Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ósmy Tydzień Wielkanocny 10 — 15VI 2019

Jezus daje Ducha Świętego

NIEDZIELA: Dz 2,1–12; 1 Kor 12,3b–7.12–13

Ewan­ge­lia J 20,19–23

UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO

Jezus daje Ducha Świę­te­go

Wie­czo­rem w dniu zmar­twych­wsta­nia, tam gdzie prze­by­wa­li ucznio­wie, drzwi były zamknię­te z oba­wy przed Żyda­mi. Przy­szedł Jezus, sta­nął pośrod­ku, i rzekł do nich: Pokój wam! A to powie­dziaw­szy, poka­zał im ręce i bok. Ura­do­wa­li się zatem ucznio­wie ujrzaw­szy Pana.

A Jezus zno­wu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go. Któ­rym odpu­ści­cie grze­chy, są im odpusz­czo­ne, a któ­rym zatrzy­ma­cie, są im zatrzy­ma­ne.

Pasją wie­lu ludzi jest zdo­by­wa­nie wie­dzy, kolej­nych umie­jęt­no­ści czy spraw­no­ści. Wie­lu fascy­nu­ją cie­ka­wost­ki z róż­nych dzie­dzin ludz­kiej aktyw­no­ści. Dziś jed­nak Jezus zwra­ca naszą uwa­gę na wie­dzę, a jesz­cze bar­dziej na umie­jęt­no­ści, któ­re czło­wiek zdo­by­wa nie wła­snym wysił­kiem, ale dzię­ki dzia­ła­niu Ducha Świę­te­go. Duch, któ­re­go posy­ła nam Ojciec, może dzia­łać w naszych ser­cach i to On jest spraw­cą nasze­go dobre­go myśle­nia i wła­ści­we­go rozu­mie­nia rze­czy­wi­sto­ści. On jest spraw­cą nowych umie­jęt­no­ści, dzię­ki któ­rym odkry­wa­my sku­tecz­nie dro­gę życia i moż­li­wość zba­wie­nia. I to jest przede wszyst­kim ten obszar nasze­go życia, gdzie powin­na być widocz­na pasja w zdo­by­wa­niu kolej­nych spraw­no­ści – to pasja widocz­na w modli­twie, a jej zna­kiem jest nie­ustę­pli­wie pra­gnie­nie, by żyć w cie­niu Ducha Boże­go.

PONIEDZIAŁEK Rdz 3,9–15.20; Dz 1,12–14; J 19,25–34

ŚWIĘTO NMP MATKI KOŚCIOŁA

Sło­wo Boże: Gdy Adam spo­żył z drze­wa, Pan  Bóg zawo­łał na nie­go i zapy­tał go: „Gdzie jesteś?”. On odpo­wie­dział: „Usły­sza­łem Twój głos w ogro­dzie, prze­stra­szy­łem się, bo jestem nagi i ukry­łem się”. Rzekł Bóg: „Któż ci powie­dział, że jesteś nagi? Czy może zja­dłeś z drze­wa, z któ­re­go ci zaka­za­łem jeść?”.

Żyjąc w ogro­dzie raj­skim (to zna­czy pozo­sta­jąc w bli­sko­ści z Bogiem) Adam nie do koń­ca rozu­miał, na czym pole­ga war­tość tej sytu­acji. Dopie­ro z chwi­lą gdy popeł­nił grzech, z zasko­cze­niem zauwa­żył, że jest nagi. To z tego poczu­cia nago­ści zro­dzi­ła się myśl, by ukryć się przed Bogiem. Bo zawsze pra­wi­dło­wym i pożą­da­nym sta­nem ludz­kie­go ducha jest posia­da­nie łaski Bożej. Jej brak moż­na zauwa­żyć natych­miast, ale nie­ko­niecz­nie każ­dy rozu­mie ska­lę tego dra­ma­tu.

WTOREK Dz 11,21b–26; 13,1–3; Mt 10,7–13

Wspo­mnie­nie św. Bar­na­by

Sło­wo Boże: Wysła­no do Antio­chii Bar­na­bę. Gdy on przy­był i zoba­czył dzia­ła­nie łaski Bożej, ucie­szył się i zachę­cał wszyst­kich, aby całym ser­cem wytrwa­li przy Panu; był bowiem czło­wie­kiem dobrym i peł­nym Ducha Świę­te­go i wia­ry. Pozy­ska­no wte­dy wiel­ką licz­bę wier­nych dla Pana.

Autor natchnio­ny wspo­mi­na misję Bar­na­by i przy oka­zji krót­ko cha­rak­te­ry­zu­je jego  posta­wę. Ta jak­by pocią­gnię­ta kil­ko­ma rucha­mi pędz­la cha­rak­te­ry­sty­ka uka­zu­je isto­tę bycia chrze­ści­ja­ni­nem. Uczeń Chry­stu­sa to czło­wiek pełen Ducha Świę­te­go. Bez obec­no­ści Boże­go Ducha w ser­cu nie spo­sób być praw­dzi­wie dobrym i nie spo­sób zdo­by­wać innych dla Pana. Uczeń Chry­stu­sa potra­fi tak­że odkry­wać dzia­ła­nie łaski Bożej w ludz­kich ser­cach i cie­szyć się żywą wia­rą swych bra­ci. Bez cie­nia zazdro­ści.

ŚRODA 2 Kor 3,4–11; Mt 5,17–19

Sło­wo Boże: Bra­cia: Jeże­li dzię­ki Chry­stu­so­wi taką ufność w Bogu pokła­da­my, to nie dla­te­go, żeby­śmy uwa­ża­li, że jeste­śmy w sta­nie pomy­śleć coś sami z sie­bie, lecz wie­my, że ta moż­ność nasza jest z Boga. On też spra­wił, żeśmy mogli stać się słu­ga­mi Nowe­go Przy­mie­rza, przy­mie­rza nie lite­ry, lecz Duch.

Apo­stoł Paweł zwra­ca uwa­gę na dzia­ła­nie Ducha Boże­go w czło­wie­ku. Styk ludz­kiej woli, ludz­kie­go myśle­nia, z dzia­ła­niem wszech­moc­ne­go Boga pozo­sta­je zawsze tajem­ni­cą. Wia­ra, któ­ra naj­peł­niej wyra­ża się w peł­nym zaufa­niu wobec Boga, choć jest wol­ną decy­zją czło­wie­ka, to rów­no­cze­śnie jest dzia­ła­niem Pana. Jest łaską. Mocą tej łaski Wszech­moc­ny pro­wa­dzi nas do coraz więk­szej doj­rza­ło­ści, któ­rą moż­na roz­po­znać po tym, iż czło­wiek nie zado­wa­la się pozna­niem prze­pi­sów, ale poszu­ku­je żywej wię­zi ze swym Stwór­cą.

CZWARTEK Iz 6,1–4.8 lub Hbr 2,10–18; J 17,1–2.9.14–26

ŚWIĘTO JEZUSA CHRYSTUSA, NAJWYŻSZEGO I WIECZNEGO KAPŁANA

Sło­wo Boże: W roku śmier­ci kró­la Ozja­sza ujrza­łem Pana zasia­da­ją­ce­go na wyso­kim i wynio­słym tro­nie, a tren Jego sza­ty wypeł­niał świą­ty­nię. Sera­fi­ny sta­ły przed Nim… I wołał jeden do dru­gie­go: „Świę­ty, Świę­ty, Świę­ty jest Pan Zastę­pów. Cała zie­mia peł­na jest Jego  chwa­ły”.

W swo­im widze­niu Iza­jasz dostrzegł Pana zasia­da­ją­ce­go na tro­nie wyróż­nia­ją­cym się spo­śród innych tro­nów i odzia­ne­go w sza­tę bogat­szą niż inne. Pełen chwa­ły Pan odbie­ra nie­ustan­ne uwiel­bie­nie ze stro­ny anio­łów. Osta­tecz­nie naj­peł­niej­sze uwiel­bie­nie wypły­wa z czy­nu Jezu­sa, zba­wia­ją­ce­go ludzi. Jeśli Jezus dziś powo­łu­je ludzi, któ­rzy kon­ty­nu­ują dzie­ło zba­wie­nia, to pra­gnie, by wraz a Nim wiel­bi­li Ojca, by mówi­li o Jego świę­to­ści. Jeśli zatem  powo­ła­ny nie uka­zu­je swym życiem świę­to­ści Ojca, sprze­nie­wie­rza się swe­mu powo­ła­niu.

PIĄTEK 2 Kor 4,7–15; Mt 5,27–32

Sło­wo Boże: Zewsząd zno­si­my cier­pie­nia, lecz nie pod­da­je­my się zwąt­pie­niu; żyje­my w nie­do­stat­ku, lecz nie roz­pa­cza­my; zno­si­my prze­śla­do­wa­nia, lecz nie czu­je­my się osa­mot­nie­ni, oba­la­ją nas na zie­mię, lecz nie ginie­my. Nosi­my nie­ustan­nie w cie­le naszym kona­nie Jezu­sa, aby życie Jezu­sa obja­wi­ło się w naszym cie­le.

Kona­nie Jezu­sa było ele­men­tem dro­gi. Trwa­ło jakiś czas. Nie było nigdy celem. Jezus prze­szedł dro­gę kona­nia, by uka­zać nie­znisz­czal­ną war­tość życia. Życie nasze jako uczniów Jezu­sa jest odwzo­ro­wa­niem dro­gi Mistrza. Celem jest życie. Nie mamy go sami z sie­bie. Przy­cho­dzi ono jako dar. Jezu­so­we zwy­cię­stwo jest jedy­nym sku­tecz­nym i nie­pod­wa­żal­nym zwy­cię­stwem życia i to zwy­cię­stwo może się w nas obja­wić. Tego ocze­ku­je­my całym ser­cem. Jed­nak teraz jesz­cze uczest­ni­czy­my w dro­dze kona­nia.

SOBOTA 2 Kor 5,14–21; Mt 5,33–37

Sło­wo Boże: Miłość Chry­stu­sa przy­na­gla nas, pomnych na to, że sko­ro Jeden umarł za wszyst­kich, to wszy­scy pomar­li. A wła­śnie za wszyst­kich umarł Chry­stus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla sie­bie, lecz dla Tego, któ­ry za nich umarł i zmar­twych­wstał. Tak więc i my odtąd już niko­go nie zna­my według cia­ła.

Apo­stoł Paweł mówiąc o „miło­ści Chry­stu­sa, któ­ra przy­na­gla”, wska­zu­je na fun­da­men­tal­ny spo­sób chrze­ści­jań­skie­go myśle­nia i dzia­ła­nia. Uczeń Jezu­sa, podej­mu­jąc swo­je decy­zje, ini­cju­jąc swo­je dzia­ła­nie, winien kie­ro­wać się wzglę­dem na miłość Zba­wi­cie­la. Owa miłość jest jak siła przy­cią­ga­ją­ca czło­wie­ka ku Panu, bo w Panu jest peł­nia miło­ści. Peł­nia ta obej­mu­je każ­de­go. Stąd też rady­kal­ne odrzu­ce­nie ego­izmu jest cią­gle waż­nym i życio­daj­nym naka­zem. Obda­ro­wa­ni miło­ścią, popeł­nia­my błąd nie szu­ka­jąc jej na nowo.

ks. Roman Sła­weń­ski