Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Pani ze Skałki

Pani ze Skałki

Mie­czy­sła­wa Fary­niak nazy­wa­na „Panią ze Skał­ki” zamiesz­ka­ła w 1935 roku w małej chat­ce – pustel­ni nazy­wa­nej „Betle­jem­ką”. Poma­ga­ła miej­sco­wym i naj­uboż­szym ludziom. W swo­im ser­cu mia­ła wiel­ką naboż­ność do Ducha Świę­te­go. Dzień 29 kwiet­nia był zara­zem 29. Rocz­ni­cą jej śmier­ci. Zmar­ła w opi­nii świę­to­ści.

 Mie­czy­sła­wa Fary­niak z Dursz­ty­na, zwa­na Panią ze Skał­ki była pustel­ni­cą i pokut­ni­cą, ter­cjar­ką fran­cisz­kań­ską i apo­stoł­ką pol­skie­go Spi­sza, mistycz­ką, uro­dzo­ną w 1903 r. w Kętach, w kato­lic­kiej rodzi­nie. Od 2016 r. Pro­win­cja Mat­ki Bożej Aniel­skiej Zako­nu Bra­ci Mniej­szych gro­ma­dzi doku­men­ta­cję, na pod­sta­wie któ­rej biskup ordy­na­riusz będzie mógł roz­po­cząć docho­dze­nie na szcze­blu die­ce­zjal­nym zmar­łej w 1990 r. w opi­nii świę­to­ści Mie­czy­sła­wy Fary­niak.

Kim była?

 W Dursz­ty­nie pozo­sta­ły licz­ne śla­dy po mistycz­ce. Była to szczu­pła, lek­ko przy­gar­bio­na kobie­ta, ubra­na zawsze na brą­zo­wo. Życz­li­wa, skrom­na i uczyn­na sta­rusz­ka z żywym, głę­bo­kim spoj­rze­niem. Była oso­bą wraż­li­wą na pięk­no przy­ro­dy, zwłasz­cza pięk­no gór. W mło­do­ści po zawo­dzie miło­snym i wcze­snej śmier­ci mat­ki posta­no­wi­ła wyje­chać z Biel­ska, gdzie miesz­ka­ła i pra­co­wa­ła jako ban­ko­wiec. Azyl dla sie­bie zna­la­zła w Dursz­ty­nie, była to malut­ka wio­ska na pol­skim Spi­szu, poło­żo­na w zachod­niej czę­ści Pie­nin Spi­skich, w powie­cie nowo­tar­skim. Tam u pod­nó­ża wzgó­rza zwa­ne­go Czer­wo­ną Ska­łą, wybu­do­wa­ła domek tak lichy, że miej­sco­wi nazwa­li go „Betle­jem­ką”. Z tego miej­sca roz­po­ście­rał się prze­pięk­ny widok na pano­ra­mę Tatr i Gor­ców, widok na Trzy Koro­ny i maja­czą­cą na zacho­dzie Babią Górę. Modli­ła się i pości­ła, by każ­dy, kto prze­stą­pi jej próg, otrzy­mał bło­go­sła­wień­stwo. Jej speł­nio­nym marze­niem było wybu­do­wa­nie kapli­cy Ducha Świę­te­go.  Spie­szy­ła z pomo­cą oso­bom cho­rym i samot­nym. Do koń­ca życia była całym ser­cem odda­na dzie­ciom i mło­dzie­ży. Jej pra­ca z nimi z cza­sem owo­co­wa­ła powo­ła­nia­mi kapłań­ski­mi, zakon­ny­mi i die­ce­zjal­ny­mi. Była życz­li­wa i gościn­na. Wszyst­kim, któ­rzy do niej przy­cho­dzi­li opo­wia­da­ła o Bogu, o pięk­nie przy­ro­dy i miło­ści do Ojczy­zny.

Zapo­mnia­na boha­ter­ka II woj­ny

Na prze­ło­mie lat 1944–45 ura­to­wa­ła przed nie­chyb­ną śmier­cią trzy­oso­bo­wą rodzi­nę żydow­ską- pań­stwa Raj­ców. Oka­za­ła wte­dy nie­zwy­kłą odwa­gę i chrze­ści­jań­ską miłość. Żydow­skie­mu mał­żeń­stwu odda­ła swój dom, a sama na 7 mie­się­cy prze­nio­sła się do wyku­tej przed woj­ną jaski­ni. Z małą Ewą, cór­ką żydow­skiej rodzi­ny prze­szła kil­ka wio­sek, pro­sząc ludzi o przy­gar­nię­cie dziew­czyn­ki. Płacz dziec­ka mógł­by zdra­dzić kry­jów­kę rodzi­ców. Po dłu­gich sta­ra­niach uda­ło się w koń­cu zna­leźć tym­cza­so­wy dom dla żydow­skie­go dziec­ka. Po zakoń­cze­niu woj­ny Spisz wró­cił do Pol­ski, a oca­le­ni Żydzi wyje­cha­li na  Sło­wa­cję, gdzie doży­li póź­nej sta­ro­ści. Zmar­li pod koniec lat 90. Ewa, ich cór­ka, miesz­ka teraz na Sło­wa­cji i jest oku­list­ką.

Na stro­nie inter­ne­to­wej zamiesz­czo­ne są wyłącz­nie frag­men­ty wybra­nych arty­ku­łów, po resz­tę zapra­sza­my do lek­tu­ry papie­ro­wej wer­sji nasze­go Tygo­dni­ka.

Joan­na Bana­sik