Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dziewiętnasty Tydzień Zwykły 12 – 17 VIII 2019

Ewangelia Łk 12,32-48 Gotowość na przyjście Pana

NIEDZIELA: Mdr 18,6–9; Hbr 11,1–2.8–19; Łk 12,32–48

Ewan­ge­lia Łk 12,32–48 Goto­wość na przyj­ście Pana

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: Nie bój się, mała trzód­ko, gdyż spodo­ba­ło się Ojcu wasze­mu dać wam kró­le­stwo. Sprze­daj­cie wasze mie­nie i daj­cie jał­muż­nę. Spraw­cie sobie trzo­sy, któ­re nie nisz­cze­ją, skarb nie­wy­czer­pa­ny w nie­bie, gdzie zło­dziej się nie dosta­je ani mól nie nisz­czy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i ser­ce wasze. Niech będą prze­pa­sa­ne bio­dra wasze i zapa­lo­ne pochod­nie. A wy podob­ni do ludzi, ocze­ku­ją­cych swe­go pana, kie­dy z uczty wesel­nej powró­ci; aby mu zaraz otwo­rzyć, gdy nadej­dzie i zako­ła­cze. Szczę­śli­wi owi słu­dzy, któ­rych pan zasta­nie czu­wa­ją­cych, gdy nadej­dzie. Zapraw­dę powia­dam wam: Prze­pa­sze się i każe im zasiąść do sto­łu, a obcho­dząc będzie im usłu­gi­wał. Czy o dru­giej, czy o trze­ciej stra­ży przyj­dzie, szczę­śli­wi oni, gdy ich tak zasta­nie. A to rozu­miej­cie, że gdy­by gospo­darz wie­dział, o któ­rej godzi­nie zło­dziej ma przyjść, nie pozwo­lił­by wła­mać się do swe­go domu. Wy też bądź­cie goto­wi, gdyż o godzi­nie, któ­rej się nie domy­śla­cie, Syn Czło­wie­czy przyj­dzie. Wte­dy Piotr zapy­tał: Panie, czy do nas mówisz tę przy­po­wieść, czy też do wszyst­kich? Pan odpo­wie­dział: Któż jest owym rząd­cą wier­nym i roz­trop­nym, któ­re­go pan usta­no­wi nad swo­ją służ­bą, żeby na czas wydzie­lał jej żyw­ność? Szczę­śli­wy ten słu­ga, któ­re­go pan, powró­ciw­szy, zasta­nie przy tej czyn­no­ści. Praw­dzi­wie powia­dam wam: Posta­wi go nad całym swo­im mie­niem. Lecz jeśli ów słu­ga powie sobie w duszy: “Mój pan ocią­ga się z powro­tem” i zacznie bić słu­gi i słu­żeb­ni­ce, a przy tym jeść, pić i upi­jać się, to nadej­dzie pan tego słu­gi w dniu, kie­dy się nie spo­dzie­wa, i o godzi­nie, któ­rej nie zna; każe go ćwiar­to­wać i z nie­wier­ny­mi wyzna­czy mu miej­sce. Słu­ga, któ­ry zna wolę swe­go pana, a nic nie przy­rzą­dził i nie uczy­nił zgod­nie z jego wolą, otrzy­ma wiel­ką chło­stę. Ten zaś, któ­ry nie zna jego woli i uczy­nił coś god­ne­go kary, otrzy­ma małą chło­stę. Komu wie­le dano, od tego wie­le wyma­gać się będzie; a komu wie­le zle­co­no, tym wię­cej od nie­go żądać będą. Mamy być podob­ni do ludzi ocze­ku­ją­cych na swe­go pana – takie zada­nie sta­wia nam Jezus. To zna­czy, że jeste­śmy odpo­wie­dzial­ni nie tyl­ko przed samym sobą za to, co dzie­je się w naszym życiu, ale tak­że przed Jezu­sem. Gdy Pan przy­bę­dzie, liczy na to, że spo­tka ludzi, któ­rzy Go ocze­ku­ją. To wyma­ga, by z ser­ca swe­go sta­now­czo usu­wać wszyst­ko, co kry­je w sobie zna­mio­na obo­jęt­no­ści, dystan­su, uciecz­ki przed zaan­ga­żo­wa­niem. Nie­ste­ty, lęka­my się więk­szych wyma­gań, uni­ka­my sta­łych odpo­wie­dzial­no­ści, chęt­nie przyj­mu­je­my pozy­cję zdy­stan­so­wa­ne­go obser­wa­to­ra. Lecz to nie może zado­wo­lić Jezu­sa. On pra­gnie mieć obok sie­bie ludzi praw­dzi­wie czu­wa­ją­cych, to zna­czy ludzi odda­ją­cych swe siły dla Ewan­ge­lii. Każ­dy czas wyma­ga, by strzec w ser­cu tego, co nazy­wa­my zasie­wem Ewan­ge­lii. W naszych cza­sach jed­nak­że szcze­gól­nym wyra­zem tego czu­wa­nia jest tro­ska o rodzi­nę i Kościół. Nade wszyst­ko zaś tro­ska o zdro­wy roz­są­dek w myśle­niu o czło­wie­ku. Tyl­ko tyle – ale dziś to napraw­dę bar­dzo dużo.

PONIEDZIAŁEK Pwt 10,12–22; Mt 17,22–27

Sło­wo Boże: Doko­naj­cie więc obrze­za­nia waszych serc, nie bądź­cie nadal ludem o twar­dym kar­ku, albo­wiem Pan, Bóg wasz, jest Bogiem nad boga­mi i Panem nad pana­mi, Bogiem wiel­kim, potęż­nym i strasz­li­wym, któ­ry nie ma wzglę­du na oso­by i nie przyj­mu­je podar­ków. On wymie­rza spra­wie­dli­wość sie­ro­tom i wdo­wom…

Na czym pole­ga obrze­za­nie ser­ca, do któ­re­go wzy­wa swój lud Pan? Fizycz­nie obrze­za­nie jest widocz­nym zna­kiem związ­ku z Bogiem, pod­da­nia się Bogu. To znak, któ­ry mówi noszą­cym go i wszyst­kim innym, że czło­wiek nale­ży do Boga, że jest zwią­za­ny przy­mie­rzem, umo­wą, któ­ra wyma­ga wza­jem­nej lojal­no­ści. W obrze­za­niu ser­ca cho­dzi o wewnętrz­ne posta­wy, o ducho­we decy­zje czło­wie­ka, przez któ­re doko­nu­je się oso­bi­ste uzna­nie Boga ze swe­go Pana. I tu liczy się wyłącz­nie szcze­rość ludz­kie­go ser­ca.

WTOREK Ef 1,3–6.11–12; J 19,25–27

W Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej: ŚWIĘTO NMP KALWARYJSKIEJ

Sło­wo Boże: Niech będzie bło­go­sła­wio­ny Bóg i Ojciec nasze­go Pana Jezu­sa Chry­stu­sa; On napeł­nił nas wszel­kim bło­go­sła­wień­stwem ducho­wym na wyży­nach nie­bie­skich – w Chry­stu­sie. W Nim bowiem wybrał nas przed zało­że­niem świa­ta, aby­śmy byli świę­ci i nie­ska­la­ni przed Jego obli­czem.

Jeśli patrzy­my na Mary­ję i współ­czu­je­my Jej w bólu prze­ży­wa­nym pod krzy­żem Syna, jeśli podzi­wia­my Jej nie­złom­ną wia­rę, jeśli zdu­mie­wa nas głę­bo­ka ufność, któ­rą zacho­wa­ła tak­że na Gol­go­cie, to na pew­no nie może­my przy­jąć roli widzów oglą­da­ją­cych pomnik, choć­by był naj­pięk­niej­szy. Sta­je­my przy Maryi w posta­wie wdzięcz­no­ści, bo łaska Boga uczy­ni­ła wiel­kie rze­czy w Jej życiu, a przez Nią tak­że dla nas. Żyjąc dziś może­my z tego nadal obfi­cie korzy­stać. Bo Ona otrzy­ma­ła to i prze­cho­wa­ła dla nas.

ŚRODA Pwt 34,1–12; Mt 18,15–20

Sło­wo Boże: Nie powstał wię­cej w Izra­elu pro­rok podob­ny do Moj­że­sza, któ­ry by poznał Pana twa­rzą w twarz, ani rów­ny we wszyst­kich zna­kach i cudach, któ­re pole­cił mu Pan czy­nić w zie­mi egip­skiej wobec fara­ona, wszyst­kich sług jego i całe­go jego kra­ju; ani rów­ny mocą ręki i całą wiel­ką gro­zą, jaką wywo­łał Moj­żesz…

Moj­żesz był dla Izra­ela nie­kwe­stio­no­wa­nym auto­ry­te­tem. Nigdy nie powstał ktoś, kto by go prze­wyż­szył. Rów­no­cze­śnie jed­nak zna­my wie­lu, któ­rzy podej­mo­wa­li wyjąt­ko­we zada­nia i wyka­za­li wier­ność swe­mu powo­ła­niu. Ich wiel­kość jest nie mniej­sza niż ta, któ­rą osią­gnął Moj­żesz, bo wiel­kość rodzi się z wier­no­ści Bogu nie­za­leż­nie od tego, czy i jak spek­ta­ku­lar­ne są nasze zada­nia. Pochwa­ła Moj­że­sza, pisa­na ręką natchnio­ne­go auto­ra, jest zachę­tą, byśmy wier­nie wypeł­nia­li swo­je zada­nia i tak two­rzy­li praw­dzi­wą wiel­kość, któ­rą osta­tecz­nie zna tyl­ko Pan.

CZWARTEK Ap 11,19a;12,1.3–6a.10ab; 1 Kor 15,20–26; Łk 1,39–56

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NMP

Sło­wo Boże: Świą­ty­nia Boga w nie­bie się otwar­ła i Arka Jego Przy­mie­rza uka­za­ła się w Jego świą­ty­ni. Potem uka­zał się wiel­ki znak na nie­bie: Nie­wia­sta oble­czo­na w słoń­ce i księ­życ pod jej sto­pa­mi, a na jej gło­wie wie­niec z gwiazd dwu­na­stu. A jest brze­mien­na. I woła, cier­piąc bóle i męki rodze­nia.

Trium­fu­ją­ca nie­wia­sta. Ubo­ga miesz­kan­ka Naza­re­tu, podej­rze­wa­na przez zaślu­bio­ne­go męż­czy­znę o nie­wier­ność, zmu­szo­na do rodze­nia dziec­ka w bydlę­cej staj­ni, ska­za­na na ponie­wier­kę w obcym kra­ju. Rów­no­le­gle obok tego pasma udręk pły­nie przez Jej ser­ce żar­li­wa modli­twa, rady­kal­ne zaufa­nie Stwór­cy, nie­za­chwia­na wia­ra. I to jest sekret wiel­ko­ści Wnie­bo­wzię­tej. Wier­nie wypeł­nia­jąc zamiar Boga sta­ła się praw­dzi­wą Arką Przy­mie­rza – miej­scem, w któ­rym Bóg zło­żył swą obec­ność. Tan znak spe­cjal­nie dla nas trwa nadal.

PIĄTEK Joz 24,1–13; Mt 19,3–12

Sło­wo Boże: Jozue prze­mó­wił wte­dy do całe­go naro­du: „Tak mówi Pan Bóg Izra­ela: Ja wzią­łem ojca wasze­go, Abra­ha­ma, z kra­ju po dru­giej stro­nie Rze­ki i prze­pro­wa­dzi­łem go przez całą zie­mię Kana­an, i roz­mno­ży­łem ród jego, dając mu Iza­aka. Iza­ako­wi dałem Jaku­ba i Eza­wa, Eza­wo­wi dałem w posia­da­nie górę Seir…”.

Jozue pro­wa­dząc Izra­ela przy­po­mi­na, co Bóg uczy­nił dla swe­go ludu, wspo­mi­na poprzed­ni­ków. Bo wiel­cy ludzie są praw­dzi­wą pamię­cią naro­du, tak­że Kościo­ła. Są praw­dzi­wy­mi pro­ro­ka­mi, gdyż wska­zu­ją, jak wie­le uczy­nił Bóg. Są żywą pamię­cią, któ­ra prze­cho­wu­je naj­waż­niej­sze wspo­mnie­nia. Dziś gdy umy­sły wie­lu opa­no­wu­je naiw­ny kult wiecz­nej mło­do­ści i nie­po­ha­mo­wa­ne pra­gnie­nie zacho­wa­nia mło­do­ści, tym bar­dziej war­to zoba­czyć i uznać war­tość i pięk­no tego, co jest naszą ducho­wą histo­rią – to w niej odczy­tu­je­my wyjąt­ko­wą wier­ność Boga.

SOBOTA Iz 61,1–3a lub 2 P 1,2–11; Mk 1,14–20

W Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej świę­to św. Jac­ka

Sło­wo Boże: Dla­te­go też wła­śnie, doło­żyw­szy całej pil­no­ści, dodaj­cie do wia­ry waszej cno­tę, do cno­ty pozna­nie, do pozna­nia powścią­gli­wość, do powścią­gli­wo­ści cier­pli­wość, do cier­pli­wo­ści poboż­ność, do poboż­no­ści przy­jaźń bra­ter­ską, do przy­jaź­ni bra­ter­skiej zaś miłość. Gdy bowiem będzie­cie je mie­li, i to w obfi­to­ści, nie pozo­sta­wią was one bez­czyn­ny­mi…

Apo­stoł Piotr zwra­ca uwa­gę na koniecz­ność har­mo­nij­ne­go roz­wo­ju ducho­we­go i moral­ne­go. Jeśli pra­gnie­my roz­wi­jać naszą wia­rę, koniecz­na jest tro­ska o roz­wój poszcze­gól­nych cnót, któ­rym towa­rzy­szy powścią­gli­wość, cier­pli­wość, poboż­ność i praw­dzi­we bra­ter­stwo. Zwień­cze­niem tych postaw jest miłość. I dopie­ro wów­czas doko­nu­je się coś, co moż­na nazwać praw­dzi­wym pozna­niem Jezu­sa. Pra­wi­dło­wo roz­wi­ja­na wia­ra two­rzy spój­ną oso­bo­wość czło­wie­ka. Spój­ność ta obej­mu­je myśle­nie, pra­gnie­nia, sło­wa, decy­zje i dzia­ła­nie czło­wie­ka.

ks. Roman Sła­weń­ski