Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Normalna rodzina podstawą życia narodu

ks. inf. Ireneusz Skubiś

Chciał­bym zatrzy­mać się na pro­ble­mie, jaki sta­no­wi dzi­siaj spo­łecz­ność LGBT (les­bij­ki, geje, bisek­su­ali­ści, tran­sek­su­ali­ści) – naj­ogól­niej mówiąc, ludzie, któ­rzy w kwe­stii sek­su zacho­wu­ją się w spo­sób nie­kon­wen­cjo­nal­ny, któ­ry jed­nak nie pro­wa­dzi do zro­dze­nia potom­stwa, stąd wal­ka tych śro­do­wisk o praw­ne moż­li­wo­ści adop­cji przez takie pary dzie­ci lub pozy­ski­wa­nie ich przez insty­tu­cję tzw. suro­ga­tek (matek zastęp­czych).

Dla tych osób dzia­ła­nia sek­su­al­ne sta­ją się prio­ry­te­tem. Oczy­wi­ście, seks jest waż­ną spra­wą w życiu czło­wie­ka, z pew­no­ścią jed­nak nie naj­waż­niej­szą. Przede wszyst­kim czło­wiek powi­nien posłu­gi­wać się rozu­mem i na taki – rozum­ny – spo­sób pod­cho­dzić do cało­kształ­tu swo­je­go życia. Rodzi­my się bowiem męż­czy­zną albo kobie­tą i jako tacy idzie­my w przy­szłość. Bio­lo­gia deter­mi­nu­je nas do tego, by wcho­dzić w związ­ki męsko-dam­skie i utrwa­lać je w insty­tu­cji mał­żeń­stwa – gdy­by­śmy stwo­rzy­li spo­łe­czeń­stwo ludzi, któ­rzy są tyl­ko homo­sek­su­ali­sta­mi czy les­bij­ka­mi, nie było­by roz­wo­ju ludz­ko­ści. Taki spo­sób życia pro­wa­dził­by do jego uni­ce­stwie­nia.

Tym­cza­sem na uli­cach naszych miast coraz czę­ściej moż­na zauwa­żyć coś w rodza­ju teatrzy­ku objaz­do­we­go – gro­te­sko­wi, poprze­bie­ra­ni w dziw­ny spo­sób ludzie, poru­sza­ją­cy się spe­cjal­ny­mi pojaz­da­mi, gło­szą pra­wo rów­no­ści. Tak jak­by ktoś im prze­szka­dzał w ich spo­so­bie bycia. A spo­łe­czeń­stwo pol­skie żyje w spo­sób zwy­czaj­ny, ludzie two­rzą rodzi­ny, rodzą się dzie­ci, funk­cjo­nu­ją szko­ły, uczel­nie itd. Oczy­wi­ście, ist­nie­ją pro­ble­my zwią­za­ne z tym, co się nazy­wa nad­mier­nym ule­ga­niem przy­jem­no­ściom, jakąś łatwi­zną życio­wą, pozba­wio­ną nie­zbęd­nej w życiu odpo­wie­dzial­no­ści – ale to tyl­ko mar­gi­nes i ludzie ci sami ponio­są tego kon­se­kwen­cje. Zwy­czaj­ny czło­wiek poważ­nie pod­cho­dzi do życia, podej­mu­je odpo­wie­dzial­ne wysił­ki. Taki jest też spo­sób wycho­wa­nia har­cer­skie­go – har­ce­rze to przy­kład pięk­ne­go życia mło­dych ludzi, któ­rzy podej­mu­ją trud pra­cy nad sobą. Przed mło­dym czło­wie­kiem zawsze zresz­tą sta­je zada­nie pra­cy nad sobą, wewnętrz­ne­go roze­zna­wa­nia, roz­róż­nia­nia dobra i zła, dąże­nia do cze­goś, i to jest ten nor­mal­ny spo­sób życia.

W naszej pol­skiej rze­czy­wi­sto­ści tzw. para­dy rów­no­ści zawie­ra­ją w sobie jesz­cze jeden dodat­ko­wy ele­ment: ubli­ża­nie Kościo­ło­wi oraz kpi­nę z naro­do­wych świę­to­ści, czym ranią uczu­cia więk­szo­ści chrze­ści­jań­skiej w naszym kra­ju. To ude­rze­nie w to wszyst­ko, co naród kocha, w co wie­rzy, tak­że w naszą histo­rię i w nasze zako­rze­nie­nie. Lecz jeśli ktoś naj­zwy­czaj­niej nazwie to po imie­niu, od razu pod­no­si się mię­dzy­na­ro­do­wy krzyk w obro­nie „wol­no­ści”. Czyż­by wol­ność obo­wią­zy­wa­ła tyl­ko jed­ną stro­nę?

Według Kar­ty Praw Rodzi­ny z 1983 r., wyda­nej z ini­cja­ty­wy św. Jana Paw­ła II, „rodzi­na zbu­do­wa­na jest na mał­żeń­stwie, głę­bo­kim i uzu­peł­nia­ją­cym się związ­ku męż­czy­zny i kobie­ty, któ­ry opie­ra się na nie­ro­ze­rwal­nej wię­zi mał­żeń­stwa zawar­te­go dobro­wol­nie i publicz­nie, otwar­te­go na prze­ka­zy­wa­nie życia. Mał­żeń­stwo jest insty­tu­cją natu­ral­ną, wyłącz­nie jemu powie­rzo­na jest misja prze­ka­zy­wa­nia życia” (Wstęp). Kar­ta zwra­ca też uwa­gę, że „związ­ki poza­mał­żeń­skie nie mogą być sta­wia­ne na rów­ni z mał­żeń­stwa­mi zawar­ty­mi w spo­sób wła­ści­wy” (art. 1).

I jesz­cze sło­wa z art. 6 Kar­ty: „Rodzi­na ma pra­wo ist­nieć i roz­wi­jać się jako rodzi­na”. Przy­po­mi­naj­my więc w naszych śro­do­wi­skach Kar­tę Praw Rodzi­ny, bo zawie­ra ona pod­sta­wy dla obro­ny kon­dy­cji ludz­kiej na zie­mi.

Musi­my mieć na wzglę­dzie, że ide­olo­gia gen­der powsta­ła, by znisz­czyć reli­gię chrze­ści­jań­ską. To, że dzia­ła ona w spo­sób bez­względ­ny i posłu­gu­je się nie­zwy­kle sku­tecz­ny­mi meto­da­mi, powin­no zasta­no­wić ludzi wie­rzą­cych w Pol­sce i w Euro­pie, tych któ­rym są bli­skie i cen­ne war­to­ści kul­tu­ry euro­pej­skiej. Kar­ta LGBT jest sym­bo­lem zawłasz­cze­nia dotych­cza­so­wej wizji rodzi­ny, jest wymie­rzo­na prze­ciw­ko demo­gra­fii w Euro­pie, któ­rej sytu­acja pod tym wzglę­dem jest ago­nal­na.

Nie daj­my się zwieść fał­szy­wym pro­ro­kom. Św. Jan Paweł II pod­czas piel­grzym­ki do Ojczy­zny w 1991 r. powie­dział: „Czy pod­sta­wo­we zasa­dy moral­no­ści nie zosta­ły wyrwa­ne z naszej gle­by przez Złe­go, któ­ry pod róż­ny­mi ukry­wa się posta­cia­mi? Czy nie zosta­ły wydzio­ba­ne przez roz­krzy­cza­ne dra­pież­ne ptac­two wie­lo­ra­kiej pro­pa­gan­dy, publi­ka­cji, wido­wisk, pro­gra­mów, któ­re igra­ją z naszą ludz­ką sła­bo­ścią?” (Łom­ża, 4 czerw­ca 1991).

Gdy słu­cha­my wypo­wie­dzi św. Jana Paw­ła II, gdy wczy­tu­je­my się w jego myśli zawar­te w doku­men­tach i róż­nych publi­ka­cjach, nabie­ra­my prze­ko­na­nia, że jest to czło­wiek, któ­ry może wspo­móc dzia­ła­nia ewan­ge­li­za­cyj­ne, bro­nią­ce chrze­ści­jań­stwa, wia­ry i moral­no­ści, na któ­rej stra­ży stoi Deka­log.

ks. inf. Ire­ne­usz Sku­biś