Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Katolicy muszą się obudzić!

ks. inf. Ireneusz Skubiś

W Wyzna­niu Wia­ry pod­czas Mszy św. wypo­wia­da­my m.in. sło­wa: „Wie­rzę w jeden, świę­ty, powszech­ny i apo­stol­ski Kościół”. Czę­sto sły­szy­my też, bądź sami mówi­my: „mój Kościół”, „kocham Kościół”. Czy napraw­dę rozu­mie­my zna­cze­nie tych słów? War­to odpo­wie­dzieć sobie na pyta­nia: Jaki jest ten mój Kościół? W jaki spo­sób wyra­żam swo­ją wia­rę w Kościół? W jaki Kościół wie­rzę?

Kościół kato­lic­ki to Kościół Jezu­sa Chry­stu­sa, a sama jego nazwa wywo­dzi się z grec­kie­go sło­wa „kato­li­kos”, co ozna­cza „powszech­ny”. To okre­śle­nie wska­zu­je na rze­czy­wi­stość ogar­nia­ją­cą wszyst­ko i wszyst­kich. Kie­dy więc mówi­my: „Jeste­śmy kato­li­ka­mi”, powin­ni­śmy mieć na uwa­dze to, że jeste­śmy uczest­ni­ka­mi powszech­no­ści. Nie­kie­dy bywa­my zaże­no­wa­ni, bo wie­lu waha się, by w spo­sób zde­cy­do­wa­ny powie­dzieć: „Jestem kato­li­kiem”. Może to pewien kom­pleks niż­szo­ści? Przez lata reżi­mu komu­ni­stycz­ne­go w Pol­sce to, co kościel­ne, w tym kato­lic­kie, było ośmie­sza­ne i nisz­czo­ne, apa­rat pro­pa­gan­dy komu­ni­stycz­nej przez cały czas ata­ko­wał reli­gię, kato­lic­kość – i ludzie, nie chcąc się nara­żać, nie mówi­li gło­śno o swo­jej wie­rze.

W roz­mo­wach nie­któ­rzy wolą uży­wać for­mu­ły: „jestem chrze­ści­ja­ni­nem” – sło­wo „chrze­ści­ja­nin” wyda­je im się bar­dziej do przy­ję­cia, ponad­to zawie­ra jakieś prze­sła­nie eku­me­nicz­ne. Okre­śle­nie „kato­lik” ozna­cza coś bar­dziej kon­kret­ne­go: to chrze­ści­ja­nin zwią­za­ny z Rzy­mem, z Ojcem Świę­tym, co wska­zu­je na tra­dy­cję Kościo­ła Jezu­sa Chry­stu­sa. Oświad­cze­nie zatem: „Jestem kato­li­kiem” jest bar­dziej zobo­wią­zu­ją­ce, okre­śla­ją­ce moje sta­no­wi­sko, świa­do­mość przy­na­leż­no­ści. Jeste­śmy kato­li­ka­mi. Nie ma w tym nic nega­tyw­ne­go – wręcz prze­ciw­nie: będąc kato­li­ka­mi, nale­ży­my do wiel­kiej rodzi­ny wyznaw­ców Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­rej tu, na zie­mi, prze­wo­dzi papież. W Pol­sce 92,2 proc. spo­łe­czeń­stwa sta­no­wią kato­li­cy – jeste­śmy na pierw­szym miej­scu w świe­cie pod wzglę­dem liczeb­no­ści wyznaw­ców kon­kret­nej reli­gii.

Wyra­że­nie: „Jestem kato­li­kiem” powin­no coś zna­czyć, zwłasz­cza przed zbli­ża­ją­cy­mi się w naszym kra­ju wybo­ra­mi par­la­men­tar­ny­mi. Powin­no się prze­kła­dać na nasze życie spo­łecz­no-poli­tycz­ne i na nasze wybo­ry. Jako kato­li­cy mamy bowiem obo­wią­zek takie­go for­mu­ło­wa­nia naszych dążeń, by były zgod­ne z duchem reli­gii, któ­rej jeste­śmy wyznaw­ca­mi. Czę­sto poli­ty­cy, nawet bar­dzo bli­scy chrze­ści­jań­stwu, mają spe­cy­ficz­ny spo­sób patrze­nia na życie spo­łecz­ne, naro­do­we, poli­tycz­ne. Uwa­ża­ją, że naród chrze­ści­jań­ski powi­nien pod­le­gać ich spo­so­bo­wi myśle­nia. Niko­mu i nigdy nie wol­no zawłasz­czać Kościo­ła – jest on wła­sno­ścią Jezu­sa Chry­stu­sa, to On jest jego jedy­nym wła­ści­cie­lem.

Mówi­my o powszech­no­ści, czy­li kato­lic­ko­ści Kościo­ła, ale mówi­my też, że Kościół jest apo­stol­ski. Jako taki pod­le­ga więc wła­dzy apo­sto­łów – obok papie­ża kie­ro­wa­ny i admi­ni­stro­wa­ny jest przez bisku­pów, następ­ców Apo­sto­łów. I jesz­cze jed­no – nasz Kościół jest jeden. Wypo­wia­da­my wszak: „Wie­rzę w jeden, świę­ty, powszech­ny i apo­stol­ski Kościół”.

Jako kato­li­kom nie wol­no nam tkwić w jakimś zawsty­dze­niu czy kom­plek­sie, do cze­go dopro­wa­dzi­li nas komu­ni­ści, a dzi­siaj sta­ra­ją się tak czy­nić ich następ­cy, ośmie­sza­jąc Kościół, nagła­śnia­jąc jego potknię­cia i błę­dy, któ­re zda­rza­ją się prze­cież wszę­dzie tam, gdzie są ludzie. Dla­te­go kształt, jaki będą nada­wać przy­szli par­la­men­ta­rzy­ści pań­stwu, zale­ży od tego, jak my prze­ży­wa­my naszą kato­lic­kość, jak żyje­my Ewan­ge­lią.

Trze­ba być bli­sko tych poli­ty­ków, któ­rzy iden­ty­fi­ku­ją swo­ją opcję poli­tycz­ną z Magi­ste­rium Kościo­ła, z kato­lic­ką nauką spo­łecz­ną. Pań­stwo jest two­rem poli­tycz­nym, lecz naród ma pra­wo wpły­wać na życie poli­tycz­ne, bo to on jest suwe­re­nem. Przez kart­kę wybor­czą może zatem kształ­to­wać to, co jest naj­waż­niej­sze dla Pol­ski i Pola­ków.

Kie­dy zatem sły­szy­my woła­nie: „Kato­li­cy, obudź­cie się!”, miej­my na uwa­dze, że jest to zobo­wią­zu­ją­ce wezwa­nie, doty­czą­ce tak­że cza­su naj­bliż­szych wybo­rów. Wszy­scy powin­ni­śmy wziąć w nich udział i zagło­so­wać zgod­nie z wyzna­wa­ną wia­rą i naucza­niem Kościo­ła. Ci spo­śród nas, któ­rzy pozo­sta­ją w domach, popeł­nia­ją grzech zanie­dba­nia, któ­ry owo­cu­je tym, że do wła­dzy docho­dzą ate­iści, ludzie wro­go nasta­wie­ni do Kościo­ła i do same­go Pana Boga. Każ­dy kato­lik ma obo­wią­zek spraw­dze­nia list wybor­czych swo­je­go okrę­gu i dokład­ne­go przyj­rze­nia się kan­dy­da­tom. Oni nie pod­le­ga­ją wybo­ro­wi poli­ty­ków – ich wybo­ru doko­nu­ją oby­wa­te­le, czy­li my wszy­scy. Niech zatem pol­scy kato­li­cy będą świa­do­my­mi decy­den­ta­mi o losie kra­ju i wybio­rą tych, któ­rzy naj­le­piej będą repre­zen­to­wać ich w rzą­dzie.

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś