Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dwudziesty Szósty Tydzień Zwykły 30 IX – 5 X 2019

Łazarz przed bramą bogacza, Fiodor Bronnikow, 1886r.

NIEDZIELA: Am 6,1a.4–7; 1 Tm 6,11–16;

Ewan­ge­lia Łk 16,19–31

Przy­po­wieść o boga­czu i Łaza­rzu

Jezus powie­dział do fary­ze­uszów: Żył pewien czło­wiek boga­ty, któ­ry ubie­rał się w pur­pu­rę i bisior i dzień w dzień świet­nie się bawił. U bra­my jego pała­cu leżał żebrak okry­ty wrzo­da­mi, imie­niem Łazarz. Pra­gnął on nasy­cić się odpad­ka­mi ze sto­łu boga­cza; nad­to i psy przy­cho­dzi­ły i liza­ły jego wrzo­dy. Umarł żebrak i anio­ło­wie zanie­śli go na łono Abra­ha­ma. Umarł tak­że bogacz i został pogrze­ba­ny. Gdy w Otchła­ni, pogrą­żo­ny w mękach, pod­niósł oczy, ujrzał z dale­ka Abra­ha­ma i Łaza­rza na jego łonie. I zawo­łał: „Ojcze Abra­ha­mie, uli­tuj się nade mną i poślij Łaza­rza; niech koniec swe­go pal­ca umo­czy w wodzie i ochło­dzi mój język, bo strasz­nie cier­pię w tym pło­mie­niu”. Lecz Abra­ham odrzekł: „Wspo­mnij, synu, że za życia otrzy­ma­łeś swo­je dobra, a Łazarz prze­ciw­nie, nie­do­lę; teraz on tu dozna­je pocie­chy, a ty męki cier­pisz. A prócz tego mię­dzy nami a wami zio­nie ogrom­na prze­paść, tak że nikt, choć­by chciał, stąd do was przejść nie może ani stam­tąd do nas się prze­do­stać”. Tam­ten rzekł: „Pro­szę cię więc, ojcze, poślij go do domu moje­go ojca. Mam bowiem pię­ciu bra­ci: niech ich prze­strze­że, żeby i oni nie przy­szli na to miej­sce męki”. Lecz Abra­ham odparł: „Mają Moj­że­sza i Pro­ro­ków, niech­że ich słu­cha­ją”. Tam­ten odrzekł: „Nie, ojcze Abra­ha­mie, lecz gdy­by kto z umar­łych poszedł do nich, to się nawró­cą”. Odpo­wie­dział mu: „Jeśli Moj­że­sza i Pro­ro­ków  nie słu­cha­ją, to choć­by kto z umar­łych powstał, nie uwie­rzą”.   

Przy­po­wieść o boga­czu i Łaza­rzu mówi naj­pierw o ludz­kiej śle­po­cie. Nie, bynaj­mniej nie cho­dzi o fizycz­ną ułom­ność. To ułom­ność ducha. Boga­ty czło­wiek, opły­wa­ją­cy w dostat­ki, przez lata nie potra­fił zoba­czyć czło­wie­ka potrze­bu­ją­ce­go pomo­cy. Przy­wią­za­nie do zgro­ma­dzo­nych dóbr uczy­ni­ło go śle­pym, a prze­cież dys­po­nu­jąc tak wiel­kim dobyt­kiem mógł wspo­móc Łaza­rza. I wów­czas bogac­two było­by dro­gą do chwa­ły. Z cza­sem bogacz odzy­skał zdol­ność dobre­go widze­nia, ale wte­dy było już za póź­no. Sta­ło się to wów­czas, gdy w Otchła­ni w peł­ni roz­po­znał swo­ją sytu­ację i zro­zu­miał błę­dy swe­go życia. I to jest pierw­szy wnio­sek z Jezu­so­wej przy­po­wie­ści. War­to jesz­cze zwró­cić uwa­gę na proś­bę boga­cza, skie­ro­wa­ną do Abra­ha­ma. To nic inne­go jak modli­twa. Nie­ste­ty, modli­twa zano­szo­na z Otchła­ni oka­za­ła się nie­sku­tecz­na. Modli­twa jest wiel­ką mocą, nie­któ­rzy nawet zwra­ca­ją uwa­gę, że ma coś z Boga, jest wszech­moc­na. Ale to doty­czy nasze­go dziś. Zatem wła­śnie dziś nie wol­no o niej zapo­mnieć.

PONIEDZIAŁEK Za 8,1–8; Łk 9,46–50

Sło­wo Boże: Pan Zastę­pów skie­ro­wał do mnie  nastę­pu­ją­ce sło­wo: „Ogar­nę­ła Mnie zazdrość wiel­ka o Syjon i zapło­ną­łem wiel­ką żar­li­wo­ścią o nie­go. Powró­cę zno­wu na Syjon i zamiesz­kam zno­wu w Jeru­za­lem. I zno­wu Jeru­za­lem nazwą Mia­stem Wier­nym, a górę Pana Zastę­pów – górą świę­tą”.

Grzech, nie­wier­ność, nie­pra­wość, lek­ce­wa­że­nie pra­wa Boże­go – moż­na wciąż wymie­niać bez­dro­ża naro­du wybra­ne­go, mno­żąc kolej­ne okre­śle­nia. Ale gdy ta dra­ma­tycz­na sytu­acja trwa, Bóg w swej nie­po­ję­tej miło­ści tra­ci cier­pli­wość. Nie po to, by zapło­nąć jesz­cze moc­niej­szym gnie­wem. Tra­ci cier­pli­wość, bo już nie chce dłu­żej cze­kać na swój naród i sam przy­cho­dzi z pomo­cą. Sam ini­cju­je dzie­ło odno­wy ducho­wej. On sam uczy­ni nie­wier­ne mia­sto wier­nym. Dzi­siaj podob­nie, Bóg tra­cąc cier­pli­wość przy­po­mi­na orę­dzie o swym miło­sier­dziu. Nie wol­no tego zlek­ce­wa­żyć.

WTOREK Za 8,20–23; Łk 9,51–56

Sło­wo Boże: Tak mówi Pan Zastę­pów: „W przy­szło­ści przyj­dą ludy i miesz­kań­cy wie­lu miast. Miesz­kań­cy jed­ne­go mia­sta, idąc do dru­gie­go, będą mówi­li: Pójdź­my zjed­nać przy­chyl­ność Pana i szu­kać Pana Zastę­pów! – Ja tak­że idę”. I tak licz­ne ludy i mno­gie naro­dy przy­cho­dzić będą, aby szu­kać Pana  Zastę­pów.

Jakie są pra­gnie­nia Boga wzglę­dem czło­wie­ka? Bóg ocze­ku­je wza­jem­no­ści. Pra­gnie, by czło­wiek rów­nież niósł w swo­im ser­cu pra­gnie­nie spo­tka­nia ze swo­im Stwór­cą. Nic nie wzbu­dzi więk­szej rado­ści w Bożym Ser­cu, jak ludz­kie pra­gnie­nie, by usły­szeć swe­go Pana, by pójść za Jego gło­sem. By każ­de­go dnia, nie bacząc na to co było dotych­czas, wyko­nać kolej­ny krok w kie­run­ku Stwór­cy. Jeśli tak uczy­ni jeden czło­wiek, za nim pój­dą inni. To pra­gnie­nie win­no być tak moc­ne i trwa­łe, by zapa­lać wie­lu. Oby Pan dał nam takie pra­gnie­nia.

ŚRODA Wj 23,20–23; Mt 18,1–5.10

Wspo­mnie­nie św. Anio­łów Stró­żów

Sło­wo Boże: Oto Ja posy­łam anio­ła przed tobą, aby cię strzegł w cza­sie twej dro­gi i dopro­wa­dził cię do miej­sca, któ­re ci wyzna­czy­łem. Sza­nuj go i słu­chaj jego gło­su. Nie sprze­ci­wiaj się mu w niczym, gdyż nie prze­ba­czy waszych prze­wi­nień, bo imię moje jest w nim… Mój anioł poprze­dzi cię i zapro­wa­dzi…

Doty­czy­ło to całe­go naro­du: Bóg wysy­ła swe­go anio­ła, by pro­wa­dził lud. Osta­tecz­nie to On sam pro­wa­dzi. Choć czy­ni to wyko­rzy­stu­jąc swo­ich ducho­wych posłań­ców. Wte­dy cho­dzi­ło o dro­gę do zie­mi obie­ca­nej. Nasza zie­mia obie­ca­na to nie­bo – zba­wie­nie. Na tej dro­dze spo­tka­my wie­lu prze­ciw­ni­ków, wie­le nie­bez­pie­czeństw. Ale mamy według Boże­go zapew­nie­nia sku­tecz­ną pomoc – to anio­ło­wie. To Anioł Stróż każ­de­go z nas. Dziś trze­ba oży­wić wia­rę w jego obec­ność przy nas każ­de­go dnia. By z niej dobrze korzy­stać.

CZWARTEK Ne 8,1–4a.5–6.7b–12;  Łk 10,1–12

Sło­wo Boże: Cały lud, jak jeden mąż, zgro­ma­dził się na pla­cu przed Bra­mą Wod­ną. I doma­ga­li się od pisa­rza Ezdra­sza, by przy­niósł księ­gę Pra­wa Moj­że­szo­we­go, któ­re Pan nadał Izra­elo­wi. Pierw­sze­go dnia siód­me­go mie­sią­ca kapłan Ezdrasz przy­niósł Pra­wo przed zgro­ma­dze­nie, w któ­rym uczest­ni­czy­li wszy­scy męż­czyź­ni.

Był w tym widocz­ny entu­zjazm ludzi two­rzą­cych coś nowe­go i zara­zem powra­ca­ją­cych do tego, co zapo­mnia­ne, odkry­wa­ją­cych wła­sne korze­nie. Ludzi radu­ją­cych się na nowo sło­wem Boga. Pra­gnie­nie sło­wa zgro­ma­dzi­ło ich po dniach roz­pro­sze­nia. Na powrót słu­cha­jąc sło­wa sta­li się ludem, jed­no­ścią. Sło­wo Pana było praw­dzi­wie fun­da­men­tem nowe­go życia tej wspól­no­ty. Dziś może­my usły­szeć gło­sy prze­ciw­ne. Wie­lu chce, by sło­wo Boże pozo­sta­ło ukry­te, na ubo­czu życia spo­łecz­ne­go. Ale my wie­my, że to dro­ga doni­kąd.

PIĄTEK Ba 1,15–22; Łk 10,13–16

Sło­wo Boże: Panu, Bogu nasze­mu, należ­na jest spra­wie­dli­wość, nam zaś rumie­niec wsty­du na twa­rzy, jak to jest obec­nie, oraz każ­de­mu czło­wie­ko­wi na zie­mi judz­kiej i miesz­kań­com Jeru­za­lem, kró­lom, zwierzch­ni­kom, kapła­nom, pro­ro­kom i przod­kom naszym, ponie­waż zgrze­szy­li­śmy przed Panem.

Oto bło­go­sła­wio­ne owo­ce rze­tel­nej reflek­sji nad życiem wspól­no­ty. Był czas grze­chu, zapo­mnie­nia o Bogu. Nastą­pi­ły trud­ne chwi­le. Ale nad­szedł też czas namy­słu. I wnio­sek: zgrze­szy­li­śmy. I rzą­dzą­cy, i rzą­dze­ni. Ducho­wi prze­wod­ni­cy, paste­rze i pro­sty lud. Ojco­wie nasi i my sami, bośmy poszli ich wzo­rem. Bło­go­sła­wio­na myśl, któ­ra pro­wa­dzi do uzna­nia swe­go grze­chu. A stąd już tyl­ko krok, by wejść na dro­gę nawró­ce­nia. By pro­sić o miło­sier­dzie i pojąć wiel­kość Boże­go prze­ba­cze­nia. Tak, potrzeb­na jest rze­tel­na reflek­sja nad swo­im życie.

SOBOTA Ba 4,5–12.27–29; Łk 10,17–24

Sło­wo Boże: Ufaj­cie, dzie­ci, wołaj­cie do Boga, a Ten, któ­ry dopu­ścił to na was, będzie o was pamię­tał. Jak bowiem, błą­dząc, myśle­li­ście o odstą­pie­niu od Boga, tak teraz, nawró­ciw­szy się, szu­kaj­cie Go dzie­się­cio­krot­nie. Albo­wiem Ten, któ­ry zesłał na was to zło, przy­wie­dzie radość wiecz­ną wraz z wyba­wie­niem waszym.

Przy­szły trud­ne chwi­le w życiu całe­go naro­du. Wie­lu mogło pytać (iż pew­no­ścią tak czy­ni­li): gdzie jest Bóg, o któ­rym sły­sze­li­śmy, że doko­ny­wał wiel­kich rze­czy wobec naszych ojców? Gdzie jest Bóg, że dzie­ją się tak strasz­ne rze­czy? I w obli­czu takich pytań pro­rok odpo­wia­da krót­ko: ufaj­cie, dzie­ci! To zna­czy, nie oskar­żaj­cie swe­go Pana o obo­jęt­ność i zapo­mnie­nie. Bo jeśli Bóg dopu­ścił coś trud­ne­go, to nie po to, by kogoś znisz­czyć. Prze­ciw­nie, Pan chce zbu­do­wać coś cen­ne­go w naszym życiu. Pozwól­my Mu na to.

ks. Roman Sła­weń­ski