Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Matka i Królowa

Wspomnienie MB Częstochowskiej

W Pol­sce i wśród Pola­ków żyją­cych w wie­lu zakąt­kach świa­ta tak myśli się, czu­je i mówi o Mat­ce Bożej Czę­sto­chow­skiej. Jej wize­run­ki są naj­bar­dziej zna­ne i z łatwo­ścią roz­po­zna­wa­ne. Mamy świa­do­mość, że jest obec­na w naszych dzie­jach od histo­rycz­ne­go Chrztu i ta Jej obec­ność deter­mi­nu­je nasz kult, tak­że współ­cze­śnie. Wyróż­nia on nas — Pola­ków wśród naro­dów świa­ta. Odno­si­my się do Niej, przy­naj­mniej więk­szość, z synow­skim odda­niem. Żywi­my prze­ko­na­nie, że nosi nas w swym ser­cu. Z jakich wzglę­dów jesz­cze, oso­ba i kult Maryi są tak waż­ne dla nas Pola­ków?

Histo­ria

Kult Mat­ki Bożej w naszym naro­dzie już od zara­nia  pań­stwo­wo­ści był bar­dzo wyraź­ny, pięk­ny i głę­bo­ki. Ujaw­nił się zarów­no w kul­tu­rze, sztu­ce jak i lite­ra­tu­rze. Być może Mary­ja sama tego pra­gnę­ła, gdyż nasza ducho­wość zosta­ła tak ukształ­to­wa­na, że intu­icyj­nie wyczu­wa­my Jej wsta­wien­nic­two u Jezu­sa. Mówią o tym licz­ne przed­sta­wie­nia iko­no­gra­ficz­ne i poetyc­kie. Już naj­star­szy utwór Bogu­ro­dzi­ca wska­zu­je na rolę Maryi w naszych dzie­jach. Śpie­wa­no ją w chwi­lach prze­ło­mo­wych dla naro­du i śpie­wa­my ją obec­nie. Boży wybór Maryi na mat­kę Zba­wi­cie­la świad­czy o tym, że zosta­ła Ona włą­czo­na w wiel­kie dzie­ło zba­wie­nia czło­wie­ka i świa­ta. Nie jako zwy­kła dziew­czy­na, ale wybra­na przed wie­ka­mi i przy­go­to­wa­na na przy­ję­cie Syna Boże­go. Jako naród idzie­my dro­gą Jej życia, gdyż dra­ma­tyzm naszych dzie­jów moż­na porów­nać z prze­ży­cia­mi, jakie były Jej udzia­łem.

Cześć odda­wa­na Maryi nabra­ła moc­nych rumień­ców po odpar­ciu Szwe­dów spod Jasnej Góry. Mia­ło ono nie­wąt­pli­we zna­cze­nie poli­tycz­ne, ale waż­niej­sze dla dal­szych losów – reli­gij­ne. Uzna­no bowiem, że to Mary­ja osło­ni­ła twier­dzę przed nacie­ra­ją­cy­mi woj­ska­mi Karo­la Gusta­wa. Oca­le­nie Jasnej Góry wpły­nę­ło na roz­wój kul­tu Maryi jako Kró­lo­wej Pol­ski. Wyda­rze­nie to zawsze było dla nas począt­kiem odro­dze­nia i nowej mobi­li­za­cji ducho­wo-patrio­tycz­nej, uak­tyw­nie­nia zdro­wych sił w naro­dzie. Ujaw­ni­ło się to szcze­gól­nie w wal­kach pod­czas I woj­ny świa­to­wej i zabie­gów dyplo­ma­tycz­nych pod­ję­tych w celu zor­ga­ni­zo­wa­nia nie­pod­le­głej oraz wol­nej od jakich­kol­wiek naci­sków zewnętrz­nych II Rze­czy­po­spo­li­tej, w któ­rej zaczę­to już obcho­dzić świę­to Kró­lo­wej Pol­ski. Orę­dow­nic­twa Maryi przy­zy­wa­li­śmy pod­czas mrocz­nych lat oku­pa­cji nie­miec­kiej i sowiec­kiej. Pod­czas Powsta­nia War­szaw­skie­go przy wize­run­kach Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej zawie­sza­nych na naro­do­wej fla­dze spra­wo­wa­no  Msze św. i modlo­no się o wol­ność. Była Mat­ką dla depor­to­wa­nych do obo­zów zagła­dy, łagier­ni­ków na nie­ludz­kiej zie­mi oraz mor­do­wa­nych m.in. w Katy­niu. Tuła­cze zabie­ra­li Jej wize­run­ki na nowe gospo­dar­stwa w obcych kra­jach. Bez zbęd­nych emo­cji moż­na powie­dzieć, że uko­cha­li­śmy Ją.

Z kolei Jej ser­decz­na tro­ska, któ­ra towa­rzy­szy życiu naro­du i każ­de­go z nas, nie ogra­ni­cza się tyl­ko do wię­zi uczu­cio­wej. Ona wyraź­nie zabie­ga o nasz ducho­wy wzrost, pogłę­bie­nie i uści­śle­nie rela­cji z Chry­stu­sem. Obec­ność Maryi wśród nas to tak­że Jej licz­ne inter­wen­cje medycz­ne. Jako cudow­ne uzdro­wie­nia peł­nią waż­ną funk­cję w budze­niu nadziei i są wezwa­niem do  prze­mia­ny wewnętrz­nej. Doty­czą tak­że pogłę­bie­nia prak­ty­ko­wa­nych form reli­gij­no­ści. Przy­by­cie na Jasną Górę zawsze trak­tu­je­my jako spo­tka­nie z Mat­ką Pana Jezu­sa, zatro­ska­ną o naszą ducho­wą kon­dy­cję.

Kult współ­cze­śnie

Po zakoń­cze­niu dzia­łań wojen­nych i pacy­fi­ka­cji dążeń nie­pod­le­gło­ścio­wych, sowiec­ki oku­pant przy­stą­pił do roz­pra­wy z duchem naro­du pró­bu­jąc znisz­czyć Kościół, któ­ry od wie­ków sta­no­wi­my. Mimo ter­ro­ru doj­rze­li­śmy jutrzen­kę. Oto w trzech­set­ną rocz­ni­cę ślu­bów kró­la Jana Kazi­mie­rza, 26 sierp­nia 1956 roku, z ini­cja­ty­wy inter­no­wa­ne­go w Komań­czy pry­ma­sa Ste­fa­na Wyszyń­skie­go oko­ło milio­no­wa rze­sza wier­nych, pod egi­dą Epi­sko­pa­tu, zło­ży­ła na Jasnej Górze Jasno­gór­skie Ślu­by Naro­du Pol­skie­go. Sce­ne­ria tego wyda­rze­nia reli­gij­ne­go nawet u scep­ty­ków wywo­ła­ła poczu­cie zachwy­tu. Wyda­wa­ło się bowiem, że naród pozba­wio­ny boha­te­rów, spo­nie­wie­ra­ny, zaplą­ta­ny w socja­li­stycz­ną rze­czy­wi­stość nie odro­dzi się. Tym­cza­sem w Domu swo­jej Mat­ki poczuł się wol­ny i zdol­ny do poświę­ceń. Być może Mary­ja sama „zabie­ga­ła” w myślach Pry­ma­sa, aby poka­zać naród wier­ny Jezu­so­wi, co zresz­tą uświa­do­mi­ły wyda­rze­nia następ­nych mie­się­cy i lat.

Mary­ja Czę­sto­chow­ska z Jasnej Góry jed­no­czy­ła nas, aby­śmy poczu­li się wspól­no­tą, przy­po­mi­na­ła o god­no­ści dzie­ci Bożych. Przez zawie­rze­nie Jej spraw naro­do­wych przy udzia­le Epi­sko­pa­tu, nauczy­li­śmy się oso­bi­ste­go zawie­rze­nia. Odda­je­my pod opie­kę naszej Mat­ce sie­bie i nasze rodzi­ny. Wie­rzy­my, że w kon­se­kwen­cji jest to ofia­ro­wa­nie Chry­stu­so­wi wszyst­kich naszych spraw przez Mary­ję. Prak­tycz­nie każ­da modli­twa w Jej sank­tu­arium jest aktem zawie­rze­nia. A otrzy­ma­ne łaski samo­rzut­nie roz­bu­dza­ją aktyw­ność ducho­wą, któ­ra prze­ja­wia się w roz­ma­ity spo­sób i oży­wia kult, przy­bie­ra­ją­cy róż­ne for­my: od piel­grzy­mek do koro­na­cji Jej obra­zów. Waż­ną rolę w naszej świa­do­mo­ści naro­do­wej peł­ni codzien­ny raport – Apel Jasno­gór­ski przed Jej Cudow­nym Wize­run­kiem, wymow­nie świad­czą­cy o utrzy­my­wa­niu synow­skich rela­cji z Mat­ką i Zba­wi­cie­lem.

Mamy prze­ko­na­nie, że nasza poboż­ność maryj­na, obo­jęt­nie jak okre­śla­na, jest w sumie wypeł­nie­niem pra­gnie­nia Boga, aby­śmy wszy­scy zosta­li zba­wie­ni. Pie­lę­gno­wa­ne wię­zi utrwa­li­ły się jesz­cze moc­niej, gdy św. Jan Paweł II uka­zał nam swo­ją oso­bi­stą maryj­ność i zawie­rze­nie Totus Tuus na Jasnej Górze.

W per­spek­ty­wie dnia dzi­siej­sze­go

Kult Mat­ki Bożej z Jasnej Góry  jest nadal obec­ny i w naszym rozu­mie­niu bar­dzo kla­row­ny. Jeste­śmy wdzięcz­ni za obro­nę w naj­trud­niej­szych chwi­lach, czu­je­my się przy­tu­le­ni przez Mary­ję. Mię­dzy Mat­ką Boga a nami powstał kli­mat komu­ni­ka­cji bez uprze­dzeń i lęku. Przy­cho­dzi­my do Niej ze wszyst­ki­mi spra­wa­mi przez cały rok. Do codzien­no­ści powra­ca­my z przy­wró­co­ną nadzie­ją, ocze­ku­jąc kolej­ne­go spo­tka­nia. Ten Wize­ru­nek wrósł bowiem w naszą toż­sa­mość.

Moż­na to zro­zu­mieć, ale potrze­ba nie­uprze­dzo­nej woli i uczci­wej moral­nie reflek­sji, któ­ra uwzględ­ni wszyst­kie ele­men­ty tego kul­tu. Nie poj­mie go ten, kto sta­wia błęd­ną tezę o wol­no­ści sztu­ki i przy pomo­cy „małe­go szy­der­stwa”, dąży do roz­my­cia wię­zi  naro­du z Mat­ką. Chy­ba, że pro­fa­na­cje Jej obra­zów sta­no­wią pre­lu­dium do nowej wal­ki z Bogiem. To jesz­cze bar­dziej zdu­mie­wa­ją­ce, gdyż nie tyl­ko Pola­cy, ale rów­nież inne naro­dy  doświad­czy­ły agre­sji anty­re­li­gij­nej ze zna­ny­mi powszech­nie skut­ka­mi. To prze­cież dro­ga doni­kąd.

Ryszard Hubic­ki