Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Najistotniejsze orędzie!

Wezwanie do modlitwy - Kalwaria Zebrzydowska/fot. Archiwum Źródła

Modli­twa towa­rzy­szy­ła Karo­lo­wi Woj­ty­le i następ­nie Jano­wi Paw­ło­wi II przez całe życie. Odda­wał się jej w peł­ni. Wie­lo­krot­nie, mimo napię­tych ter­mi­nów, pod­czas swych piel­grzy­mek, widzie­li­śmy Go sku­pio­ne­go, na kola­nach. Modlił się od naj­młod­szych lat, na kal­wa­ryj­skich dróż­kach, w Łagiew­ni­kach, przed wawel­skim Czar­nym Krzy­żem, na Jasnej Górze… i w tylu miej­scach, któ­re odwie­dzał jako następ­ca św. Pio­tra.

W cza­sie pierw­szej piel­grzym­ki do Ojczy­zny, w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, 7 czerw­ca 1979 roku, Ojciec Świę­ty wypo­wie­dział sło­wa naj­waż­niej­sze­go orę­dzia papie­skie­go. Tak sam je wów­czas okre­ślił i nigdy potem nie zmie­nił ani nie odwo­łał:

A jeśli do cze­go pra­gnę was zachę­cić i zapa­lić, to aby­ście nie prze­sta­wa­li nawie­dzać tego sank­tu­arium. Wię­cej jesz­cze – chcę wam powie­dzieć wszyst­kim, a zwłasz­cza mło­dym (bo, dziw­na rzecz, mło­dzi szcze­gól­nie sobie upodo­ba­li to miej­sce): nie usta­waj­cie w modli­twie. Trze­ba się zawsze modlić, a nigdy nie usta­wać (por. Łk 18,1), powie­dział Pan Jezus. Módl­cie się i kształ­tuj­cie poprzez modli­twę swo­je życie. „Nie samym chle­bem żyje czło­wiek” (Mt 4,4) i nie samą docze­sno­ścią, i nie tyl­ko poprzez zaspo­ka­ja­nie docze­snych – mate­rial­nych potrzeb, ambi­cji, pożą­dań, czło­wiek jest czło­wie­kiem… „Nie samym chle­bem żyje czło­wiek, ale wszel­kim sło­wem, któ­re pocho­dzi z ust Bożych”. Jeśli mamy żyć tym sło­wem, sło­wem Bożym, trze­ba „nie usta­wać w modli­twie!”. Może to być nawet modli­twa bez słów…

Niech z tego miej­sca do wszyst­kich, któ­rzy mnie słu­cha­ją tutaj albo gdzie­kol­wiek, prze­mó­wi pro­ste i zasad­ni­cze papie­skie wezwa­nie do modli­twy. A jest to wezwa­nie naj­waż­niej­sze. Naj­istot­niej­sze orę­dzie!

W pierw­szą zaraz nie­dzie­lę po roz­po­czę­ciu nowe­go pon­ty­fi­ka­tu pro­si­łem, żeby mnie zawieź­li heli­kop­te­rem na Men­to­rel­lę, w pobli­żu Rzy­mu. I tam też uwa­ża­łem za swo­je pierw­sze zada­nie, paster­skie i papie­skie, wygło­sić takie orę­dzie o modli­twie. To jest zawsze pierw­sze, pod­sta­wo­we, naj­waż­niej­sze. I tu powta­rzam – nie te same sło­wa, ale tę samą spra­wę.

Już pod­czas pierw­szej Mszy św. odpra­wio­nej w War­sza­wie, 2 czerw­ca, Jan Paweł II mówił:

W dniu dzi­siej­szym na tym pla­cu Zwy­cię­stwa w sto­li­cy Pol­ski pro­szę wiel­ką modli­twą Eucha­ry­stii wspól­nie z wami, aby Chry­stus nie prze­stał być dla nas otwar­tą księ­gą życia na przy­szłość. Na nasze pol­skie jutro.

Kil­ka godzin póź­niej w prze­mó­wie­niu do mło­dzie­ży aka­de­mic­kiej zgro­ma­dzo­nej przed kościo­łem św. Anny w War­sza­wie, Ojciec Świę­ty sam się modlił i wzy­wał mło­dzież do modli­twy:

Tak jak kie­dyś mój rodzo­ny ojciec wło­żył mi w rękę książ­kę i poka­zał w niej modli­twę o dary Ducha Świę­te­go – tak dzi­siaj ja, któ­re­go rów­nież nazy­wa­cie „ojcem”, pra­gnę modlić się z war­szaw­ską i pol­ską mło­dzie­żą aka­de­mic­ką:

– o dar mądro­ści
– o dar rozu­mu
– o dar umie­jęt­no­ści, czy­li wie­dzy
– o dar rady
– o dar męstwa
– o dar poboż­no­ści, czy­li poczu­cia sakral­nej war­to­ści życia, god­no­ści ludz­kiej, świę­to­ści ludz­kiej duszy i cia­ła
– wresz­cie o dar bojaź­ni Bożej, o któ­rym mówi Psal­mi­sta, że jest on począt­kiem mądro­ści.

Przyj­mij­cie ode mnie tę modli­twę, któ­rej nauczył mnie mój ojciec – i pozo­stań­cie jej wier­ni. (…) Wy módl­cie się razem ze mną.

W Czę­sto­cho­wie, w cza­sie Mszy św. odpra­wio­nej pod Szczy­tem Jasnej Góry dla piel­grzy­mów z Gór­ne­go Ślą­ska i Zagłę­bia Dąbrow­skie­go, 6 czerw­ca, powie­dział:

Tyl­ko was jesz­cze pro­szę, żeby­ście zawsze przez powie­trze, przez te 1500 kilo­me­trów (to nie jest tak dale­ko, bli­żej niż do Guada­lu­pe), żeby­ście przez powie­trze krzyk­nę­li od was do papie­ża: „Szczęść Boże!”. A jak tak krzyk­nie­cie moc­no, to papież usły­szy i powie wam: Bóg zapłać! Ale, moi dro­dzy, to jesz­cze nie koniec, ale już pra­wie że koniec. Trze­ba też, żeby­ście cza­sem tak otwo­rzy­li ucho i posłu­cha­li przez te 1500 kilo­me­trów, jak papież do was mówi: Szczęść Boże! No i tyl­ko tak, żeby­ście tak odpo­wie­dzie­li, to wystar­czy.

W cza­sie Ape­lu Jasno­gór­skie­go, 5 czerw­ca Ojciec Świę­ty nauczał i życzył:

Oby Apel Jasno­gór­ski nie prze­stał być naszą modli­twą i naszym pro­gra­mem. Modli­twą i pro­gra­mem wszyst­kich. W spo­sób szcze­gól­ny niech będzie modli­twą i pro­gra­mem pol­skich rodzin. Wie­my, że rodzi­na jest pierw­szą i pod­sta­wo­wą ludz­ką wspól­no­tą. Jest śro­do­wi­skiem życia i śro­do­wi­skiem miło­ści. Życie całych spo­łe­czeństw, naro­dów, państw, Kościo­ła, zale­ży od tego, czy rodzi­na jest pośród nich praw­dzi­wym śro­do­wi­skiem życia i śro­do­wi­skiem miło­ści. Wie­le trze­ba czy­nić – a nie za wie­le zna­czy: uczy­nić wszyst­ko, co moż­na, aże­by rodzi­nie stwo­rzyć po temu warun­ki. Warun­ki pra­cy, warun­ki miesz­ka­nia, warun­ki utrzy­ma­nia, opie­kę nad poczy­na­ją­cym się życiem, posza­no­wa­nie spo­łecz­ne rodzi­ciel­stwa, radość z dzie­ci, któ­re przy­cho­dzą na świat, peł­ne pra­wo do wycho­wa­nia, a zara­zem wie­lo­ra­ką pomoc w tym wycho­wa­niu… oto cały wiel­ki, boga­ty pro­gram, od któ­re­go zale­ży przy­szłość czło­wie­ka i przy­szłość naro­du.

O jak­że bar­dzo pra­gnę, dro­dzy roda­cy, jak­że bar­dzo pra­gnę tego, aże­by w pro­gra­mie tym wypeł­niał się z dnia na dzień i z roku na rok Apel Jasno­gór­ski: modli­twa pol­skich serc.

O jak­że bar­dzo pra­gnę, ja, któ­ry życie, wia­rę i język zawdzię­czam pol­skiej rodzi­nie, aby rodzi­na ta nie prze­sta­wa­ła być Bogiem sil­na. Aże­by prze­zwy­cię­ża­ła wszyst­ko, co ją osła­bia i roz­bi­ja – wszyst­ko, co nie pozwa­la jej być praw­dzi­wym śro­do­wi­skiem życia i miło­ści. Modlę się o to z wami w tej chwi­li, sło­wa­mi Ape­lu Jasno­gór­skie­go. I nadal modlić się pra­gnę. I nadal modlić się przy­rze­kam. Nadal powta­rzać: Jestem przy Tobie, pamię­tam, czu­wam – aże­by to nasze woła­nie przed Bogu­ro­dzi­cą spraw­dzi­ło się tam, gdzie od wier­no­ści tym sło­wom wypo­wia­da­nym u kre­su pierw­sze­go tysiąc­le­cia poprzez Apel Jasno­gór­ski naj­wię­cej zale­żeć będzie w nowym tysiąc­le­ciu.

W homi­lii wygło­szo­nej w cza­sie Mszy św. odpra­wio­nej na kra­kow­skich Bło­niach, 10 czerw­ca, Jan Paweł II pozo­sta­wił zada­nie nie tyl­ko dla ponad dwóch milio­nów piel­grzy­mów, ale tak­że całe­go naro­du i przy­szłych poko­leń Pola­ków:

Mówię za Chry­stu­sem samym: „Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go!” (J 20,22).

I mówię za Apo­sto­łem: „Ducha nie gaście!” (1 Tes 5,29).

I mówię za Apo­sto­łem: „Ducha Świę­te­go nie zasmu­caj­cie!” (por. Ef 4,30).

Musi­cie być moc­ni, dro­dzy bra­cia i sio­stry! Musi­cie być moc­ni tą mocą, któ­rą daje wia­ra! Musi­cie być moc­ni mocą wia­ry! Musi­cie być wier­ni! Dziś tej mocy bar­dziej wam potrze­ba niż w jakiej­kol­wiek epo­ce dzie­jów. Musi­cie być moc­ni mocą nadziei, któ­ra przy­no­si peł­ną radość życia i nie dozwa­la zasmu­cać Ducha Świę­te­go! (…) I dla­te­go – zanim stąd odej­dę, pro­szę was, aby­ście całe to ducho­we dzie­dzic­two, któ­re­mu na imię „Pol­ska”, raz jesz­cze przy­ję­li z wia­rą, nadzie­ją i miło­ścią – taką, jaką zaszcze­pia w nas Chry­stus na chrzcie świę­tym,

– aby­ście nigdy nie zwąt­pi­li i nie znu­ży­li się, i nie znie­chę­ci­li,
– aby­ście nie pod­ci­na­li sami tych korze­ni, z któ­rych wyra­sta­my.

Pro­szę was:

– aby­ście mie­li ufność nawet wbrew każ­dej swo­jej sła­bo­ści, aby­ście szu­ka­li zawsze ducho­wej mocy u Tego, u któ­re­go tyle poko­leń ojców naszych i matek ją znaj­do­wa­ło,
– aby­ście od Nie­go nigdy nie odstą­pi­li,
– aby­ście nigdy nie utra­ci­li tej wol­no­ści ducha, do któ­rej On „wyzwa­la” czło­wie­ka,
– aby­ście nigdy nie wzgar­dzi­li tą Miło­ścią, któ­ra jest „naj­więk­sza”, któ­ra się wyra­zi­ła przez Krzyż, a bez któ­rej życie ludz­kie nie ma ani korze­nia, ani sen­su.

Pro­szę was o to przez pamięć i przez potęż­ne wsta­wien­nic­two Boga­ro­dzi­cy z Jasnej Góry i wszyst­kich Jej sank­tu­ariów na zie­mi pol­skiej, przez pamięć św. Woj­cie­cha, któ­ry zgi­nął dla Chry­stu­sa nad Bał­ty­kiem, przez pamięć św. Sta­ni­sła­wa, któ­ry legł pod mie­czem kró­lew­skim na Skał­ce.

Pro­szę was o to. Amen.