Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dwudziesty Ósmy Tydzień Zwykły 14 – 19 X 2019

Wiara uzdrowionego cudzoziemca

NIEDZIELA: 2 Krl 5, 14–17; 2 Tm2, 8–13

Ewan­ge­lia Łk 17,11–19

Wia­ra uzdro­wio­ne­go cudzo­ziem­ca

Sta­ło się, że Jezus zmie­rza­jąc do Jero­zo­li­my prze­cho­dził przez pogra­ni­cze Sama­rii i Gali­lei. Gdy wcho­dził do pew­nej wsi, wyszło naprze­ciw Nie­go dzie­się­ciu trę­do­wa­tych. Zatrzy­ma­li się z dale­ka i gło­śno zawo­ła­li: Jezu­sie, Mistrzu, uli­tuj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idź­cie, pokaż­cie się kapła­nom. A gdy szli, zosta­li oczysz­cze­ni. Wte­dy jeden z nich widząc, że jest uzdro­wio­ny, wró­cił chwa­ląc Boga dono­śnym gło­sem, upadł na twarz do nóg Jego i dzię­ko­wał Mu. A był to Sama­ry­ta­nin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dzie­się­ciu zosta­ło oczysz­czo­nych? Gdzie jest dzie­wię­ciu? Żaden się nie zna­lazł, któ­ry by wró­cił i oddał chwa­łę Bogu, tyl­ko ten cudzo­zie­miec. Do nie­go zaś rzekł: Wstań, idź, two­ja wia­ra cię uzdro­wi­ła.

Jezus jest w dro­dze do Jero­zo­li­my. Jeśli wcze­śniej powo­łał apo­sto­łów, to rów­nież, by z Nim byli w dro­dze. To sym­bol  nie­wąt­pli­wie chrze­ści­jań­skie­go życia. Jezus jest jak Piel­grzym wpro­wa­dza­ją­cy innych na Boże dro­gi. Tym razem idąc sły­szy głos trę­do­wa­tych – głos bła­gal­nej proś­by: Jezu­sie, uli­tuj się nad nami! Te sło­wa są modli­twą: krót­ką, pro­stą, natar­czy­wą, choć bez wska­za­nia kon­kret­ne­go ocze­ki­wa­nia. To modli­twa nabrzmia­ła bólem czło­wie­ka cier­pią­ce­go i zara­zem bez­rad­ne­go w swo­im cier­pie­niu. Czło­wie­ka, któ­ry w Jezu­sie widzi jedy­ną deskę ratun­ku. Ta modli­twa sta­ła się z cza­sem pier­wo­wzo­rem modli­twy Jezu­so­wej, to jest modli­twy, któ­rej sed­nem jest wzy­wa­nie świę­te­go imie­nia Jezus. Bo tyl­ko w tym imie­niu jest nasze uzdro­wie­nie – przede wszyst­kim z ran zada­nych przez grzech.

PONIEDZIAŁEK  Rz 1, 1–7; Łk 11, 29–32

Sło­wo Boże: Jest to Ewan­ge­lia o Jego Synu – pocho­dzą­cym według cia­ła z rodu Dawi­da, a usta­no­wio­nym według Ducha Świę­to­ści peł­nym mocy Synem Bożym przez powsta­nie z mar­twych – o Jezu­sie Chry­stu­sie, naszym Panu. Przez Nie­go otrzy­ma­li­śmy łaskę i urząd apo­stol­ski, aby ku chwa­le Jego imie­nia pozy­ski­wać wszyst­kich pogan…

Paweł nie poznał bez­po­śred­nio ziem­skie­go Jezu­sa, nie­mniej poznał żywe­go Jezu­sa i było to doświad­cze­nie rów­nie sku­tecz­ne jak to, któ­re było udzia­łem Dwu­na­stu. Dla­te­go przy­po­mi­na: Jezus, któ­ry zmar­twych­wstał, powo­łał mnie na urząd apo­stol­ski. Wie­rzy­my, że Jezus jest Panem, że naro­dzo­ny z Maryi kró­lu­je nad całym świa­tem jako Zwy­cięz­ca. To pierw­szy krok. Trze­ba tak­że wie­rzyć, że Jezus wzy­wa. Ma pra­wo posta­wić nam zada­nie. I to jest jedy­ny man­dat uspra­wie­dli­wia­ją­cy nasze czy­ny i dąże­nia – wszak żyje­my jako powo­ła­ni.

WTOREK Rz 1, 16–25; Łk 11, 37–41

Sło­wo Boże: Albo­wiem gniew Boży obja­wia się z nie­ba na wszel­ką bez­boż­ność i nie­pra­wość tych ludzi, któ­rzy przez nie­pra­wość nakła­da­ją praw­dzie pęta. To bowiem, co o Bogu moż­na poznać, jaw­ne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujaw­nił. Albo­wiem od stwo­rze­nia świa­ta nie­wi­dzial­ne Jego przy­mio­ty… sta­ją się widzial­ne dla umy­słu przez Jego dzie­ła…

Czy moż­na pomi­nąć wie­lo­krot­nie obec­ne w Biblii stwier­dze­nia o Bożym gnie­wie? Dziś z tru­dem przyj­mu­je­my praw­dę, że Bóg może być zagnie­wa­ny. Może lepiej było­by powie­dzieć: są takie czy­ny, któ­re Bogu się nie podo­ba­ją. I o tym nie wol­no zapo­mnieć. Do takich czy­nów nale­ży bez­boż­ność. Sza­nu­je­my każ­de­go czło­wie­ka i ogar­nia­my go miło­ścią, bo takie pra­gnie­nie było w ser­cu Jezu­sa. Ale rów­no­cze­śnie w roz­trop­ny spo­sób win­ni­śmy robić wszyst­ko, by czło­wiek ten był zba­wio­ny. Tak myślą i dzia­ła­ją misjo­na­rze.

ŚRODA Rz 2, 1–11; Łk 11, 42–46

Sło­wo Boże: Oto przez swo­ją zatwar­dzia­łość i ser­ce nie­skłon­ne do nawró­ce­nia zaskar­biasz sobie gniew na dzień gnie­wu i obja­wie­nia się spra­wie­dli­we­go sądu Boga, któ­ry „odda każ­de­mu według uczyn­ków jego”:… Ucisk i utra­pie­nie spad­ną na każ­de­go czło­wie­ka, któ­ry dopusz­cza się zła.

To, że ktoś nie żyje według zasad Ewan­ge­lii, win­no być źró­dłem  nie­po­ko­ju. Być może do kogoś nie dotar­ło w czy­tel­ny spo­sób prze­sła­nie Dobrej Nowi­ny i dla­te­go żyje w spo­sób bez­boż­ny. Ale bywa prze­cież i tak, że czło­wiek ma ser­ce zamknię­te i nie chce przy­jąć sło­wa Boże­go. Tak powsta­je nie­wie­dza zawi­nio­na, za któ­rą pono­si­my odpo­wie­dzial­ność. Dla­te­go trze­ba badać wła­sne sumie­nie, czy nie ma w nas zatwar­dzia­ło­ści, to jest jakie­goś upo­ru, złe­go przy­zwy­cza­je­nia czy nie­chę­ci wobec zadań, któ­re sta­wia przed nami Pan.

CZWARTEK Rz 3, 21–29; Łk 11, 47–54

Sło­wo Boże: Jest to spra­wie­dli­wość Boża dostęp­na przez wia­rę w Jezu­sa… Bo tu nie ma róż­ni­cy: wszy­scy bowiem zgrze­szy­li i pozba­wie­ni są chwa­ły Bożej, a dostę­pu­ją uspra­wie­dli­wie­nia dar­mo, z Jego łaski, przez odku­pie­nie, któ­re jest w Chry­stu­sie Jezu­sie. Jego to usta­no­wił Bóg narzę­dziem prze­bła­ga­nia dzię­ki wie­rze mocą Jego krwi.

Naród żydow­ski jako lud wybra­ny miał poczu­cie pew­nej prze­wa­gi nad innym: mie­li Pra­wo, któ­re Bóg nadał na Syna­ju i wypeł­nia­jąc je mogli uzy­skać zba­wie­nie. Nie­słusz­ność takie­go myśle­nia odsła­nia Paweł apo­stoł. Oto bowiem w Jezu­sie wszy­scy dostę­pu­ją laski uspra­wie­dli­wie­nia, jeśli uwie­rzą (i z całą kon­se­kwen­cją pój­dą za Jego gło­sem). A zatem nie wypeł­nia­nie zasad czy­ni czło­wie­ka wol­nym od win, ale przy­ję­cie Jezu­sa. To może być tak­że pułap­ka dla wie­lu z nas, gdy ufa­my swo­im czy­nom, zapo­mi­na­jąc, że zba­wie­nie jest nam daro­wa­ne!

PIĄTEK 2 Tm 4, 4–17a; Łk 10, 1–9

Sło­wo Boże: Demas mnie opu­ścił, umi­ło­waw­szy ten świat, i podą­żył do Tesa­lo­ni­ki, Kre­scens do Gala­cji, Tytus do Dal­ma­cji. Tyl­ko Łukasz jest ze mną. Weź Mar­ka i przy­pro­wadź ze sobą; jest mi bowiem potrzeb­ny do posłu­gi. Tychi­ka zaś posła­łem do Efe­zu. Opoń­czę, któ­rą zosta­wi­łem w Tro­adzie u Kar­pa, zabierz w dro­dze.

Zapał i gor­li­wość w gło­sze­niu Ewan­ge­lii są cha­rak­te­ry­stycz­ne dla całej posłu­gi św. Paw­ła. Choć nie bra­ko­wa­ło trud­nych chwil. I tu nie cho­dzi tyl­ko o nie­bez­pie­czeń­stwa pły­ną­ce ze stro­ny wro­gie­go śro­do­wi­ska czy prze­ciw­no­ści losu. Jed­nym z trud­niej­szych doświad­czeń jest poczu­cie nie­sku­tecz­no­ści wła­snych wysił­ków, osa­mot­nie­nie czy też nie­zro­zu­mie­nie ze stro­ny bli­skich. I o tym mówi Paweł w liście do swe­go ucznia Tymo­te­usza. Pan wzy­wa­jąc na dro­gę Ewan­ge­lii nie usu­wa spod naszych nóg każ­dej prze­szko­dy. Ale daje siłę, by je prze­kra­czać.

SOBOTA Rz 4, 13. 16–18; Łk 12, 8–12

Sło­wo Boże: Abra­ham jest Ojcem nas wszyst­kich… Jemu (Abra­ham) uwie­rzył jako Temu, któ­ry oży­wia umar­łych, i to co nie ist­nie­je, powo­łu­je od ist­nie­nia. On to wbrew nadziei uwie­rzył nadziei, że sta­nie się ojcem wie­lu naro­dów zgod­nie z tym, co było napi­sa­ne: „Takie będzie two­je potom­stwo”.

Apo­stoł Naro­dów stwier­dza, że Bóg jest tym, któ­ry „to co nie ist­nie­je, powo­łu­je od ist­nie­nia”. Jeśli dziś coś ist­nie­je, to dla­te­go, że Bóg tak chce. Jakie­kol­wiek spra­wy nasze­go życia, choć wyda­je się, że są zde­ter­mi­no­wa­ne sze­re­giem widocz­nych i ukry­tych przy­czyn, tak napraw­dę zale­żą od jed­ne­go – od woli Boga. A jeśli tak, to nale­ży bez­względ­nie ufać Jego sło­wu, któ­re obja­wia Jego świę­tą wolę. A jest Jego wolą, byśmy żyli i to w obfi­to­ści. Prze­ko­nał się o tym Abra­ham wycho­dząc z wie­lu opre­sji. Wie­rząc doświad­czy­my tego same­go.

ks. Roman Sła­weń­ski