Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Nowy Rok, nowi my!

zima

Roz­po­czy­na­my nowy, 2020 rok. Mamy wie­le posta­no­wień i nowo­rocz­nych pra­gnień: coś trze­ba zmie­nić i popra­wić. Jak poto­czy się to w kolej­nych mie­sią­cach – nie wia­do­mo. Jakie zmia­ny przy­nio­są naj­bliż­sze kwar­ta­ły?

Sta­wia­my sobie wie­le celów, myśli­my o przy­szło­ści, uru­cha­mia­jąc pokła­dy pozy­tyw­ne­go myśle­nia. Nie ma jed­nak co uda­wać: na naszej dro­dze, prę­dzej czy póź­niej, poja­wi się zała­ma­nie, a może nawet zwąt­pie­nie.

Czy jest zatem sens pla­no­wać? A może pla­no­wać z sen­sem? W jaki spo­sób mie­rzyć się z naszą codzien­no­ścią, aby­śmy nie mie­li poczu­cia prze­gra­nej i cza­su, któ­ry prze­la­tu­je nam przez pal­ce? Nowy sezon nasze­go życia skła­nia do wie­lu reflek­sji: jest oka­zją do dzięk­czy­nie­nia Bogu za wiel­kie rze­czy, któ­re są naszym udzia­łem, oraz proś­by, aby Boża Opatrz­ność wspie­ra­ła nas w codzien­no­ści.

Z dopin­giem Pana Boga

Bar­dzo potrze­bu­je­my pla­nów, marzeń i celów. Nasz Bóg chce nasze­go cią­głe­go roz­wo­ju. Ewan­ge­lia utka­na jest z wezwań zapra­sza­ją­cych do tego, aby chcieć wię­cej i być bar­dziej. Łatwo teo­re­ty­zo­wać i marzyć. Jutro będzie ponie­dzia­łek i codzien­na sza­rzy­zna może dobi­jać. Nie ma się co przej­mo­wać. Wsta­je­my i wal­czy­my dalej!

Zapew­ne zna­my posta­wę Jozu­ego, któ­ry ambit­nie i odważ­nie wal­czy prze­ciw­ko Ama­le­ki­tom (por. Wj 17, 8 – 13). Dowo­dził on woj­skiem izra­el­skim, widząc prze­gra­ną swo­ich żoł­nie­rzy. Posta­no­wił wezwać na pomoc Moj­że­sza, aby ten pro­sił Boga o wspar­cie: wzno­si ręce do nie­ba i pro­si o Boże orę­dow­nic­two. Jak dłu­go trzy­ma ręce wycią­gnię­te ku górze, prze­wa­gę mie­li Izra­eli­ci, nato­miast zdrę­twia­łe ręce zapo­wia­da­ły zwy­cię­stwo Ama­le­ki­tów. Będąc w peł­ni sił, Moj­żesz, wypro­wa­dził Hebraj­czy­ków z nie­wo­li egip­skiej. Tym­cza­sem, ze sta­ro­ści, wzno­szo­ne przez Moj­że­sza ręce zaczy­na­ją opa­dać. Domy­śla­my się, że mie­cza to on już nie ponie­sie. Co dalej?

Dzie­ci Abra­ha­ma wzy­wa­ją Aaro­na i Chu­ra, któ­rzy pod­trzy­mu­ją ręce Moj­że­sza, aby wro­go­wie nie zyska­li prze­wa­gi: pod­trzy­mu­ją ręce Moj­że­sza, aby nie osłabł ze zmę­cze­nia… Wszyst­ko jak na mura­wie naj­waż­niej­sze­go meczu na Mun­dia­lu! Każ­de­mu z nas potrzeb­na jest posta­wa Jozu­ego, któ­ry ambit­nie, odważ­nie i przy pomo­cy ostrych mie­czy podej­mu­je wal­kę. Jed­no­cze­śnie musi­my być jak Moj­żesz, któ­ry wie, że już nic nie może i całym sobą powie­rza spra­wy Bogu. Sama modli­twa nie wystar­czy! Cuda (fak­ty racjo­nal­nie nie do wytłu­ma­cze­nia) zda­rza­ją się nie­zwy­kle rzad­ko. Prze­cież żoł­nie­rze nie sie­dzie­li z zało­żo­ny­mi ręka­mi, ale byli na polu bitwy. Wyłącz­ny wysi­łek ludz­ki tak­że oka­zu­je się nie­wy­star­cza­ją­cy.

Co zro­bić, by wygrać?

Cel mogą osią­gnąć ludzie, któ­rzy zaczy­na­ją natych­miast. Do takiej natych­mia­sto­wo­ści cią­gle wzy­wa Jezus Chry­stus w Ewan­ge­lii. Ucznio­wie natych­miast poszli za Jezu­sem, natych­miast zarzu­ci­li ponow­nie sie­ci na połów, natych­miast napeł­ni­li stą­gwie wodą na wese­lu w Kanie Gali­lej­skiej etc. Odkła­da­nie wszyst­kie­go na jutro potę­gu­je tyl­ko nie­po­trzeb­ną fru­stra­cję, gdy się nie uda. My jeste­śmy mistrza­mi w odkła­da­niu na wiecz­ne kie­dyś. Innym nie­bez­pie­czeń­stwem, któ­re nam gro­zi, pole­ga na wyzna­cza­niu sobie celów, któ­rych nie jeste­śmy w sta­nie osią­gnąć. Mierz siły na zamia­ry, poucza przy­sło­wie. War­to sta­wiać cele krót­ko­ter­mi­no­we i małe, za to bar­dzo kon­kret­ne. Wów­czas jest szan­sa, że do nich dosko­czy­my. Satys­fak­cja i radość sprzy­ja­ją moty­wa­cji do dal­szej wal­ki!

Jesteś dzie­dzi­cem, nie nie­wol­ni­kiem

Przy­po­mnij­my frag­ment Listu do Gala­tów: Gdy jed­nak nade­szła peł­nia cza­su, zesłał Bóg Syna swe­go, zro­dzo­ne­go z nie­wia­sty, zro­dzo­ne­go pod Pra­wem, aby wyku­pił tych, któ­rzy pod­le­ga­li Pra­wu, aby­śmy mogli otrzy­mać przy­bra­ne syno­stwo. Na dowód tego, że jeste­ście syna­mi, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swe­go, któ­ry woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już nie­wol­ni­kiem, lecz synem. Jeże­li zaś synem, to i dzie­dzi­cem z woli Bożej (Ga 4, 4 – 7).

Jak­że czę­sto jeste­śmy nie­wol­ni­ka­mi – swo­ich złych nawy­ków (nie­ko­niecz­nie uza­leż­nień), mię­dzy­ludz­kich ukła­dów (np. w pra­cy), kom­plek­sów na swo­im punk­cie itp. Zapew­ne każ­dy z nas ma coś takie­go, z czym sobie nie radzi. Pew­nie w minio­nym roku obie­cy­wa­li­śmy sobie, że z czymś skoń­czy­my, że cho­ciaż zawal­czy­my. Wciąż czu­je­my jakieś pięt­no znie­wo­le­nia i cię­ża­ru. Do każ­de­go z nas Bóg mówi: Nie jesteś już nie­wol­ni­kiem – jesteś synem/ cór­ką! To jest bar­dzo Dobra Nowi­na na począ­tek całe­go nowe­go roku. Pan Bóg daje siłę, aby iść dalej, aby nic nie robi­ło z cie­bie nie­wol­ni­ka.

Wie­le osób powta­rza: nic się nie da zro­bić, tak już musi być i już. Część z nas przy­zwy­cza­ja się do trwa­nia w bez­sen­sie. Może to brzmi dosad­nie, ale nie­jed­no­krot­nie tak jest. Bar­dzo współ­czu­ję oso­bom bez­dom­nym i żebrzą­cym. Jed­nak nie­jed­no­krot­nie prze­ko­ny­wa­łem się, że pro­wa­dzo­ny przez nie styl życia jest ich wła­snym wybo­rem. Nie­raz wyso­kość dat­ków dla oso­by zbie­ra­ją­cej pie­nią­dze na uli­cy zde­cy­do­wa­nie prze­ra­sta cel, na któ­ry zbie­ra­ją.

Bóg wyno­si nas z pozy­cji nie­wol­ni­ka do pozy­cji syna / cór­ki. Łatwiej żyć jak nie­wol­nik – w utar­tych sche­ma­tach i bez chę­ci zmia­ny. Nie­wol­nik nie musi podej­mo­wać odpo­wie­dzial­no­ści za swo­je życie. Bóg mówi: weź życie w swo­je ręce. Moim zda­niem, świet­nie pasu­je tutaj wizja chrze­ści­jań­ska Car­pe diem – Chwy­taj dzień!

Nie­wol­nik nie może sprze­ci­wić się swo­je­mu panu, bo się go boi. Ty i ja nie musi­my bać się Boga. Nie mam na myśli nie­po­słu­szeń­stwa wobec Boga! Chciał­bym, aby żaden czło­wiek nie bał się mówić Jemu o tym, co trud­ne, cze­go nie rozu­mie­my, co nas prze­ra­sta itd. Nie­wol­nik czę­sto sam wymie­rza sobie karę. My też sami się kar­ci­my i mówi­my: Nie zasłu­gu­ję na Boga, nie nada­ję się. A prze­cież Bóg jest dobry i miło­sier­ny, z niko­go nie rezy­gnu­je.

Nie ma takiej rze­czy na świe­cie, któ­ra mogła­by nas odłą­czyć od miło­ści Chry­stu­sa. W jakiej­kol­wiek sytu­acji byś nie był, bez wzglę­du na two­je grze­chy, sła­bo­ści, ogra­ni­cze­nia i pro­ble­my, któ­re zaczę­ły się jesz­cze w sta­rym roku – Bóg mówi: Nie jesteś już nie­wol­ni­kiem! Wie­rzysz w to?

Z opty­mi­zmem patrz w przy­szłość

Przy­cho­dzi męż­czy­zna do skle­pu i mówi:

- Popro­szę jakieś trud­ne puz­zle.

- Pusty­nia 500 czę­ści — pro­po­nu­je skle­pi­karz.

- Nie, to na 5 minut.

- To może oce­an 3 000 czę­ści?

- Nie macie nic trud­niej­sze­go?

- Panie, jak pan chce trud­ne puz­zle to niech pan idzie do pie­kar­ni kupi buł­kę tar­tą i poskła­da z niej roga­la.

Mamy wspa­nia­łe­go Boga, któ­ry chce szczę­ścia każ­de­go z nas. Jestem prze­ko­na­ny, że dopin­gu­je nas w wysił­kach i dobrych posta­no­wie­niach. Na pro­gu nowe­go roku mówi: uciesz się, Ja ci bło­go­sła­wię, chcę dla cie­bie jak naj­le­piej. Następ­nie otwie­ra pudeł­ko z puz­zla­mi i mówi: ukła­daj swój rok. To będzie dobry czas, na któ­ry skła­da się mnó­stwo małych ele­men­tów. Potrze­ba cier­pli­wo­ści, nic na siłę nie dopa­su­jesz. Jeśli ukła­dasz spra­wy w nie­wła­ści­wym miej­scu, nie two­rzą spój­nej cało­ści.

Św. Igna­cy Loy­ola pod­po­wia­da: Módl się tak, jak­by wszyst­ko zale­ża­ło od Boga, ale pra­cuj tak, jak­by wszyst­ko zale­ża­ło od cie­bie. Jeśli spró­bu­je­my w taki spo­sób podejść do nowo­rocz­nych posta­wień, nie będzie gwa­ran­cji stu­pro­cen­to­we­go zwy­cię­stwa, ale zyska­my Boże wspar­cie.

Ks. Kamil Fal­kow­ski