Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Modlitwa demonów

Henryk Bejda

Narze­ka­nie to modli­twa demo­nów” – sły­sze­li­ście już kie­dyś to stwier­dze­nie? Domi­ni­kań­scy kazno­dzie­je (m.in. o. Gałusz­ka) zaczerp­nę­li go ponoć z któ­re­goś z dzieł jed­ne­go z moich ulu­bio­nych świę­tych imien­ni­ków – bł. Hen­ry­ka Suzo. Przy­znam, że te czte­ry zło­żo­ne w krót­kie zda­nie sło­wa to taki cał­kiem nie­zły ducho­wy gra­nat, mogą­cy roz­sa­dzić zasty­głą sko­ru­pę nasze­go ducho­we­go życia. Mogą­cy, bo moją na pew­no roz­sa­dził.

Bo czym­że jest narze­ka­nie, w któ­rym tak wie­lu z nas, Pola­ków, tak bar­dzo lubi się pła­wić?  Czy narze­ka­nie jest czymś dobrym i płod­nym? Bynaj­mniej. Prze­ana­li­zo­wa­łem sobie, na co sam naj­czę­ściej narze­kam. Zna­la­złem dwa głów­ne powo­dy. Pierw­szy to ten, że za mało – moim zda­niem – zara­biam, że moja (dobrze – według moje­go mnie­ma­nia – wyko­ny­wa­na) pra­ca czę­sto nie idzie w parze z odpo­wied­nią do tego wysił­ku pła­cą. I dru­gi, że mam zbyt mało wol­ne­go cza­su i z tego lub inne­go wzglę­du nie mogę czę­ściej odda­wać się swo­im wła­snym drob­nym przy­jem­no­ściom. No a prze­cież i z jed­nym i z dru­gim nie jest w koń­cu aż tak źle…

No, ale oprócz tych upad­ków mam też tro­chę osią­gnięć. Po pierw­sze: nie narze­kam już wca­le na pogo­dę, ba! prze­ko­nu­ję wszyst­kich (ale raczej bez spek­ta­ku­lar­nych suk­ce­sów), że jaka­kol­wiek by ona była – zawsze jest  dobra. Nie narze­kam na żonę (bo prze­cież lep­szej ze świe­cą bym nie zna­lazł) i dzie­ci, i sta­ram się też nie narze­kać na innych ludzi (z tym idzie mi już – nie­ste­ty – znacz­nie gorzej). Po trze­cie: uni­kam roz­mów o sta­nie zdro­wia (cho­ro­bo­wej „licy­ta­cji” typu: ty mi o migre­nie, ja ci o gan­gre­nie) – bo prze­cież każ­de­go coś od cza­su do cza­su pobo­le­wa; o poli­ty­kach (bo prze­cie jacy są każ­dy widzi, a poza tym cierp „naro­do­we cia­ło” kie­dyś przy urnie „demo­kra­tycz­nie” wybra­ło). I gene­ral­nie: usil­nie sta­ram się dostrze­gać we wszyst­kim dobre, a nie złe stro­ny. (Oczy­wi­ście, ktoś zawsze może pona­rze­kać, że to tyl­ko moje poboż­ne życze­nia i czcze prze­chwał­ki!).

Hen­ryk Bej­da

 

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.