Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Nonsensy, fakty, konstatacje

Samorząd dzielnicowy/rys J. Socha

Samo­rząd dziel­ni­co­wy

Pewien gdań­ski mądra­la (zresz­tą wice­pre­zy­dent tego mia­sta) wymy­ślił sobie przy­czy­ny II woj­ny świa­to­wej – nie nie­miec­ki Leben­sraum, lecz „złe sło­wo Pola­ka”. To twór­czy wkład w histo­rię naj­now­szą, już uprzed­nio ubo­ga­co­ną przez pre­zy­dent­kę. Z Euro­pej­skie­go Cen­trum Soli­dar­no­ści usu­nię­to nie­któ­rych dzia­ła­czy związ­ko­wych, np. Annę Walen­ty­no­wicz, a histo­rycz­ne zna­cze­nie Wester­plat­te zre­du­ko­wa­no do sym­bo­licz­ne­go skle­pi­ku z pamiąt­ka­mi. Pół­wy­sep wyprze­da­no pod dewe­lo­per­kę, by nikt nie pomy­ślał, że to tutaj zaczę­ła się II woj­na (bo prze­cież według rosyj­skich histo­ry­ków roz­po­czę­ła się 22 czerw­ca 1941 roku). Tym­cza­sem samo­rzą­dow­cy głów­ku­ją, jak by tu nagro­dzić nauczy­cie­li za strajk. Chcą zwięk­szyć tzw. dodat­ki moty­wa­cyj­ne (cie­ka­we, co na to Regio­nal­ne Izby Obra­chun­ko­we). Prze­ści­ga­ją się w orga­ni­za­cji tzw. mar­szów LGBT. Gdy bra­ku­je mani­fe­stan­tów, mogą zawsze liczyć na obwoź­ny cyrk LGBT (jak to mia­ło miej­sce w Rze­szo­wie). Eska­la­cja homo­ide­olo­gii postę­pu­je, ku obo­jęt­no­ści wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści. Wpro­wa­dzić ją do szkół (War­sza­wa już asy­gnu­je 5 mln zł na sek­se­du­ka­cję) – to marze­nie postę­po­wych i otwar­tych samo­rzą­dow­ców. Tak jak uprzy­wi­le­jo­wa­nie mniej­szo­ści sek­su­al­nych. W wie­lu mia­stach łatwiej wznieść homo­ho­ste­le, niż domy dla bez­dom­nych czy o niskich czyn­szach. Nie­mniej to nie koniec ambi­cji samo­rzą­dow­ców. Chcą być lokal­ny­mi pań­stwa­mi, co jest w inte­re­sie wie­lo­po­ko­le­nio­wych lokal­nych sitw (zda­niem D. Tuska to „boha­te­ro­wie samo­rzą­du tery­to­rial­ne­go”). Regio­na­li­za­cja kra­ju była­by zresz­tą zgod­na z unij­ny­mi roje­nia­mi (zamiast Euro­py ojczyzn, Euro­pa regio­nów, któ­ry­mi biu­ro­kra­cja bruk­sel­ska mogła­by łatwiej ste­ro­wać). Podob­no samo­rzą­dow­cy lepiej wie­dzą, cze­go potrze­ba miesz­kań­com, niż wła­dze cen­tral­ne. Tak więc, tęczo­we roz­bi­cie dziel­ni­co­we jak naj­bar­dziej potrzeb­ne (wbrew ostat­nim wybo­rom samo­rzą­do­wym).

Eko­wa­ka­cje

Namol­nie eks­po­no­wa­ne w mediach chłod­nie komi­no­we, mają­ce uka­zy­wać dra­ma­tycz­ne zagro­że­nie śro­do­wi­ska, po pro­stu emi­tu­ją parę wod­ną. Nie­zra­że­ni tym eko­ter­ro­ry­ści – nazy­wa­ją­cy się miło­śni­ka­mi zie­lo­ne­go poko­ju – wyświe­tla­ją sobie na chłod­ni wize­ru­nek pol­skie­go pre­mie­ra. Z wysił­kiem god­nym lep­szej spra­wy przy­pi­na­ją się do budyn­ków rzą­do­wych. Oj, dała­by im nie­miec­ka poli­cja, bo pol­ska – może z racji trud­no­ści języ­ko­wych – nad­zwy­czaj wyro­zu­mia­ła. Tym­cza­sem oka­zja. Moż­na pozbie­rać kor­ni­ki, wyciąć cho­re drze­wa – i ura­to­wać Pusz­czę Bia­ło­wie­ską. Moż­na doko­nać maso­we­go (za nie­miec­kim przy­kła­dem) odstrza­łu dzi­ków. Przy­kuw­szy się do skan­dy­naw­skich i nie­miec­kich kutrów prze­my­sło­wych, odła­wia­ją­cych śle­dzie i szpro­ty, moż­na by ura­to­wać bał­tyc­kie­go dor­sza, któ­re­go sta­no­wią poży­wie­nie. A prze­cież są jesz­cze kli­ny napo­wie­trza­ją­ce w mia­stach, zabu­do­wy­wa­ne przez dewe­lo­pe­rów (póź­niej narze­ka się na smog) czy doli­ny rzek, pora­sta­ją­ce dzi­ką roślin­no­ścią. Jak widać, zajęć dla eko­ter­ro­ry­stów wystar­czy nie tyl­ko na waka­cje.

Bez­pra­wie try­bu­nal­skie

Sko­ro nie moż­na było wpro­wa­dzić podat­ku han­dlo­we­go, sko­ro nie moż­na prze­pro­wa­dzić dekon­cen­tra­cji mediów (likwi­da­cji mono­po­lu zagra­nicz­ne­go kapi­ta­łu), to zna­czy, że biu­ro­kra­cja bruk­sel­ska sank­cjo­nu­je neo­ko­lo­nial­ne trak­to­wa­nie „nowych” kra­jów UE. Jeże­li unij­ne pro­ce­sy decy­zyj­ne prze­cho­dzą na poziom nie­for­mal­nych gre­miów, to trud­no mówić o demo­kra­cji czy pra­wo­rząd­no­ści. Z tej ostat­niej kpi sobie TSUE, orze­ka­jąc w spra­wie nie­ist­nie­ją­cej usta­wy o wie­ku eme­ry­tal­nym pol­skich sędziów. Tak jak­by wiek był waż­niej­szy od komu­ni­stycz­nych prze­stęp­ców w togach. Orze­cze­nie jest nie­wy­ko­nal­ne (bo usta­wa zno­we­li­zo­wa­na), ale nie­wy­ko­na­nie może gro­zić karą. Takie­go absur­du jesz­cze nie było, ale wobec „nie­po­kor­nych” państw – dla­cze­go nie. Jeże­li jed­nak TSUE zaj­mu­je się spra­wa­mi poza­trak­ta­to­wy­mi, to powin­no się go zaskar­żyć. Nie­ste­ty, pra­wo­rząd­ność bruk­sel­ska tego nie prze­wi­du­je. Sędzio­wie wybi­li się ponad demo­kra­cję.

Jerzy Paw­las