Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Mamy problem

Krótko i jasno/rys. J. Socha

Czy to moż­li­we, że już wkrót­ce – bez nara­że­nia się na karę – nie będzie moż­na powie­dzieć publicz­nie, że mał­żeń­stwo to zwią­zek kobie­ty i męż­czy­zny albo że pary jed­no­pł­cio­we nie powin­ny adop­to­wać dzie­ci? 

Sędzio­wie Euro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka w Stras­bur­gu stwier­dzi­li w stycz­niu, że każ­da kry­ty­ka nawet nie osób, ale postu­la­tów LGBT, któ­ra wpły­nie nega­tyw­nie na „psy­chicz­ne samo­po­czu­cie” osób homo­sek­su­al­nych, powin­na być kara­na z urzę­du jako „homo­fo­bicz­na mowa nie­na­wi­ści”. Mało tego, Try­bu­nał uwa­ża, że rozu­mie­nie rodzi­ny jako wspól­no­ty opar­tej na związ­ku kobie­ty i męż­czy­zny jest „ste­reo­ty­pem”, mogą­cym pro­wa­dzić do dys­kry­mi­na­cji ze wzglę­du na orien­ta­cję sek­su­al­ną.

Naj­kró­cej pisząc, za popsu­cie czy­je­goś dobre­go samo­po­czu­cia będzie kara. Kto będzie oce­niał czy­jeś dobre lub złe samo­po­czu­cie? Czy to będzie nie­za­leż­ny pol­ski sąd czy wystar­czy sło­wo jakie­goś akty­wi­sty z Ośrod­ka Moni­to­ro­wa­nia Zacho­wań Rasi­stow­skich i Kse­no­fo­bicz­nych? A co z wol­no­ścią sło­wa, z wol­no­ścią debat spo­łecz­nych i poli­tycz­nych, któ­re z natu­ry rze­czy zakłó­ca­ją dobre samo­po­czu­cie czę­ści adwer­sa­rzy?

Sto­wa­rzy­sze­nie Ordo Iuris słusz­nie zauwa­ża, że przy obec­nym zaan­ga­żo­wa­niu Try­bu­na­łu w pol­skie spra­wy nale­ży się spo­dzie­wać, że wkrót­ce będzie­my zmu­sze­ni zmie­nić w Kon­sty­tu­cji zapis o rodzi­nie jako związ­ku kobie­ty i męż­czy­zny. Jak z tego widać, ide­olo­gicz­ne postu­la­ty rady­kal­nej lewi­cy, czy pisząc wprost cele rady­kal­nych akty­wi­stów LGBT, się­ga­ją bar­dzo dale­ko. Oni pra­gną zacho­wać dobre samo­po­czu­cie, psy­chicz­ną inte­gral­ność, nato­miast ja z moją żoną i dzieć­mi mamy się zgo­dzić, że jeste­śmy prze­żyt­kiem, że nie widzi­my w zacho­wa­niach osób LGBT „zama­chu na naszą psy­chicz­ną inte­gral­ność”.

Ktoś ze zna­jo­mych żar­tu­jąc powie­dział, że jak dalej będzie trwa­ła ofen­sy­wa śro­do­wisk LGBT prze­ciw rodzi­nie, to wkrót­ce trze­ba będzie two­rzyć get­ta dla nor­mal­nych rodzin. W naszej obro­nie nie wystą­pi żaden sąd czy jakaś euro­pej­ska insty­tu­cja, bo wszyst­ko będzie we wia­do­mych rękach osób dba­ją­cych tyl­ko o wła­sne dobre samo­po­czu­cie.

Żar­ty na bok, dobrze że Ordo Iuris bie­rze udział w postę­po­wa­niach przed euro­pej­skim Try­bu­na­łem, skła­da w nich opi­nie praw­ne w obro­nie rodzi­ny, mał­żeń­stwa, życia i wol­no­ści. Pol­skie pra­wo chro­ni oso­by o pre­fe­ren­cjach homo­sek­su­al­nych tak jak każ­de­go inne­go oby­wa­te­la, jed­nak ide­olo­dzy LGBT doma­ga­ją się stwo­rze­nia odręb­nych prze­pi­sów kar­nych w kodek­sie kar­nym, któ­re będą chro­ni­ły nie tyle oso­by, co już sam styl życia.

Mało kto wie, że w trak­ta­cie amster­dam­skim z 1997 r., przy­go­to­wa­nym w związ­ku z pla­no­wa­nym roz­sze­rze­niem Unii Euro­pej­skiej, wpro­wa­dzo­no zapis w art. 2, że gen­der będzie stra­te­gią poli­tycz­ną obo­wią­zu­ją­cą pań­stwa człon­kow­skie. Z kolei w mar­cu 2012 r. Par­la­ment Euro­pej­ski zde­fi­nio­wał rodzi­nę od nowa, wyli­cza­jąc jej rów­no­rzęd­ne rodza­je, m.in. „rodzi­ców poślu­bio­nych, part­ne­rów życio­wych, rodzi­ców wycho­wu­ją­cych dzie­ci w poje­dyn­kę, rodzi­ców róż­nej płci i tej samej płci”, rów­no­cze­śnie zobli­go­wa­no pań­stwo do praw­nej ochro­ny wszyst­kich tych kate­go­rii.

Co jesz­cze moż­na zauwa­żyć, w pra­wo­daw­stwie UE nie ma jakiejś jed­nej, okre­ślo­nej usta­wy, któ­ra przy­czy­nia się do destruk­cji rodzin, któ­ra wyraź­nie godzi­ła­by w byt rodzi­ny. Nato­miast na wszyst­kich płasz­czy­znach Komi­sja Euro­pej­ska, libe­ral­ni euro­po­sło­wie, śro­do­wi­ska LGBT sta­ra­ją się ten destruk­cyj­ny wpływ prze­my­cić nie­mal­że w każ­dej usta­wie doty­czą­cej oświa­ty i wycho­wa­nia, eko­lo­gii czy eko­no­mii, praw kobiet czy spraw gospo­dar­czych. Jest to tzw. atak ukry­ty, pro­wa­dzo­ny we współ­pra­cy z licz­ny­mi agen­da­mi ONZ, któ­re do 1990 r. kła­dły nacisk na wyeli­mi­no­wa­nie wszel­kich form dys­kry­mi­na­cji kobiet, nato­miast od 1990 r. głów­ne miej­sce zajął pro­blem gen­der.

Cze­sław Rysz­ka