Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Mieszajmy się do polityki

Mieszajmy się do polityki/ rys. J. Socha

Majo­we wybo­ry pre­zy­denc­kie roz­strzy­gną o dal­szych losach Pol­ski na sce­nie poli­tycz­nej Euro­py i świa­ta. Ale tak­że zawy­ro­ku­ją o umoc­nie­niu lub odrzu­ce­niu reform, któ­re wpro­wa­dzo­no w minio­nych czte­rech latach. Cze­ka nas więc kam­pa­nia wybor­cza, w któ­rej prze­ciw­ni Zjed­no­czo­nej Pra­wi­cy tak kan­dy­da­ci jak i tzw. mar­ke­tin­gow­cy poli­tycz­ni będą usi­ło­wa­li zro­bić Pola­kom wodę z mózgu, aby wygrać.

Kan­dy­da­ci na urząd pre­zy­den­ta, tak ci zgra­ni jak i egzo­tycz­ni, będą pro­wa­dzić brud­ną grę prze­ciw­ko obec­ne­mu pre­zy­den­to­wi Andrze­jo­wi Dudzie. Celem róż­nych par­tii i śro­do­wisk będzie wpro­wa­dze­nie do dru­giej tury jed­ne­go kan­dy­da­ta, aby mogli go poprzeć wszy­scy z tzw. anty­pi­su. Tak jak pra­wi­ca stra­ci­ła Senat, może stra­cić i pre­zy­den­ta.

Dopro­wa­dzić do tego mają spraw­dzo­ne meto­dy mani­pu­la­cji. Pierw­sza, naj­bar­dziej spraw­dzo­na od 30 lat, to prze­ko­ny­wa­nie wybor­ców, że poli­ty­ka jest rze­czą brud­ną, dla­te­go uczci­wi i porząd­ni ludzie nie powin­ni się do niej mie­szać. Czy­li nie powin­ni­śmy ani kan­dy­do­wać ani cho­dzić na wybo­ry. W kon­se­kwen­cji do wybo­rów star­tu­ją czyn­ni poli­ty­cy, albo tzw. nie uma­cza­ni w poli­ty­kę, za któ­ry­mi sto­ją tajem­ne ośrod­ki, a przede wszyst­kim nie­jaw­ne źró­dła wiel­kich pie­nię­dzy. Jed­nym sło­wem, o poli­ty­kach wie­my za mało, nie wie­my, jaki­mi napraw­dę są ludź­mi, czy są i będą odpo­wie­dzial­ni za los tej wspól­no­ty, w któ­rej peł­nią lub peł­ni­li jakiś urząd.

Dru­ga meto­da mani­pu­la­cji odno­si się do obrzy­dza­nia rzą­dze­nia i rzą­dzą­cych. Poli­ty­ka zawsze wią­że się z wła­dzą, a wła­dza ozna­cza rzą­dze­nie jed­nych i pod­po­rząd­ko­wa­nie się dru­gich. Nic na to nie pora­dzi­my, ale każ­dą wspól­no­tą ktoś musi zarzą­dzać. Dla­te­go śle­py atak na rzą­dzą­cych tyl­ko po to, aby im ode­brać wła­dzę, jest typo­wy dla tych, któ­rzy już rzą­dzi­li i nie mogą pogo­dzić się z utra­tą wła­dzy. Ina­czej mówiąc, nale­ży zawsze rzą­dzą­cych obec­nie i daw­niej wypy­tać o to, co uczy­ni­li dla dobra wspól­ne­go, nie dla par­tii, ale dla wspól­no­ty jako cało­ści. Za św. Toma­szem z Akwi­nu mówi­my, że poli­ty­ka jest roz­trop­ną tro­ską o dobro wspól­ne, rozu­mia­ne ducho­wo, inte­lek­tu­al­nie i moral­nie.

Trze­cia meto­da mani­pu­la­cji doty­czy już same­go wybo­ru dobre­go poli­ty­ka do rzą­dze­nia. Trze­ba uwa­żać na środ­ki prze­ka­zu, któ­re mogą z dobre­go czło­wie­ka zro­bić zło­czyń­cę, a złe­go wypro­mo­wać na anio­ła. Naj­le­piej dla wybor­ców, jeśli mogą oce­niać kan­dy­da­ta po dotych­cza­so­wych owo­cach, po umie­jęt­no­ściach, w jakich się spraw­dził. To odpo­wiedź na pyta­nie, czy ktoś potra­fi podej­mo­wać dobre decy­zje i bie­rze za nie odpo­wie­dzial­ność. Ina­czej mówiąc, dobrze jest, jeśli funk­cję gło­wy pań­stwa może­my powie­rzyć komuś, kto już wcze­śniej cze­goś doko­nał, a nie komuś, kogo mer­kie­tin­gow­cy poli­tycz­ni dobrze opa­ku­ją i zamie­rza­ją dobrze sprze­dać.

Czwar­ta meto­da mani­pu­la­cji doty­czy rozu­mie­nia poli­ty­ki tyl­ko jako wal­ki o wła­dzę i utrzy­my­wa­nie się przy niej róż­ny­mi spo­so­ba­mi, dobry­mi lub zły­mi, uczci­wie lub nie­uczci­we. Choć nie ma to nic wspól­ne­go z demo­kra­cją, zja­wi­sko to doty­ka rzą­dzą­cych na całym świe­cie. Dla­te­go trze­ba być bar­dzo świa­do­mym i ostroż­nym kon­su­men­tem mediów, nie dać się oszu­kać sztucz­ne­mu czy fik­cyj­ne­mu kan­dy­da­to­wi, zwłasz­cza bez­par­tyj­ne­mu, nie przy­go­to­wa­ne­mu, któ­ry chce spra­wo­wać wła­dzę, a nie stoi za nim żad­na spraw­dzo­na gru­pa poli­tycz­na czy jakieś kon­kret­ne śro­do­wi­sko, mają­ce okre­ślo­ne poglą­dy i zna­ną dzia­łal­ność.

Nie daj­my sobie też wmó­wić, że poli­ty­ka i poli­ty­cy mogą czy powin­ni być neu­tral­ni świa­to­po­glą­do­wo. Każ­da usta­wa nie­sie za sobą tak­że moral­ne kon­se­kwen­cje. Jeśli ktoś nie opie­ra się na moral­no­ści chrze­ści­jań­skiej, będzie pro­mo­wał anty­re­li­gię, roz­dzie­li poli­ty­kę od war­to­ści. Dla­te­go mie­sza­nie się do poli­ty­ki jest naszym obo­wiąz­kiem. Nie daj­my się nabie­rać na hasła. Patrz­my na czło­wie­ka i jego oto­cze­nie.

Cze­sław Rysz­ka