Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ósmy Tydzień Zwykły 4–5 III 2018

Jezus naucza uczniów

NIEDZIELA: Syr 27,4–7; 1 Kor 15,54b–58

Ewan­ge­lia Łk 6,39–45 Z obfi­to­ści ser­ca mówią usta
Jezus opo­wie­dział uczniom przy­po­wieść: Czy może nie­wi­do­my pro­wa­dzić nie­wi­do­me­go? Czy nie wpad­ną w dół oby­dwaj? Uczeń nie prze­wyż­sza nauczy­cie­la. Lecz każ­dy, dopie­ro w peł­ni wykształ­co­ny, będzie jak jego nauczy­ciel. Cze­mu to widzisz drza­zgę w oku swe­go bra­ta, a bel­ki we wła­snym oku nie dostrze­gasz? Jak możesz mówić swe­mu bra­tu: „Bra­cie, pozwól, że usu­nę drza­zgę, któ­ra jest w two­im oku”, gdy sam bel­ki w swo­im oku nie widzisz? Obłud­ni­ku, wyrzuć naj­pierw bel­kę ze swe­go oka, a wte­dy przej­rzysz, aże­by usu­nąć drza­zgę z oka swe­go bra­ta. Nie jest dobrym drze­wem to, któ­re wyda­je zły owoc, ani złym drze­wem to, któ­re wyda­je dobry owoc. Po owo­cu bowiem pozna­je się każ­de drze­wo: nie zry­wa się fig z cier­nia ani z krza­ka jeży­ny nie zbie­ra się wino­gron. Dobry czło­wiek z dobre­go skarb­ca swe­go ser­ca wydo­by­wa dobro, a zły czło­wiek ze złe­go skarb­ca wydo­by­wa zło. Bo z obfi­to­ści ser­ca mówią jego usta.

Jezus sta­wia pro­ste pyta­nie: czy może nie­wi­do­my pro­wa­dzić nie­wi­do­me­go? I sam dopo­wia­da: czy nie wpad­ną razem w dół? Zasta­na­wia­jąc się nad uwa­gą Jezu­sa, war­to zadać pod­sta­wo­we pyta­nie: kto jest owym nie­wi­do­mym? Dal­szy ciąg wypo­wie­dzi Jezu­sa zwra­ca uwa­gę na nie­bez­pie­czeń­stwo ducho­we, jakim jest pochop­na oce­na innych i akcen­to­wa­nie zła w postę­po­wa­niu bra­ci. Potę­pia­nie, brak prze­ba­cze­nia, osą­dza­nie – to są ciem­no­ści ludz­kie­go ser­ca, wręcz śle­po­ta. Dla­cze­go? Bo czło­wie­ka nio­są­cy w ser­cu te nawy­ki wyraź­nie daje do zro­zu­mie­nia, że nie poznał, czym jest Boże miło­sier­dzie. I to nie­wąt­pli­wie jest naj­więk­szą ciem­no­ścią. Kto poznał pięk­no Boże­go miło­sier­dzia, wie, że nie moż­na spo­glą­dać na ludzi ina­czej, niż czy­ni to Pan. Jeste­śmy skłon­ni dzie­lić ludzi na dobrych i złych. Tym­cza­sem jest to spra­wa tyl­ko Boga. Ktoś zauwa­żył, że świę­ci dzie­lą ludzi na tych, któ­rzy już pozna­li miło­sier­dzie Boże i tych, któ­rzy go jesz­cze nie zna­ją. I tak war­to spo­strze­gać tych, któ­rych spo­ty­ka­my na co dzień.

PONIEDZIAŁEK Fpl 3,8–14; Łk 12,35–40 Świę­to św. Kazi­mie­rza

Sło­wo Boże: Wszyst­ko uzna­ję za stra­tę ze wzglę­du na naj­wyż­szą war­tość pozna­nia Chry­stu­sa Jezu­sa, Pana moje­go. Dla Nie­go wyzu­łem się ze wszyst­kie­go i uzna­ję to za śmie­ci, byle­bym pozy­skał Chry­stu­sa i zna­lazł się w Nim, nie mając mojej spra­wie­dli­wo­ści, pocho­dzą­cej z Pra­wa, lecz Bożą spra­wie­dli­wość, otrzy­ma­ną przez wia­rę w Chry­stu­sa.

Pozna­nie Jezu­sa, o któ­rym mówi Apo­stoł Naro­dów, nie jest dzia­ła­niem inte­lek­tu­al­nym, bowiem pozna­nia czło­wie­ka nie doko­nu­je na pod­sta­wie inte­lek­tu­al­nych docie­kań. Te mają oczy­wi­ście swo­ją war­tość, ale nie wystar­cza­ją. Pozna­nie oso­by jest moż­li­we tyl­ko przez nawią­za­nie rela­cji. A naj­pięk­niej­szą for­mą rela­cji mię­dzy oso­ba­mi jest miłość. Jeśli zatem Paweł mówi o pozna­niu Jezu­sa, ma na myśli budo­wa­nie rela­cji miło­ści ze Zba­wi­cie­lem. I wów­czas rela­cja ta sta­je się czymś, co nada­je kształt całe­mu nasze­mu życiu.

WTOREK  Syr 35,1–12; Mk 10,28–31

Sło­wo Boże: Nie poka­zuj się przed Panem z próż­ny­mi ręka­mi, wszyst­ko to bowiem czy­ni się według przy­ka­za­nia. Dar ofiar­ny spra­wie­dli­we­go namasz­cza ołtarz tłu­sto­ścią, a przy­jem­ny jego zapach uno­si się przed naj­wyż­sze­go. Ofia­ra męża spra­wie­dli­we­go jest miła, a pamiąt­ka z niej nie pój­dzie w zapo­mnie­nie.

W Sta­rym Przy­mie­rzu nawie­dze­nie świą­ty­ni było zwią­za­ne ze skła­da­niem prze­wi­dzia­nych przez Pra­wo ofiar mate­rial­nych. W Nowym Przy­mie­rzu wszyst­kie wcze­śniej­sze ofia­ry zosta­ły zastą­pio­ne ofia­rą Jezu­sa. W niej bowiem jest nasze uwol­nie­nie od grze­chu. Ale to nie zna­czy, że przy­cho­dząc do kościo­ła nie skła­da­my żad­nej ofia­ry. Wręcz prze­ciw­nie, łącząc się z ofia­rą Zba­wi­cie­la, sami rów­nież skła­da­my swój dar. Jest nim przede wszyst­kim ser­ce skłon­ne wypeł­nić wolę Jezu­sa. Ten ducho­wy akt prze­mie­nia naszą codzien­ność w nie­ustan­ną ofia­rę dla Pana.

OKRES WIELKIEGO POSTU 6–9 III 2019

ŚRODA  Jl 2,12–18; 2 Kor 5,20–6,3; Mt 6,1–6.16–18 ŚRODA POPIELCOWA

Sło­wo Boże: Nawróć­cie się do Mnie całym swym ser­cem, przez post i płacz, i lament. Roz­dzie­raj­cie jed­nak ser­ca wasze, a nie sza­ty! Nawróć­cie się do Pana, Boga wasze­go! On bowiem jest lito­ści­wy, miło­sier­ny, nie­sko­ry do gnie­wu i boga­ty w łaskę, a litu­je się nad nie­do­lą. Kto wie? Może znów się zli­tu­je…

Dobrze jest, gdy czło­wiek potra­fi zapła­kać na swo­im grze­chem. Dobrze jest, gdy uzna­je potrze­bę poku­ty za popeł­nio­ne zło. Te zewnętrz­ne zna­ki, widocz­ne dla ludzi, anga­żu­ją­ce nasze cia­ło, swą war­tość czer­pią jed­nak z ludz­kie­go ser­ca. Panu cho­dzi bowiem o płacz ludz­kiej duszy, o poku­tę się­ga­ją­cą głę­bi ser­ca, a sta­nie się tak wów­czas, gdy nie zatrzy­ma­my się na spek­ta­ku­lar­nych gestach, ale z miło­ścią wsłu­cha­my się w pra­gnie­nia Jezu­sa, co pozwo­li Mu być miło­sier­nym. Bóg zawsze oka­zy­wał swe­mu ludo­wi miło­sier­dzie. Tym moc­niej czy­ni to dziś przez Jezu­sa.

CZWARTEK  Pwt 30,15–20; Łk 9,22–25

Sło­wo Boże: Patrz! Kła­dę dziś przed tobą życie i szczę­ście, śmierć i nie­szczę­ście. Ja dziś naka­zu­ję ci miło­wać Pana, Boga twe­go, i cho­dzić Jego dro­ga­mi, zacho­wy­wać Jego pole­ce­nia, pra­wa i  naka­zy, abyś żył i mno­żył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci bło­go­sła­wił w kra­ju, któ­ry idziesz posiąść.

Sztu­ka dobre­go życia to umie­jęt­ność doko­ny­wa­nia dobrych wybo­rów. W każ­dej chwi­li sto­imy wobec sze­re­gu róż­nych moż­li­wo­ści. Są roz­wią­za­nia zna­ko­mi­te, naj­bar­dziej ducho­wo owoc­ne; są roz­wią­za­nia dopusz­czal­ne – w nich też ukry­te jest dobro; są tak­że roz­wią­za­nia, któ­re nio­są znisz­cze­nia i śmierć. Nie­ste­ty, skut­ki czę­sto widocz­ne są po latach. Ale Pan dał przy­ka­za­nia, byśmy jasno widzie­li skut­ki naszych czy­nów. Gdy Bóg mówi o życiu lub śmier­ci, nie posłu­gu­je się meta­fo­rą, ale odsła­nia rze­czy­wi­stość nie zawsze przez nas dziś dostrze­ga­ną.

PIĄTEK Iz 58,1–9; Mt 9,14–15

Sło­wo Boże: Krzycz na całe gar­dło, nie prze­sta­waj! Pod­noś głos twój jak trą­ba! Wytknij moje­mu ludo­wi jego prze­stęp­stwa i domo­wi Jaku­ba jego grze­chy! Szu­ka­ją Mnie dzień za dniem, pra­gną poznać moje dro­gi, jak naród, któ­ry kocha spra­wie­dli­wość i nie porzu­ca pra­wa swe­go Boga…

Pro­rok w imie­niu Boga pięt­nu­je posta­wę, któ­rą moż­na nazwać fun­da­men­tal­ną nie­spój­no­ścią ludz­kie­go ser­ca. Bo z jed­nej stro­ny Bóg dostrze­ga pra­gnie­nie ludu, któ­ry dekla­ru­je chęć pozna­nia woli Boga, któ­ry mówi o spra­wie­dli­wo­ści i ma świa­do­mość, czym jest pra­wo Boże. Jed­nak­że ten sam lud jest skłó­co­ny, wyzy­sku­je bied­nych, dopusz­cza się prze­mo­cy. W takiej sytu­acji poboż­ne dekla­ra­cje nic nie zna­czą, bo czy­ny mówią, że Bóg się nie liczy w codzien­nych decy­zjach. I dla­te­go tak moc­ne nale­ga­nie: krzycz na cały głos! To wezwa­nie jest też do nas, uczniów Jezu­sa.

SOBOTA Iz 58,9b–14; Łk 5,27–32

Sło­wo Boże: Jeśli u sie­bie usu­niesz jarz­mo, prze­sta­niesz gro­zić pal­cem i mówić prze­wrot­nie, jeśli podasz twój chleb zgłod­nia­łe­mu i nakar­misz duszę przy­gnę­bio­ną, wów­czas twe świa­tło zabły­śnie w ciem­no­ściach, a two­ja ciem­ność sta­nie się połu­dniem. Pan cię zawsze pro­wa­dzić będzie, nasy­ci duszę two­ją na pust­ko­wiach.

Jeśli chce­my, by Pan pro­wa­dził nas wśród codzien­no­ści, musi­my wyzbyć się prze­wrot­no­ści. To pierw­sza posta­wa, któ­ra zamy­ka czło­wie­ka na głos Boga. Pan bowiem nie pozwa­la, by Nim mani­pu­lo­wać. Rów­nież nie­upo­rząd­ko­wa­ne emo­cje, wśród nich szcze­gól­nie złość, prze­moc, odwet, two­rzą nie­prze­kra­czal­ne barie­ry dla Boże­go sło­wa. Z kolei każ­dy czyn miło­sier­dzia, wyra­żo­ny w for­mie pomo­cy fizycz­nej czy też ducho­wej, wno­si w nasze życie świa­tło pocho­dzą­ce od Boga. Jeśli zatem chce­my sły­szeć głos Pana, win­ni­śmy zatrosz­czyć się o wła­ści­wą dys­po­zy­cję ser­ca.

ks. Roman Sła­weń­ski