Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Katolickie „wiem wszystko”

Katolickie „wiem wszystko”/fot. J. Socha

Pew­na nie­wiel­ka ksią­żecz­ka w zie­lo­nej płó­cien­nej okład­ce od dzie­ciń­stwa wzbu­dza­ła we mnie wiel­kie zain­te­re­so­wa­nie, połą­czo­ne z fascy­na­cją. Mała ksią­żecz­ka nosi­ła jak­że zna­mien­ny tytuł „Wiem wszyst­ko”. Nie­mal bez prze­rwy ją wer­to­wa­łem, mając nadzie­ję, że po jej prze­czy­ta­niu zawar­ta w tytu­le zapo­wiedź sta­nie się fak­tem. I przy­znać muszę, że dowie­dzia­łem się z niej wie­lu inte­re­su­ją­cych rze­czy. Do dziś mam przed oczy­ma znaj­du­ją­ce się w niej obraz­ki dino­zau­rów i… wie­lo­krąż­ków.

Pręd­ko zda­łem sobie jed­nak spra­wę, że nie pomo­że mi ona poznać tego, co naj­waż­niej­sze – ducho­wej stro­ny rze­czy­wi­sto­ści, że to tytu­ło­we „wszyst­ko” to jed­nak… nie wszyst­ko.

Powo­li i z począt­ku dość nie­śmia­ło zaczą­łem wer­to­wać wte­dy inną książ­kę, któ­rej dokład­ne­go tytu­łu już nie pamię­tam, ale był to kate­chizm, w któ­rym praw­dy wia­ry popar­te były licz­ny­mi cyta­ta­mi z Pisma Świę­te­go. I tak wie­dzę o mate­rii dopeł­ni­łem wie­dzą ducho­wą, docho­dząc od wnio­sku, że bez zna­jo­mo­ści prawd wia­ry nasza wie­dza o rze­czy­wi­sto­ści jest ułom­na i czę­ścio­wa, a kate­chizm to takie nasze kato­lic­kie „Wiem wszyst­ko”.

***

Inte­re­su­ją­ce potwier­dze­nie tej kon­sta­ta­cji zna­la­złem po wie­lu, wie­lu latach w zna­ko­mi­tym apo­lo­ge­tycz­nym dzie­le „Obro­na reli­gii kato­lic­kiej”, nasze­go świę­te­go ks. bp. Józe­fa Seba­stia­na Pel­cza­ra. Cytu­je on tam bowiem nie­ja­kie­go „filo­zo­fa XIX w. Jouf­froya”, któ­ry pisał: „Czy­taj­cie ksią­żecz­kę, któ­rą zowią kate­chi­zmem, a znaj­dzie­cie w niej odpo­wiedź na wszyst­kie posta­wio­ne przez filo­zo­fię pyta­nia, na wszyst­kie bez wyjąt­ku. Zapy­taj­cie chrze­ści­ja­ni­na: Skąd się wziął ród ludz­ki? On to wie. Dokąd ten­że idzie? On to wie. Jak idzie? On to wie. Zapy­taj­cie małe dzie­cię, któ­re w swo­im życiu nie zasta­na­wia­ło się nad tymi pyta­nia­mi, po co żyje tu na zie­mi i co się z nim sta­nie po śmier­ci, a udzie­li wam odpo­wie­dzi prze­dziw­nej i wznio­słej, któ­rej wpraw­dzie nie rozu­mie, ale któ­ra mimo to zasłu­gu­je na podziw. Zapy­taj­cie: jak i po co został stwo­rzo­ny świat? Dla­cze­go Bóg pomie­ścił na nim zwie­rzę­ta i rośli­ny? Jak zalud­nio­na zosta­ła zie­mia, czy przez jed­ną rodzi­nę czy przez wię­cej rodzin? Dla­cze­go ludzie mówią róż­ny­mi języ­ka­mi? Dla­cze­go cier­pią i wal­czą ze sobą, i jak to wszyst­ko się skoń­czy? On to wie. Począ­tek świa­ta i rodu ludz­kie­go, powsta­wa­nie ras, prze­zna­cze­nie czło­wie­ka w tym i przy­szłym życiu, sto­su­nek czło­wie­ka do Boga, obo­wiąz­ki czło­wie­ka wzglę­dem bliź­nich, pra­wa czło­wie­ka co do stwo­rzeń – wszyst­ko to nie sta­no­wi dla nie­go tajem­ni­cy. A gdy doro­śnie, nie będzie się rów­nież kło­po­tać o odpo­wiedź na pyta­nie co do pra­wa przy­ro­dzo­ne­go, pra­wa pań­stwo­we­go i pra­wa naro­dów, gdyż wypły­wa to jasno i jak­by samo z sie­bie z chry­stia­ni­zmu”.

***

Pacho­lę, zna­ją­ce kate­chizm docho­dzi do takiej wie­dzy o rze­czach Bożych, do jakiej nie doszedł ów boski Pla­ton” – dodał do tych wywo­dów nasz świę­ty. No tak – pomy­śla­łem sobie wte­dy – czyż nie­jed­no takie pacho­lę nie potra­fi­ło­by zawsty­dzić w tej „zna­jo­mo­ści” nie tyl­ko Pla­to­na, ale i nas, doro­słych kato­li­ków? Bycie zawsty­dzo­nym nie jest uczu­ciem przy­jem­nym, zatem na nowo zaczą­łem wer­to­wać wszyst­kie swo­je kate­chi­zmy (a mam ich spo­ro) – i muszę przy­znać, że dowie­dzia­łem się z nich wie­lu nie­zna­nych mi dotąd rze­czy. W cza­sie wie­czor­nej modli­twy w rodzin­nym gro­nie zaczę­li­śmy też czy­tać „Kom­pen­dium Kate­chi­zmu Kościo­ła Kato­lic­kie­go”.

Do stu­dio­wa­nia kate­chi­zmu zachę­cił mnie tak­że doku­ment, któ­ry w ostat­nim cza­sie dał mi bar­dzo wie­le do myśle­nia: „Mani­fest wia­ry” ks. kard. Ger­har­da Mül­le­ra. Nie ule­ga bowiem wąt­pli­wo­ści, że chcąc ustrzec się śmier­dzą­cych here­zją błę­dów, nie zejść na manow­ce w kwe­stiach moral­nych, nie pod­dać się „dyk­ta­tu­rze rela­ty­wi­zmu” i sku­tecz­nie bro­nić naszej wia­ry musi­my przede wszyst­kim dobrze ją znać. To pod­sta­wo­wy i naj­waż­niej­szy waru­nek naszej orto­dok­sji. Kate­chi­zmy zatem w dłoń!

Hen­ryk Bej­da