Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Kościół a naród

Kościół a naród

Św. Jan Paweł II 2 czerw­ca 1980 roku mówił w UNESCO: „Wyraz „ojczy­zna” łączy się z poję­ciem i rze­czy­wi­sto­ścią ojca. Ojczy­zna to jest ponie­kąd to samo co ojco­wi­zna, czy­li zasób dóbr, któ­re otrzy­ma­li­śmy w dzie­dzic­twie po ojcach. (…) Ojczy­zna więc to dzie­dzic­two, a rów­no­cze­śnie jest to wyni­ka­ją­cy z tego dzie­dzic­twa stan posia­da­nia – w tym rów­nież zie­mi, tery­to­rium, ale jesz­cze bar­dziej war­to­ści i tre­ści ducho­wych, jakie skła­da­ją się na kul­tu­rę dane­go naro­du (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość. Roz­mo­wy na prze­ło­mie tysiącle­ci, Kra­ków 2005, s. 66).

Sło­wa Wiel­kie­go Syna Pol­skie­go Naro­du uzmy­sła­wia­ją nam, że rów­nież tre­ści ducho­we przy­na­le­żą do mate­rii zna­cze­nia sło­wa ojczy­zna. Kie­dy dzi­siaj pona­wia­ne są ata­ki na Kościół, to war­to rów­nież widzieć je w tym klu­czu – ata­ku na war­to­ści ducho­we Pola­ków. Owszem, jed­na spra­wa to grze­chy ludzi Kościo­ła – one zawsze będą budzić sprze­ciw, ponie­waż bycie na świecz­ni­ku herol­da Ewan­ge­lii nie pozwa­la na hanieb­ne zacho­wa­nia. Ale zupeł­nie ina­czej rzecz się ma ze reali­zo­wa­niem roli stró­ża sumień – to jed­no z zadań Kościo­ła, któ­ry przy­po­mi­na Bożą kon­cep­cję w świe­cie peł­nym anty­kon­cep­tów na pod­sta­wo­we dzie­dzi­ny życia oso­bi­ste­go i spo­łecz­ne­go. Co cie­ka­we, wie­le razy w histo­rii nasze­go naro­du, to wła­śnie gło­sze­nie pod­sta­wo­wych praw wyni­ka­ją­cych z natu­ry stwo­rze­nia powo­ła­ne­go do życia przez Boga było osto­ją dla roda­ków tłam­szo­nych najaz­da­mi, roz­bio­ra­mi, wywo­żo­nych do lochów, łagrów i obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych czy mamio­nych tota­li­tar­ny­mi ide­olo­gia­mi bez Boga. Ten sam Kościół, gło­szą­cy praw­dę Bożą, był zaląż­kiem wol­no­ści w cza­sach naj­więk­sze­go znie­wo­le­nia, a dzi­siaj pró­bu­je się uczy­nić z  nie­go insty­tu­cję znie­wo­le­nia wobec roz­krzy­cza­nej dyk­ta­tu­ry swo­iście rozu­mia­nej „tole­ran­cji”.

Przy­po­mnij­my zatem, na kil­ku przy­kła­dach, rolę duchow­nych w krze­wie­niu war­to­ści sca­la­ją­cych ducha naro­du – księ­ży i zakon­ni­ków podej­mu­ją­cych trud budo­wa­nia i odbu­do­wy­wa­nia naro­du od pod­staw naj­głęb­szych fun­da­men­tów.

Ks. Piotr Skar­ga – szes­na­sto­wiecz­ny jezu­ita, któ­ry po imie­niu nazwał cho­ro­by toczą­ce Rzecz­po­spo­li­tą jego cza­sów w Kaza­niach sej­mo­wych. Nie­ste­ty, jego dia­gno­za nie wzbu­dzi­ła zna­czą­cej reflek­sji wśród szlach­ty, co z cza­sem dopro­wa­dzi­ło do stop­nio­we­go osła­bie­nia Pol­ski, zarów­no wewnętrz­nie – w gra­ni­cach toczą­cych się spo­rów rodo­wych, jak i poza nimi – na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej, co pod­pro­wa­dzi­ło do cał­ko­wi­te­go upad­ku i znik­nię­cia Rze­czy­po­spo­li­tej z mapy Euro­py… Przy­tom­na dia­gno­za wska­zu­ją­ca upa­dek szla­chet­nych war­to­ści sta­ła się pro­roc­twem, któ­re się wypeł­ni­ło ku zgu­bie Ojczy­zny.

Rafał (Józef) Kali­now­ski. To postać wie­lo­barw­na prze­ło­mu wie­ków XIXXX, poprzez wzgląd na róż­no­rod­ność form jego zaan­ga­żo­wa­nia w pie­lę­gno­wa­nie ducha naro­du. Naj­pierw zdo­był wykształ­ce­nie w Rosji, co wią­za­ło się z zaan­ga­żo­wa­niem woj­sko­wym – był więc inży­nie­rem ze stop­niem porucz­ni­ka w woj­sku car­skim. Zre­zy­gno­wał ze służ­by woj­sko­wej na rzecz zaan­ga­żo­wa­nia się w struk­tu­ry Powsta­nia Stycz­nio­we­go. Schwy­ta­ny, został zesła­ny na Sybe­rię, gdzie pod­jął pra­cę od pod­staw wśród wszyst­kich chcą­cych pod­jąć trud kształ­ce­nia. Jego ideą było przy­go­to­wa­nie roda­ków na powrót do Ojczy­zny, aby mogli ją odbu­do­wać swo­ją rze­tel­ną pra­cą. Na tym przy­kła­dzie widać jego wszech­stron­ność myśle­nia – jak trze­ba to była wal­ka, w obli­czu jej upad­ku, nadal jed­nak moż­na było podej­mo­wać wysi­łek mądre­go zago­spo­da­ro­wa­nia zaso­bów ludz­kich dla dobra naro­du, któ­ry nie prze­stał marzyć o wol­no­ści. Osta­tecz­nie został kapła­nem w zako­nie Kar­me­li­tów Bosych i nadal zabie­gał o roz­pa­la­nie ducha war­to­ścia­mi, któ­re przy­słu­żą się budo­wa­niu wspól­no­ty, co szcze­gól­nie ofiar­nie czy­nił przez posłu­gę kon­fe­sjo­na­łu i gło­sze­nie kon­fe­ren­cji ducho­wych. Wynie­sio­ny do chwa­ły ołta­rzy przez Papie­ża z Wado­wic, gdzie św. Rafał zbu­do­wał klasz­tor.

Brat Albert (Adam Chmie­low­ski). Jako mło­dzie­niec tra­wio­ny gorą­cą miło­ścią do Pol­ski chwy­cił za broń w powsta­niu 1863 roku. Ów żar mło­dzień­cze­go zaan­ga­żo­wa­nia wypa­lił w nim styg­mat w posta­ci ampu­ta­cji nogi po jed­nej z bitew. Dotknię­ty cier­pie­niem, zna­lazł ulgę w sztu­ce malar­stwa, któ­rej uczył się w Mona­chium. Owa wraż­li­wość arty­sty otwar­ła go na żywy obraz Chry­stu­sa w bliź­nich, zwłasz­cza tych bez­dom­nych, zanie­dba­nych… Nie wystar­czy­ło doraź­ne poma­ga­nie – wszedł w ich spo­sób życia, dzie­ląc dole i nie­do­le żebrac­twa. Dla oto­cze­nia sku­tecz­ną pomo­cą ludzi z uli­cy zało­żył Zgro­ma­dze­nie Zakon­ne Bra­ci Alber­ty­nów, któ­re dzia­ła po dziś dzień wespół z Sio­stra­mi Alber­tyn­ka­mi. Św. Brat Albert niósł żar miło­ści na fron­cie wal­ki o wol­ność poli­tycz­ną, ale i o tę wol­ność moral­ną pośród ludzi, któ­rych życie wyrzu­ci­ło poza mar­gi­nes spo­łe­czeń­stwa. Mimo inwa­lidz­twa nie prze­stał wal­czyć, i nie prze­stał two­rzyć – wal­czył o czło­wie­ka oczysz­cza­jąc pięk­no obra­zu Chry­stu­sa w naj­bar­dziej zanie­dba­nej oso­bie.

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

Ks. Dawid Leśniak