Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Najważniejszą modlitwą jest Msza św. (2) Wyjątkowy chleb mamy

eucharist/fot. pixabay

Jeden z teo­lo­gów przy­bli­ża praw­dę o Eucha­ry­stii w spo­sób bar­dzo oso­bi­sty. Opo­wia­da o swo­jej rodzi­nie i o tym, że do rodzin­ne­go domu, w któ­rym miesz­ka już tyl­ko sta­ra mat­ka, wszy­scy chęt­nie przy­jeż­dża­ją na róż­ne spo­tka­nia i uro­czy­sto­ści nawet z odle­głych stron, gdzie obec­nie miesz­ka­ją. Przed takim spo­tka­niem mat­ka przy­go­to­wu­je dużo cia­sta na chleb, odku­rza sta­ry piec chle­bo­wy, roz­pa­la w nim, wła­sno­ręcz­nie przy­go­to­wa­ne bochen­ki z wiel­kim tru­dem wkła­da do pie­ca, a gdy są już upie­czo­ne, wyj­mu­je i odkła­da na czas wizy­ty swo­ich dzie­ci i ich rodzin.

Kie­dyś co tydzień pie­kło się chleb w tym domu, ale dziś wszy­scy zaopa­tru­ją się w pie­czy­wo w pie­kar­ni lub super­mar­ke­cie. Powsta­je pyta­nie, po co sta­ra kobie­ta zada­je sobie tyle tru­du, by upiec kil­ka­na­ście bochen­ków chle­ba? Prze­cież moż­na go kupić w wie­lu miej­scach w oko­li­cy, a nawet zamó­wić z dosta­wą do domu. Odpo­wiedź jest pro­sta: ponie­waż na ten chleb cze­ka­ją jej dzie­ci. Dokład­niej mówiąc, cze­ka­ją na „chleb mamy”. Nie jest on taki, jaki sprze­da­je pie­karz nawet w naj­bar­dziej reno­mo­wa­nej pie­kar­ni. On sma­ku­je ina­czej niż wszyst­kie chle­by świa­ta, ale też spra­wia coś nie­zwy­kłe­go.

Gdy dzie­ci przy­by­wa­ją do domu, cału­ją sta­re, spra­co­wa­ne ręce mat­ki, a po pyta­niu o jej zdro­wie i samo­po­czu­cie, sia­da­ją do sto­łu i cze­ka­ją na chleb. Gdy go kro­ją i jedzą, odży­wa­ją w nich wspo­mnie­nia dzie­ciń­stwa spę­dzo­ne­go w tym domu. Przy­po­mi­na­ją sobie pra­co­wi­te­go ojca, któ­ry już umarł, cze­ka­ją­cą zawsze na nich w domu mat­kę, swo­je zaba­wy i nie­po­ko­je. Przy­wo­łu­ją róż­ne momen­ty, któ­re mia­ły miej­sce w ich domu rodzin­nym, a któ­re odży­wa­ją, gdy jedzą ten sam chleb, co przed laty, bio­rąc go z tych samych rąk mat­ki. Pra­gnie­nie tego chle­ba jest tak wiel­kie, że gdy któ­reś z dzie­ci nie może przy­być na kolej­ne rodzin­ne spo­tka­nie, ktoś zobo­wią­zu­je się zawieźć mu chleb i opo­wie­dzieć o zjeź­dzie rodzin­nym.

Eucha­ry­stia to spo­ży­wa­nie chle­ba naj­bar­dziej pro­ste­go, bo zło­żo­ne­go tyl­ko z mąki i wody, nawet bez droż­dży. Co jest takie­go w tym chle­bie, że ludzie wydzie­la­ją ze swo­je­go tygo­dnia co naj­mniej jed­ną godzi­nę, by pójść do kościo­ła i przy­jąć bia­łą hostię? Tajem­ni­ca tkwi w tym, że to jest Chleb Chry­stu­sa. Tak jak mat­ka tego teo­lo­ga wkła­da wie­le wysił­ku i miło­ści, by upiec zwy­czaj­ny chleb, tak Chry­stus musiał wło­żyć wie­le wysił­ku i zapła­cić naj­wyż­szą cenę, by móc powie­dzieć do swo­ich uczniów: „To jest Cia­ło moje za was wyda­ne” oraz „To czyń­cie na moją pamiąt­kę”. Tak jak w chle­bie spo­ży­wa­nym w domu rodzin­nym zawar­te jest życie, tak w Eucha­ry­stii przyj­mu­je się to wszyst­ko, co Bóg uczy­nił dla nasze­go zba­wie­nia. Nie tyl­ko Cia­ło Jezu­sa, ale wszyst­ko, co zro­bił dla nas z miło­ści, a z posłu­szeń­stwa wzglę­dem Ojca.

Gdy przyj­mu­je­my Komu­nię świę­tą, win­ny w nas odży­wać wszyst­kie wyda­rze­nia uka­za­ne w Biblii, mówią­ce o wier­nej tro­sce Boga, by oca­lić każ­de­go czło­wie­ka. War­to więc, idąc na Mszę świę­tą, uświa­do­mić sobie to, w czym tkwi wyjąt­ko­wość tego Chle­ba, któ­ry uka­zu­je kapłan ze sło­wa­mi: „Oto Bara­nek Boży, któ­ry gła­dzi grze­chy świa­ta. Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy zosta­li wezwa­ni na ucztę Baran­ka”. „Eucha­ry­stia to wiel­ka tajem­ni­ca! Tajem­ni­ca, któ­rą trze­ba przede wszyst­kim dobrze cele­bro­wać. Trze­ba, aby Msza świę­ta zaj­mo­wa­ła cen­tral­ne miej­sce w życiu chrze­ści­jan i aby każ­da wspól­no­ta dokła­da­ła wszel­kich sta­rań dla jej uro­czy­ste­go cele­bro­wa­nia, zgod­nie z usta­lo­ny­mi nor­ma­mi, z udzia­łem ludu, korzy­sta­jąc z posłu­gi róż­nych osób wypeł­nia­ją­cych zada­nia dla nich prze­wi­dzia­ne, i z poważ­ną tro­ską o zacho­wa­nie sakral­ne­go cha­rak­te­ru, któ­rym powi­nien odzna­czać się śpiew i muzy­ka litur­gicz­na. Kon­kret­nym zobo­wią­za­niem na ten Rok Eucha­ry­stii mogło­by być dokład­ne prze­stu­dio­wa­nie przez każ­dą wspól­no­tę para­fial­ną Ogól­ne­go wpro­wa­dze­nia do Msza­łu Rzym­skie­go” (List apo­stol­ski Jana Paw­ła II na Rok Eucha­ry­stii Mane nobi­scum Domi­ne, 17).

ks. bp Roman Pin­del, „Gdy już przy­sze­dłeś na Mszę świę­tą”, DW „Rafa­el”