Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dwudziesty Pierwszy Tydzień Zwykły 26 – 31 VIII 2019

Zstąpienie do Otchłani (1365–1367), Andrea di Bonaiuto

NIEDZIELA: Iz 66,18–21; Hbr 12,5–7.11–13

Ewan­ge­lia Łk 13,22–30

Kró­le­stwo Boże dostęp­ne dla wszyst­kich naro­dów

Jezus naucza­jąc szedł przez mia­sta i wsie i odby­wał swą podróż do Jero­zo­li­my.

Raz ktoś Go zapy­tał: Panie, czy tyl­ko nie­licz­ni będą zba­wie­ni?

On rzekł do nich: Usi­łuj­cie wejść przez cia­sne drzwi; gdyż wie­lu, powia­dam wam, będzie chcia­ło wejść, a nie będą mogli. Sko­ro Pan domu wsta­nie i drzwi zamknie, wów­czas sto­jąc na dwo­rze, zacznie­cie koła­tać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpo­wie: „Nie wiem, skąd jeste­ście”. Wte­dy zacznie­cie mówić: „Prze­cież jada­li­śmy i pili­śmy z tobą, i na uli­cach naszych naucza­łeś”.

Lecz On rze­cze: „Powia­dam wam, nie wiem, skąd jeste­ście. Odstąp­cie ode Mnie wszy­scy dopusz­cza­ją­cy się nie­spra­wie­dli­wo­ści”. Tam będzie płacz i zgrzy­ta­nie zębów, gdy ujrzy­cie Abra­ha­ma, Iza­aka i Jaku­ba, i wszyst­kich pro­ro­ków w kró­le­stwie Bożym, a sie­bie samych precz wyrzu­co­nych. Przyj­dą ze wscho­du i zacho­du, z pół­no­cy i połu­dnia i sią­dą za sto­łem w kró­le­stwie Bożym.

Tak oto są ostat­ni, któ­rzy będą pierw­szy­mi, i są pierw­si, któ­rzy będą ostat­ni­mi. 

Usil­na proś­ba „Panie, otwórz nam!” z dzi­siej­szej Ewan­ge­lii jest dość powszech­nym woła­niem bar­dzo wie­lu ludzi. Jed­nak Pan, któ­ry wszak jest pełen miło­sier­dzia i pra­gnie zba­wie­nia każ­de­go czło­wie­ka (o czym nie­raz zapew­niał), pozo­sta­je nie­ugię­ty, drzwi nie otwie­ra. Dla­cze­go? Bo w ser­cu ludz­kim pozo­sta­je nie­pra­wość, brak nawró­ce­nia. I to jest zasad­ni­cza prze­szko­da, któ­ra zamy­ka czło­wie­ka na przy­ję­cie daru zba­wie­nia. Wie­lu żyjąc według usta­lo­nych przez sie­bie zasad, nie licząc się ze sło­wem Boga, doma­ga się, by i dla nich otwar­ta była bra­ma zba­wie­nia, bo prze­cież miło­sier­dzie nie ma gra­nic. Nie­ste­ty, są gra­ni­ce miło­sier­dzia – to brak nawró­ce­nia, pycha ludz­ka i samo­za­do­wo­le­nie czło­wie­ka. Ewan­ge­licz­na cia­sna bra­ma ozna­cza nawró­ce­nie, poko­rę i otwar­cie ser­ca na łaskę. Jezus mówi wprost: walcz­cie, by wejść. On daje łaskę. Lecz ta owo­cu­je, gdy jest przy­ję­ta, spo­ty­ka­jąc się z ludz­ką odpo­wie­dzią w posta­ci kon­kret­nych wysił­ków, któ­re są prze­ci­wień­stwem obo­jęt­no­ści i pychy.

PONIEDZIAŁEK  Prz 8,22–35 lub Iz 2,5–2; Ga 4,4–7; J 2,1–11

UROCZYSTOŚĆ NMP CZĘSTOCHOWSKIEJ

Sło­wo Boże: Sta­nie się na koń­cu cza­sów, że góra świą­ty­ni Pań­skiej stać będzie moc­no na szczy­cie gór i wystrze­li ponad pagór­ki. Wszyst­kie naro­dy do niej popły­ną, mno­gie ludy pój­dą i rzek­ną: „Chodź­cie, wstąp­my na górę Pań­ską, do świą­ty­ni Boga Jaku­ba! Niech nas nauczy dróg swo­ich, byśmy kro­czy­li Jego ścież­ka­mi”.

Nie­wiel­ki jasno­gór­ski pagó­rek wystrze­lił ponad inne szczy­ty Pol­ski – i nie tyl­ko Pol­ski. To wła­śnie tu stoi świą­ty­nia Pana. I nie tyl­ko dla­te­go, że jest to pięk­na budow­la i zna­ko­mi­ty klasz­tor. Tu jest praw­dzi­wa świą­ty­nia Pana – Mary­ja, Mat­ka. Jej życie było i nadal pozo­sta­je świą­ty­nią Pana, to zna­czy miej­scem, gdzie Pan naj­pięk­niej obja­wia swo­ją cudow­ną obec­ność. Podą­ża­my do tego miej­sca, do Maryi – choć nie­ko­niecz­nie na Jasną Górę – by Mat­ka nauczy­ła nas dróg Pań­skich. Idąc do Maryi win­ni­śmy nieść w ser­cu pra­gnie­nie, by sta­ła się naszą Nauczy­ciel­ką i Prze­wod­nicz­ką.

WTOREK 1 Tes 2,1–8; Mt 23,23–26

Sło­wo Boże: Nasze zaś upo­mi­na­nie nie pocho­dzi z błę­du ani z nie­czy­stej pobud­ki, ani z pod­stę­pu, lecz jak przez Boga zosta­li­śmy uzna­ni za god­nych powie­rze­nia nam Ewan­ge­lii, tak gło­si­my ją, aby się podo­bać nie ludziom, ale Bogu, któ­ry bada nasze ser­ca. Nigdy też nie posłu­gi­wa­li­śmy się pochleb­stwem…

Jakie pra­gnie­nia nosi w ser­cu sprze­daw­ca? Sprze­dać jak naj­wię­cej, bywa że nie do koń­ca infor­mu­jąc o wszyst­kim klien­ta. Jakie dąże­nia pro­wa­dzą poli­ty­ka? Liczy na gło­sy wybor­cy i dla­te­go chęt­nie obie­cu­je nawet nie­moż­li­we. Jakie zamia­ry kie­ru­ją czło­wie­kiem, któ­ry gło­si Ewan­ge­lię? I tu musi być jasność: praw­dzi­wy słu­ga Ewan­ge­lii słu­ży Panu, wier­nie gło­sząc Jego sło­wo. Jeśli jed­nak ukry­wa w ser­cu swym jakieś inne moty­wy, poszu­ku­jąc wła­snej korzy­ści, pra­gnąc zdo­być wię­cej zwo­len­ni­ków, zdra­dza swą misję, zdra­dza Jezu­sa. I wię­cej niż inni szko­dzi Kościo­ło­wi.

ŚRODA 1 Tes 2,9–13; Mt 23,27–32

Sło­wo Boże: Prze­cież wie­cie, że każ­de­go z was – jak ojciec swe dzie­ci – pro­si­li­śmy, zakli­na­li­śmy, aby­ście postę­po­wa­li w spo­sób god­ny Boga, któ­ry was wzy­wa do swe­go kró­le­stwa chwa­ły. Dla­te­go nie­ustan­nie dzię­ku­je­my Bogu, bo gdy przy­ję­li­ście sło­wo Boże, usły­sza­ne od nas, przy­ję­li­ście je nie jako sło­wo ludz­kie…

Paweł wyzna­je, jak wiel­kie było jego sta­ra­nie, by Tesa­lo­ni­cza­nie przy­ję­li sło­wo Boże, by zmie­ni­li swo­je życie, zro­zu­mie­li powo­ła­nie, jakim zosta­li obda­rze­ni. To wiel­ka łaska, gdy ktoś otwie­ra ser­ce, poważ­nie trak­tu­je sło­wo Boże i odpo­wia­da  na nie wła­ści­wą posta­wą. Jed­nak­że naj­czę­ściej kata­li­za­to­rem tej łaski jest kon­kret­ny czło­wiek. Ten, któ­ry gło­si sło­wo, poucza, potra­fi budzić słu­cha­czy do wysił­ku. Któ­ry rów­nież modli się, by łaska mogła owo­co­wać. I taki czło­wiek praw­dzi­wie sta­je się ojcem wia­ry dla innych. Dzię­kuj­my za takich ludzi.

CZWARTEK Jr 1,17–19; Mk 6,17–29

Wspo­mnie­nie męczeń­stwa św. Jana Chrzci­cie­la

Sło­wo Boże: Oto Ja czy­nię cię dzi­siaj twier­dzą warow­ną, kolum­ną ze sta­li i murem ze spi­żu prze­ciw całej zie­mi, prze­ciw kró­lom judz­kim i ich przy­wód­com, ich kapła­nom i ludo­wi tej zie­mi. Będą wal­czyć prze­ciw tobie, ale nie zdo­ła­ją cię zwy­cię­żyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochra­niać.

Oto sta­je­my wobec wiel­kie­go świad­ka Bożych dróg. Miał odwa­gę sprze­ci­wić się kró­lo­wi. Wyraź­nie grzech nazwał grze­chem. Gdy spo­ty­kał pyta­ją­cych o radę, wie­dział, jaką dro­gę wska­zać. Nie potę­piał, ale poka­zy­wał roz­wią­za­nie. Ale też wyda­wał suro­we oce­ny, gdy ser­ce ludz­kie było zamknię­te na sło­wo Boże. Skąd ta wie­dza, nie­do­stęp­na prze­cięt­ne­mu czło­wie­ko­wi? To po pro­stu wraż­li­wość na głos Boży, zdo­by­ta poprzez godzi­ny spę­dzo­ne na modli­twie. Czy nasza modli­twa rze­czy­wi­ście przy­no­si nam świa­tło, dzię­ki któ­re­mu lepiej roz­po­zna­je­my dro­gę nasze­go życia?

PIĄTEK 1 Tes 4,1–8; Mt 25,1–13

Sło­wo Boże: Albo­wiem wolą Bożą jest wasze uświę­ce­nie: powstrzy­my­wa­nie się od roz­pu­sty, aby każ­dy umiał utrzy­my­wać wła­sne cia­ło w świę­to­ści i we czci, a nie w pożą­dli­wo­ści namięt­nej, jak to czy­nią nie zna­ją­cy Boga poga­nie. Niech nikt w tej spra­wie nie wykra­cza i nie oszu­ku­je bra­ta swe­go…

Zmy­sło­wość, czy­li ule­głość wobec impul­sów, któ­re pły­ną od cia­ła, powo­du­je powsta­nie czło­wie­ka zamknię­te­go na war­to­ści ducho­we. Stąd prze­stro­ga Paw­ła: trze­ba powstrzy­mać się od roz­pu­sty. Czło­wiek pozba­wio­ny pano­wa­nia nad cia­łem będzie szu­kał kolej­nych przy­jem­no­ści, a świat ducha pozo­sta­nie dla nie­go zie­mią nie­zna­ną. Nie ma kom­pro­mi­su mię­dzy świę­to­ścią a zmy­sło­wo­ścią. Przy­po­mnie­nie tych fun­da­men­tal­nych prawd jest dziś szcze­gól­nie potrzeb­ne. Oszu­stwem jest bowiem gło­sze­nie akcep­ta­cji dla nie­opa­no­wa­nej zmy­sło­wo­ści.

SOBOTA 1 Tes 4,9–11; Mt 25,14–30

 Sło­wo Boże: Nie jest rze­czą koniecz­ną, aby­śmy wam pisa­li o miło­ści bra­ter­skiej, albo­wiem Bóg was samych naucza, byście się wza­jem­nie miło­wa­li. Czy­ni­cie to prze­cież w sto­sun­ku do wszyst­kich bra­ci w całej Mace­do­nii. Zachę­cam was jedy­nie, bra­cia, aby­ście coraz bar­dziej się dosko­na­li­li i sta­ra­li zacho­wać pokój, speł­niać wła­sne obo­wiąz­ki…

Naj­waż­niej­sze przy­ka­za­nie – przy­ka­za­nie miło­ści – jest wyraź­nym naka­zem Pana. Czę­sto też w Biblii jest wyja­śnia­ne. I takie było dzia­ła­nie Ducha Świę­te­go, któ­ry tą dro­gą nadal pro­wa­dzi czło­wie­ka. Rów­no­cze­śnie ten sam Duch Boży dzia­ła bez­po­śred­nio w ludz­kim ser­cu, budząc jego wraż­li­wość, pod­po­wia­da­jąc kon­kret­ne zacho­wa­nia, gesty, sło­wa. I wte­dy praw­dzi­wie miłość sta­je się zasa­dą nasze­go życia. Wła­śnie to dzia­ła­nie od wnę­trza, poprzez ludz­kie ser­ce, jest szcze­gól­nie waż­ne. Dla­te­go nie wol­no mar­no­wać natchnień do czy­nów miło­ści.

ks. Roman Sła­weń­ski