze­li­ście i pozna­li­ście łaskę Boga w jej praw­dzie.

Paweł Apo­stoł mówi o praw­dzie Ewan­ge­lii, któ­ra docie­ra do Kolo­san, owo­cu­je i rośnie. Praw­da Ewan­ge­lii – to nie inte­lek­tu­al­ne odkry­cia. To raczej taki spo­sób przyj­mo­wa­nia apo­stol­skie­go naucza­nia, któ­re two­rzy nowy spo­sób życia. To osta­tecz­nie w swym naj­głęb­szym wymia­rze przy­ję­cie Jezu­sa – to On, nasz Pan jest gło­szo­ny przez Apo­sto­łów. Jeśli ktoś Go pozna­je, Jezus zaczy­na dzia­łać w jego życiu. Łaską Boga jest pozna­nie Jezu­sa. Łaską jest Jego obec­ność i dzia­ła­nie w ludz­kiej duszy. Doceń­my war­tość tej łaski i bądź­my wdzięcz­ni.

CZWARTEK Kol 1,9–14; Łk 5,1–11

Sło­wo Boże: Od dnia, w któ­rym usły­sze­li­śmy o was, nie prze­sta­je­my za was się modlić i pro­sić Boga, aby­ście doszli do peł­ne­go pozna­nia Jego woli, w całej mądro­ści i ducho­wym zro­zu­mie­niu, aby­ście już postę­po­wa­li w spo­sób god­ny Pana, ku peł­ne­mu Jego upodo­ba­niu, wyda­jąc owo­ce wszel­kich dobrych czy­nów i wzra­sta­jąc przez głęb­sze pozna­nie Boga.

Dla­cze­go war­to spę­dzać czas z Ewan­ge­lią pod ręką? Pierw­sze pozna­nie Ewan­ge­lii, któ­re mamy już za sobą, jest zale­d­wie wstęp­nym kro­kiem ku jej peł­ne­mu pozna­niu, któ­re­go osta­tecz­nym celem jest pozna­nie woli Boga. Tak zdo­by­wa­my umie­jęt­ność ducho­we­go widze­nia rze­czy­wi­sto­ści, zbli­ża­my się ku praw­dzi­wej mądro­ści. To dro­ga wyma­ga­ją­ca. Lecz czy wol­no wybrać inną? Alter­na­ty­wą jest jedy­nie poło­wicz­ność, nisz­czą­ce ducha kom­pro­mi­sy, let­niość czy też – by użyć ewan­ge­licz­ne­go języ­ka – służ­ba dwóm panom.

PIĄTEK Kol 1,15–20; Łk 5,33–39

Sło­wo Boże: Chry­stus Jezus jest obra­zem Boga nie­wi­dzial­ne­go – Pier­wo­rod­nym wobec każ­de­go stwo­rze­nia, bo w Nim zosta­ło wszyst­ko stwo­rzo­ne: i to, co w nie­bio­sach, i to, co na zie­mi (…). Wszyst­ko przez Nie­go i dla Nie­go zosta­ło stwo­rzo­ne. On jest przed wszyst­kim i w Nim wszyst­ko ma ist­nie­nie. I On jest Gło­wą Cia­ła – Kościo­ła.

Jezus Chry­stus jest Synem Bożym – o tym przy­po­mi­na św. Paweł. Sło­wo Boże uczy, że każ­dy z nas jest obra­zem nie­wi­dzial­ne­go Boga, ale Jezus jest Pier­wo­rod­nym wobec każ­de­go stwo­rze­nia. Nie jest jed­nym ze stwo­rzeń, ale panu­je nad wszel­kim stwo­rze­niem. To poucze­nie skie­ro­wa­ne było do miesz­kań­ców sta­ro­żyt­nych Kolo­sów, któ­rzy prze­ce­nia­li inne ducho­we byty. Czy nam to poucze­nie dziś nadal jest potrzeb­ne? Tak, bo nie­ste­ty w naszych decy­zjach i pra­gnie­niach Jezus prze­gry­wa, gdy wybie­ra­my wygo­dę, przy­jem­ność, karie­rę, prze­są­dy, wróż­by, horo­sko­py…

SOBOTA Kol 1,21–23; Łk 6,1–5

Sło­wo Boże: Was, któ­rzy byli­ście nie­gdyś obcy­mi wobec Boga i Jego wro­ga­mi przez spo­sób myśle­nia i wasze złe czy­ny, teraz znów pojed­nał Bóg w docze­snym cie­le Chry­stu­sa przez śmierć, by sta­wić was wobec sie­bie jako świę­tych i nie­ska­la­nych, i nie­na­gan­nych, byle­by­ście tyl­ko trwa­li w wie­rze, ugrun­to­wa­ni i sta­tecz­ni…

Dzię­ki łasce, któ­ra przy­szła przez Jezu­sa, otrzy­mu­je­my sku­tecz­ną pomoc, by móc sta­nąć wobec Boga w sza­cie świę­to­ści. Nie­ste­ty, moż­na ją utra­cić. Nie­sta­łość wia­ry jest poważ­ną prze­szko­dą w auten­tycz­nym życiu Ewan­ge­lią. Poje­dyn­cze zachwy­ty o niczym nie świad­czą, bo mogą two­rzyć ilu­zję wia­ry. Ta bowiem spraw­dza się jedy­nie, gdy jest sta­ła, co jed­nak nie ozna­cza, że pozba­wio­na trud­no­ści. Pro­śmy Boga, byśmy zacho­wa­li sta­łość wia­ry tym bar­dziej, gdy zmien­ność wszyst­kie­go sta­je się wyróż­nia­ją­cą cechą naszych cza­sów.

ks. Roman Sła­weń­ski