Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Nie prześpij Adwentu

Adwent

Gdy doga­sa­ją zni­cze na gro­bach, w skle­po­wych witry­nach roz­świe­tla­ją się cho­in­ko­we łań­cu­chy i kipią bożo­na­ro­dze­nio­we ozdo­by świą­tecz­ne. Co robić, aby Adwent nie stra­cił sen­su? Jak nie prze­spać cza­su przy­go­to­wań do Świąt, aby 25 grud­nia nie być zwy­czaj­nie zmę­czo­nym?

Bło­go­sła­wio­ne ocze­ki­wa­nie

O kobie­cie spo­dzie­wa­ją­cej się dziec­ka czę­sto mówi się, że jest w cią­ży. Co takie­go jej cią­ży – sam nie wiem. Nie tyl­ko dla­te­go, że nigdy nie będę spo­dzie­wał się dziec­ka. Gdy obser­wu­ję mat­ki będą­ce – no wła­śnie, w jakim sta­nie – zwy­kle widzę je rado­sne i uśmiech­nię­te. Stan bło­go­sła­wio­ny, to jedy­ny stan, któ­ry przy­cho­dzi mi na myśl.

Bar­dzo lubię adwent. Przy całej otocz­ce komer­cji, tan­det­nych bomb­kach, dziw­nych rekla­mach, „Bożym naro­dze­niu” (pisow­nia ory­gi­nal­na) i życze­niach, w któ­rych zapo­mi­na się o Bogu, przy sza­le zaku­po­wym i mar­ke­tin­go­wym… Przy całej tej otocz­ce tra­dy­cji, któ­re nie­raz męczą, ale czę­ściej wzru­sza­ją i przy­wo­łu­ją wspo­mnie­nia tych pierw­szych Świąt, jesz­cze z dziad­ka­mi, jesz­cze z wia­rą w św. Miko­ła­ja, z naj­więk­szą rado­ścią przy szop­ce (i oczy­wi­ście anioł­ku, któ­ry kiwał gło­wą po wrzu­ce­niu mone­ty). To były cza­sy! Mia­łem świet­nych kate­che­tów i jed­no­cze­śnie bar­dzo mgli­ste poję­cie o tym, czym jest cud Wcie­le­nia Pana Boga.

Zna­my zakoń­cze­nie

Pew­nie każ­dy z nas pamię­ta nie­przy­jem­ne uczu­cie ocze­ki­wa­nia na egza­min. Wpraw­dzie uczy­li­śmy się, ale nie wie­dzie­li­śmy dokład­nie, o co może­my być zapy­ta­ni. Adwen­to­we ocze­ki­wa­nie jest nie­co inne. Przy­go­to­wu­je­my się na to, co i tak nadej­dzie. Jezus przyj­dzie jak chce i kie­dy chce, zna­my zakoń­cze­nie trwa­nia w sta­nie bło­go­sła­wio­nym Maryi. Wie­my, że w owym cza­sie wyszło roz­po­rzą­dze­nie Ceza­ra Augu­sta, żeby prze­pro­wa­dzić spis lud­no­ści w całym pań­stwie, a Mary­ja poro­dzi­ła swe­go pier­wo­rod­ne­go Syna, owi­nę­ła Go w pie­lusz­ki i poło­ży­ła w żło­bie, gdyż nie było dla nich miej­sca w gospo­dzie. Nic nas nie zasko­czy!

Jed­nak przy­go­to­wa­nie peł­ne ocze­ki­wa­nia pozwa­la wejść w sie­bie i swo­je ser­ce. Czło­wiek ocze­ku­ją­cy, to czło­wiek czuj­ny: ma wyostrzo­ne zmy­sły, jest sku­pio­ny i wyci­szo­ny, nasłu­chu­je tego, co nad­cho­dzi. Gdy sie­dzi­my jak na szpil­kach, doszu­ku­je­my się oznak i śla­dów. Wła­śnie dla­te­go Jezus wzy­wa: Czu­waj­cie, czu­waj­cie!

Boże Naro­dze­nie potrzeb­ne od zaraz

Jak już wspo­mnia­łem, lubię cze­kać na Świę­ta Naro­dze­nia Pań­skie­go. Każ­de­go roku cze­kam na to adwen­to­we cze­ka­nie. Cze­ka­nie na Naro­dzi­ny. Lubię tęsk­nić za Bogiem. Zwróć­my uwa­gę, że każ­dy z nas bar­dzo potrze­bu­je Boże­go Naro­dze­nia. Być może dla­te­go, że nie­zbęd­ne do nasze­go życia jest życie nadzie­ją i wia­rą w Dobro? Spo­ty­ka­my je prak­tycz­nie każ­de­go roku pod­czas przy­go­to­wań do obcho­dów Boże­go Naro­dze­nia. Kie­dy uświa­da­mia­my sobie, że trze­ba wyha­mo­wać, poukła­dać swo­je życie, zacząć się nim cie­szyć i z tro­ską popa­trzeć na dru­gie­go czło­wie­ka…

W mar­ke­tin­go­wym cza­sie przed Świę­ta­mi czę­ściej sły­szy­my o pro­mo­cjach na upo­min­ki i obniż­kach cen na swo­je ulu­bio­ne pro­duk­ty. Jak grzy­by po desz­czu poja­wia­ją się akcje i zbiór­ki cha­ry­ta­tyw­ne, któ­re w cią­gu roku są nawet nie­co zanie­dba­ne. Budzi się nagle sumie­nie, któ­re pod­po­wia­da: doceń życie, zacznij się nim cie­szyć!

Tęsk­ni­my za Dobrem

Nie chcę w tym miej­scu rekla­mo­wać fil­mów. Jed­nak nasu­wa się kil­ka pozy­cji, np. Listy do M., w któ­rych boha­te­ro­wie tęsk­nią za wia­rą, nadzie­ję i miło­ścią. Być może na co dzień – podob­nie jak my – są zbyt pochło­nię­ci pogo­nią za pra­cą, suk­ce­sem i wią­za­niem koń­ca z koń­cem. Lubi­my cie­szyć się dobry­mi, choć nie zawsze bez­pro­ble­mo­wy­mi histo­ria­mi. Może i łez­kę w oku uro­ni­my…

Pre­zen­ty, któ­re kupu­je­my sobie pod cho­in­kę mają być dowo­dem wdzięcz­no­ści, miło­ści czy przy­jaź­ni. Cudow­nym wyna­laz­kiem jest opła­tek! Ileż cudów pojed­na­nia i szcze­ro­ści mu zawdzię­cza­my… Nawet kon­stru­owa­nie listow­nych życzeń skie­ro­wa­ne jest na dobro wobec bliź­nie­go.

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

ks. Kamil Fal­kow­ski