Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Najważniejszą modlitwą jest Msza Święta

Eucharystia

Naj­waż­niej­szym cza­sem w piel­grzy­mo­wa­niu ziem­skim ku wiecz­no­ści jest uczest­ni­cze­nie we Mszy św. i dzięk­czy­nie­nie po przy­ję­ciu Komu­nii Świę­tej.

Pro­si­my każ­de­go, do kogo dotrze ten apel, aby zapy­tał sie­bie, czy pośród wie­lu obo­wiąz­ków, w cią­gu każ­de­go dnia, nie mógł­by poświę­cić pół godzi­ny cza­su na uczest­ni­cze­nie we Mszy św.?

Gdy­by ludzie wie­rzy­li i do koń­ca rozu­mie­li, że pod­czas Mszy św. Pan Jezus jest obec­ny pod posta­cią Chle­ba i Wina i że przy­cho­dzi na dłuż­szy czas do każ­de­go, kto zaraz po Mszy św. nie ucie­ka z kościo­ła – pod­czas każ­dej codzien­nej Eucha­ry­stii zapeł­nio­ne były­by kościo­ły przez licz­nych wier­nych, a przez cały dzień przez cho­rych i star­szych. Wów­czas ci, któ­rzy idą do pra­cy, o ileż wydaj­niej i sen­sow­niej by pra­co­wa­li; ci, co odpo­czy­wa­ją, z rado­ścią wra­ca­li­by do swo­ich rodzin i obo­wiąz­ków; a ci, któ­rzy z powo­du obłoż­nych cho­rób nie mogli­by przy­być do kościo­ła – otrzy­my­wa­li­by codzien­nie Pana Jezu­sa w Komu­nii św., roz­no­szo­nej przez kapła­nów i ich pomoc­ni­ków, sza­fa­rzy.

Gdy­by ludzie wie­rzy­li, że naj­waż­niej­szym momen­tem w cią­gu całe­go dnia są chwi­le po przy­ję­ciu Komu­nii św., wie­lu nie szczę­dzi­ło­by wysił­ku, aby żyć w sta­nie łaski uświę­ca­ją­cej i codzien­nie uczest­ni­czyć we Mszy św., a po przy­ję­ciu Komu­nii św. – świa­do­mi, że mają w sobie Cia­ło i Krew Jezu­sa Chry­stu­sa – trwa­ło­by w ciszy i sku­pie­niu na modli­twie uwiel­bie­nia, wdzięcz­no­ści i proś­by, aby we wszyst­kim wypeł­niać Wolę Bożą i cie­szyć się Jego pomo­cą. Wie­lu pro­si­ło­by za swo­ich bli­skich, zna­jo­mych, sąsia­dów, o nawró­ce­nie poli­ty­ków, a tak­że za tych, co jesz­cze są wro­ga­mi chrze­ści­jań­stwa i wyrzą­dza­ją krzyw­dę innym – na tym świe­cie – i sobie – na całą wiecz­ność. Wie­lu ludzi wie­dzia­ło­by, że do życia nie są potrzeb­ne wszyst­kie infor­ma­cje, zwłasz­cza poda­wa­ne przez narzu­ca­ją­ce się media, że to wiel­ka stra­ta – dużej czę­ści swo­je­go życia, ucie­ka­ją­ce­go życia – cza­su poświę­co­ne­go na oglą­da­nie bez­u­ży­tecz­nych, a jak­że czę­sto szko­dli­wych pro­gra­mów. Wyko­rzy­sta­nie tego cza­su na uczest­ni­cze­nie we Mszy św., modli­twę i pomoc potrze­bu­ją­cym – przy­czy­ni­ło­by się do szyb­kie­go postę­pu na dro­dze zdo­by­wa­nia wła­snej świę­to­ści, co jest prze­cież nie­zbęd­nym warun­kiem osią­gnię­cia zba­wie­nia wła­sne­go i uświę­ca­nia innych.

A czy my, Pola­cy, w spo­sób bar­dziej rady­kal­ny nie win­ni­śmy odpo­wie­dzieć na naucza­nie św. Jana Paw­ła II? Czy wie­lo­krot­nie nie wzy­wał nas do wiel­kiej modli­twy? Nie tyl­ko przy­po­mi­nał nam o koniecz­no­ści uczest­ni­cze­nia we Mszy św. w nie­dzie­le i świę­ta, ale wie­lo­krot­nie mówił o codzien­nej Eucha­ry­stii.

Podob­nie nauczał Ojciec Świę­ty Bene­dykt XVI: „Życz­my sobie nawza­jem, byśmy szli napeł­nie­ni rado­ścią i podzi­wem ze spo­tka­nia ze świę­tą Eucha­ry­stią, byśmy doświad­cza­li oraz gło­si­li innym praw­dę o sło­wach, któ­ry­mi Jezus poże­gnał się ze swo­imi ucznia­mi: A oto Ja jestem z wami przez wszyst­kie dni, aż do skoń­cze­nia świa­ta (Mt 28,20)(adh. Sacra­men­tum Cari­ta­tis, 97).

Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek rów­nież nas zachę­ca: „Eucha­ry­stia jest cudow­nym wyda­rze­niem, w któ­rym uobec­nia się Jezus Chry­stus, nasze życie. Uczest­nic­two we Mszy świę­tej to prze­ży­wa­nie po raz kolej­ny Męki i zbaw­czej śmier­ci Pana. (…) Msza św. jest modli­twą, co wię­cej jest modli­twą par excel­len­ce, naj­wspa­nial­szą, naj­bar­dziej wznio­słą, a zara­zem naj­bar­dziej <kon­kret­ną>”.

Pra­wie w każ­dej para­fii w Pol­sce są wier­ni, któ­rzy codzien­nie uczest­ni­czą we Mszy św. Nie­ste­ty, już nie we wszyst­kich, bo pro­ces laicy­za­cji i obo­jęt­no­ści reli­gij­nej, cią­gle nara­sta­ją­cy w ostat­nich dzie­się­cio­le­ciach w Euro­pie, zaczy­na być widocz­ny tak­że w Pol­sce. Ze smut­kiem nale­ży stwier­dzić, że coraz czę­ściej zda­rza się smut­na moż­li­wość uczest­ni­cze­nia we Mszy św. bez obec­no­ści innych wier­nych w koście­le, ale kapła­ni poja­wia­ją się przy ołta­rzu, mimo tego, że nie spo­dzie­wa­ją się, że ktoś do kościo­ła zagląd­nie.

Naszym, wier­nych świec­kich, obo­wiąz­kiem jest, aby taka sytu­acja nie tyl­ko nie zda­rza­ła się, ale żeby mieć pew­ność, że nie pozo­sta­wi­my Pana Jezu­sa w pustym koście­le, gdy przy­cho­dzi do swo­ich wier­nych pod­czas Mszy św. A skąd moż­na mieć pew­ność, że cho­ciaż wczo­raj jesz­cze byli w koście­le ci, co czę­sto cho­dzą, przyj­dą tak­że i dzi­siaj? Czy my się nad tym zasta­na­wia­my? Czy czu­je­my się odpo­wie­dzial­ni za stan reli­gij­ny naszej wspól­no­ty para­fial­nej?

Trze­ba, koniecz­nie, dzia­łać. I nie wol­no bać się oce­ny, że będzie­my postrze­ga­ni jako dewo­ci. Albo jeste­śmy kon­se­kwent­ny­mi i odpo­wie­dzial­ny­mi kato­li­ka­mi, któ­rzy po siły przyj­dą do Boga Wszech­mo­gą­ce­go, albo zosta­nie­my pożar­ci, bo „zły duch jak lew ryczą­cy krą­ży”!

Dla­te­go ape­lu­je­my: potrze­ba wie­lu świa­do­mych, odpo­wie­dzial­nych i kon­se­kwent­nych wier­nych. To win­na być cała armia aktyw­nych kato­li­ków. Czy św. Jan Paweł II nie powi­nien mieć takiej armii w Pol­sce?

Jeże­li ktoś już świa­do­mie uczest­ni­czy w codzien­nej Mszy św. z Komu­nią św., niech nie zapo­mi­na o dawa­niu wyraź­ne­go świa­dec­twa, bo świa­tła nie wol­no skry­wać pod kor­cem. Niech modli się o zastęp kil­ku osób, z któ­rych każ­da w dzień powsze­dni, przy­naj­mniej raz w mie­sią­cu (z nadzie­ją, że w przy­szło­ści czę­ściej, np. raz w tygo­dniu, a nawet codzien­nie) przy­szła­by do kościo­ła, aby uczest­ni­czyć we Mszy św. i przy­jąć Komu­nię św. To zada­nie nie jest nie­wy­ko­nal­ne – jest łatwiej­sze, niż myśli­my. Tyl­ko że trze­ba dać świa­dec­two; wie­lu cze­ka, aby ich zachę­cić… Trze­ba tak­że wyraź­nie o tym mówić i nie słu­chać tych, któ­rzy chcie­li­by zamknąć Kościół w zakry­stii. Bo my sami potrze­bu­je­my Chry­stu­sa i Jego pomo­cy, i Jego łaski – a gdy Go wyzna­my przed ludź­mi, to On będzie z nami. I nie musi­my się mar­twić, co i jak mamy mówić. Jeśli wie­rzy­my w zapew­nie­nia Chry­stu­sa, to kon­se­kwent­nie wierz­my…

W każ­dej para­fii powin­na ist­nieć taka gru­pa ludzi, liczą­ca kil­ka­na­ście, a nawet kil­ka­set osób. Czy nas, człon­ków kato­lic­kie­go naro­du – szczy­cą­ce­go się świę­tym Janem Paw­łem II – na to nie stać? Czas, naj­wyż­szy czas, aby zacząć dzia­łać kon­kret­nie. A owo­ce prze­ro­sną nasze ocze­ki­wa­nia. I wte­dy będzie­my mogli stać się praw­dzi­wą „Wspól­no­tą Jana Paw­ła II”. Czy św. Jan Paweł II nie zasłu­gu­je na to, by z nie­ba prze­wo­dzić takiej armii gor­li­wych wyznaw­ców Chry­stu­sa?

Może ktoś powie, że w każ­dej para­fii jest wie­le róż­nych grup i nie ma sen­su two­rzyć następ­nych, sko­ro w więk­szo­ści dzia­ła­ją te same oso­by. Nie, tu nie cho­dzi o jakieś nowe gru­py. Tu cho­dzi o uczest­ni­cze­nie w codzien­nej Mszy św., aby nie zda­rzy­ło się, że Pan Jezus przy­cho­dzi do puste­go kościo­ła. Wyda­je się, że do tej świa­do­mo­ści uczest­ni­cze­nia w codzien­nej Mszy św. powin­ni doj­rze­wać w pierw­szej kolej­no­ści człon­ko­wie wszyst­kich grup modli­tew­nych.

Dla­te­go war­to modlić się i prze­ka­zy­wać innym tę infor­ma­cję, aby wie­lu i coraz wię­cej z wia­rą uczest­ni­czy­ło przy­naj­mniej raz w tygo­dniu w dzień powsze­dni we Mszy św. z Komu­nią św.

Wspól­no­ty JPII” niech będą natu­ral­nym efek­tem oży­wio­nej wia­ry kato­li­ków, świa­do­mych łask otrzy­my­wa­nych pod­czas Mszy św., w szcze­gól­no­ści wdzięcz­nych za pon­ty­fi­kat i świę­tość Jana Paw­ła II.

Za nie­speł­na 14 lat, w roku 2033, będzie­my obcho­dzić Wiel­ki Jubi­le­usz naj­waż­niej­szych wyda­rzeń w histo­rii świa­ta: śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia Jezu­sa Chry­stu­sa, nasze­go Pana i Zba­wi­cie­la. Zacznij­my już dziś budo­wa­nie odpo­wied­nich pomni­ków. Jed­nym – i może naj­waż­niej­szym z nich – niech będą „Wspól­no­ty Jana Paw­ła II”.

Módl­my się i mobi­li­zuj­my w Panu naszym – Jezu­sie Chry­stu­sie!

Szczęść Boże!

Redak­cja