Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Jak Beata Szydło została gangsterem

tv faul

Wie­le reform uda­ło się rzą­do­wi poprzed­niej kaden­cji prze­pro­wa­dzić: budzą­ce furię opo­zy­cji pro­gra­my spo­łecz­ne czy przy­wró­ce­nie nor­mal­no­ści w szkol­nic­twie poprzez likwi­da­cję gim­na­zjów i reani­ma­cję ośmio­kla­so­wej pod­sta­wów­ki. Z róż­nym skut­kiem roz­li­cza­ni są afe­rzy­ści od „pry­wa­ty­za­cji” kamie­nic. Ale jed­nej waż­nej spra­wy nawet nie tknię­to: repo­lo­ni­za­cji mediów. Dla­te­go wła­śnie widzo­wie TVN dowi­dzie­li się 17 listo­pa­da, że była pre­mier Beata Szy­dło ma za przy­ja­ciół sute­ne­rów i kry­mi­na­li­stów.

Moż­na się z tego pomó­wie­nia śmiać ‒ tak bar­dzo jest absur­dal­ne. Ale śmie­chem nie da się ode­przeć wszyst­kich plu­ga­wych pomó­wień i szy­derstw. Mie­sią­ca­mi trwa­ła nagon­ka na śp. mini­stra Jana Szysz­kę za pod­ję­cie wal­ki z kor­ni­ka­mi, mani­pu­lo­wa­no infor­ma­cja­mi na temat awa­rii war­szaw­skiej oczysz­czal­ni ście­ków „Czaj­ka”. Teraz na tape­cie jest pol­skie okno na Bał­tyk ‒ prze­kop Mie­rzei Wiśla­nej, mają­cy spo­wo­do­wać stra­ty eko­lo­gicz­ne, jak powta­rza­ją Rosja­nie, powo­łu­jąc się na jed­ną z pol­skich libe­ral­no-lewi­co­wych gazet.

O kłam­stwach na temat Smo­leń­ska, „pija­ne­go gene­ra­ła Bła­si­ka” i „brzo­zy Ano­di­ny” przy­po­mi­nać nie trze­ba. Głę­bo­ko wry­ły się w pamięć kpi­ny z ludzi palą­cych w 2010 roku zni­cze pod pała­cem pre­zy­denc­kim ‒ podob­nie corocz­ne opo­wie­ści o „pol­skich faszy­stach i anty­se­mi­tach” na Mar­szu Nie­pod­le­gło­ści. Wszyst­kie te rewe­la­cje kol­por­to­wa­ne są dalej w Pol­skę i świat, poja­wia­ją się w zachod­niej pra­sie opi­nio­twór­czej, wywo­łu­ją kolej­ne nagon­ki bruk­sel­skie­go „rzą­du” Euro­py na War­sza­wę. Naro­bi­ły szko­dy co nie­mia­ra, bo zamą­ci­ły w gło­wach rów­nież przy­zwo­itym ludziom, któ­rzy pobie­gli do urn gło­so­wać prze­ciw­ko pra­wi­cy i rato­wać demo­kra­cję.

Oplu­wa­no już róż­nych poli­ty­ków, ale Beata Szy­dło dłu­go mia­ła spo­kój. Kie­dy oka­za­ło się, że bije rekor­dy w ran­kin­gach zaufa­nia spo­łecz­ne­go, tęgie gło­wy z TVN wymy­śli­ły, że trze­ba jej auto­ry­tet znisz­czyć. Zaczę­to od syna euro­po­słan­ki, ks. Tymo­te­usza Szy­dło. Wziął urlop? Cze­mu? Bo pew­nie ma dziec­ko. Praw­nik repre­zen­tu­ją­cy kapła­na zapo­wie­dział wyta­cza­nie pro­ce­sów w imie­niu swo­je­go klien­ta mediom, roz­po­wszech­nia­ją­cym infor­ma­cje o jego rze­ko­mym ojco­stwie.

Gru­bo szy­te łgar­stwo ‒ infor­ma­cja o kon­tak­tach Beaty Szy­dło ze świa­tem prze­stęp­czym ‒ zasie­je ziar­no. Czy­tel­ni­cy załga­nej pra­sy i widzo­wie TVN nie się­ga­ją z regu­ły po inne źró­dła wie­dzy. Zacho­wu­ją się, jak­by żyli w sek­cie. Uwie­rzą zatem w to, że urzę­du­ją­ca wów­czas pre­mier spo­tka­ła się w 2017 roku w pomor­skim Rytlu z sute­ne­ra­mi i dile­ra­mi nar­ko­ty­ko­wy­mi. A praw­da, że poje­cha­ła tam z ówcze­snym mini­strem obro­ny Anto­nim Macie­re­wi­czem i ówcze­snym mini­strem śro­do­wi­ska Janem Szysz­ką po wichu­rze, któ­ra wyrzą­dzi­ła ogrom­ne stra­ty, nie ma szans prze­bić się w mediach ste­ro­wa­nych przez ludzi opę­ta­nych nie­na­wi­ścią. Podob­nie jak fakt, że Sła­wo­mir K. i Bar­tosz L., w 2017 roku uczest­ni­cy bój­ki zakoń­czo­nej śmier­cią jed­ne­go z sze­fów trój­miej­skie­go pół­świat­ka, poja­wi­li się w Rytlu jako „wolon­ta­riu­sze” i usta­wi­li w odpo­wied­nim miej­scu do zdjęć.

Nie powin­no być dłu­żej tak, że będą­ce w obcych rękach media repre­zen­tu­ją inte­re­sy swo­ich zagra­nicz­nych wła­ści­cie­li. Więk­sza część lokal­nej pra­sy nale­ży do nie­miec­kich wydaw­ców, a TVN do ame­ry­kań­skie­go kon­cer­nu. W Unii Euro­pej­skiej, np. w Niem­czech czy Fran­cji, obec­ność na ryn­ku zagra­nicz­nej pra­sy jest ogra­ni­czo­na pro­cen­to­wo. Ale na zapo­wie­dzi wpro­wa­dze­nia podob­nych regu­la­cji w Pol­sce „total­ni” zare­ago­wa­li histe­rycz­nie. Prze­cież stra­ci­li­by pro­pa­gan­do­wą tubę, kreu­ją­cą nie­rze­czy­wi­stość. A nowy Senat nie zechce pew­nie przy­jąć takiej usta­wy. Stra­co­na oka­zja ‒ może od tego nale­ża­ło zacząć po wybo­rach 2015 roku?

Anna Zechen­ter